#e6Ou8
Był to jeden z tych kobiecych dni, w których bez podpaski ani rusz. Wykładowca zrobił 5-minutową przerwę, przed nami jeszcze 2h wykładu. Musiałam więc szybko zadbać o higienę intymną. Poleciałam więc do łazienki, ściągam gacie i... nie ma śmietnika.
A już słyszę, jak stado studentek formuje się w kolejkę, nie ma więc odwrotu. Szukam więc woreczka w torebce z nadzieją, że nie będę musiała wrzucać jej pod siebie, bo kto wie, czy się spuści. Woreczka brak. Chcąc nie chcąc, zużyta podpaska trafia do muszli klozetowej. No już nic nie zrobię, spuszczam wodę i znikam z toalety.
Kilka dni później po zajęciach w innym budynku udaję się z koleżankami do toalety za potrzebą. Kolejka jak stąd do wieczności, a na dotarcie na zajęcia w budynku, w którym miało miejsce wyżej opisane zdarzenie, zostało nam zaledwie 20 min. Postanowiłyśmy więc, że wstrzymamy się z zaspokojeniem swych potrzeb aż do momentu, gdy dotrzemy do drugiego budynku, jako że tam liczba toalet jest znacznie większa i nie powinno być problemu z kolejką.
Niemalże w biegu dotarłyśmy na kolejne zajęcia. Rozkładamy rzeczy w ławce, po czym udajemy się do łazienki, a tam... Tabliczka, że toaleta nieczynna na czas nieokreślony, bo rury zatkane...
Wyobraźcie sobie, z jakim bólem musiałam się zmagać, żeby przez kilka godzin powstrzymać potrzebę oddania moczu. Co więcej, byłam i jestem do dziś święcie przekonana, że moja podpaska znacznie przyczyniła się do zaistniałej sytuacji.
To była jedna z najgorszych lekcji życia.
No tak, bo nie można było zawinąć zużytej podpaski w folijkę z nowej, ewentualnie owinąć jeszcze papierem toaletowym i taki pakunek schować gdzieś do bocznej kieszeni torebki. Nie wiem jak w ogóle można wpaść na pomysł spuszczania podpaski w toalecie.
Gdyby schowała w bocznej kieszeni torebki mogłoby powstać opowiadanie o tym jak to wyciągnęła zamiast kanapki.
Livarot schować z założeniem, że przy pierwszym śmietniku to wyrzuci. Pewnie wystarczyłoby wyjść przed budynek uczelniany, żeby znaleźć kosz na śmieci. Wielokrotnie tak robiłam i mimo roztrzepania nie zdarzyła mi się nigdy taka wpadka :)
Livarot, Wow, tragedia. Bo wiecie, ona wyciągnęła podpaskę. Uuu, a dla nas to przezabawne, bo jesteśmy gimbusami.
Thiocodin to jest zużyta podpaska. Zawinięta w folijkę po poprzedniej podpasce po jakimś czasie się i tak rozwinie, a i zapach będzie wydzielać nieciekawy.
Tylko że gdyby były rury zatkane w jedynej toalecie to zajęcia by zostały odwołane albo znacznie skrócone. No chyba że wykładowca nie był stąd a nikt mu nie powiedział. A znając studentów od razu by mu ktoś powiedział i po chwili by nikogo nie było. A twoja podpaska raczej tego nie spowodowała skoro minęło kilka dni. To się nie trzyma przysłowiowej kupy.
Ale wiesz że rury ze wszystkich ubikacji i zlewów/umywalek łączą się potem w jedną rurę, i ta rura odprowadza to dalej do rury głównej, prawda?
Co to za logika, że zatkana rura w toalecie jest powodem do skrócenia lub odwołania zajęć? W jakim świecie ty żyjesz?
Jak można być taką idiotką, żeby spuścić podpaskę zamiast np. schować ją na później do wyrzucenia? Brak kosza podstawionego ci pod nos robi ci laga mózgu?
Strzelam w ciemno, że rektorem jest facet. Na twoim miejscu pozwałabym uczelnię za niedopasowanie toalety do potrzeb i niepotrzebne narażenie na stres
Sugerujesz, że rektor-na-pewno-facet osobiście wyniósł śmietnik z damskiej toalety czy wydał komuś takie polecenie?
To jest prosta historia o ponoszeniu konsekwencji za własne nieodpowiednie zachowanie. Można zawinąć podpaskę w papier toaletowy, w opakowanie po nowej, w zasmarkaną chusteczkę z kieszeni, albo po prostu zwinąć i wynieść w pięści, po czym wyrzucić gdzieś indziej.
@KurzaStopa chyba żartujesz, mężczyźni są po to żeby kobiety nie musiały ponosić konsekwencji. Tak, sugeruję że rektor zlecił komuś (najpewniej bezbronnej kobiecie) utrudnianie życia studentkom pod groźbą zwolnienia. Nie zapominaj, że facet mając jakąkolwiek władzę wariuje, co potwierdzają liczne przykłady januszeksów
Coś w tym, cholera, faktycznie jest.
@upadlygzyms brawo, zaczynasz się wyzwalać od patriarchalnych bzdur
Tak było. I rury tez specjalnie, złośliwie robią za wąskie żeby się nie dały wyrzucić podpaski czy tamponu. To jest ogólnoświatowy spisek wszystkich hydraulików i producentów kanalizacji
@anonimowe6692 poczytaj o projektowaniu miast pod mężczyzn. Toalety to prozaiczny przykład, ale doskonale widać tendencję. Pół na pół to wbrew pozorom za mało - kobieta potrzebuje więcej czasu na wysikanie się, czasem musi zmienić podpaskę, do tego w damskich jest de facto mniej ubikacji (brak pisuarów). Stąd kolejki jak w wyznaniu, w męskim w analogicznej sytuacji byłoby luźno
No, to akurat się zgadza. Otaczająca nas infrastruktura została zaprojektowana, wykonana i finansowana przez mężczyzn dla mężczyzn, którzy bytów pobocznych, czytaj kobiety, pod uwagę nie brali. Bo i po co?
Budżet zawsze trzeba było ciąć, bo jak nie, to inwestor mógł uciąć głowę. Współcześnie jeszcze gorzej bo premię.
Gdy kobiety zmieniły status z przedmiotu na podmiot, było już za późno na zmiany istniejącego systemu. Ogrom potencjalnej przeróbki uniemożliwia jej realizację.
Teoretycznie można by wypracować nowe wzorce dla całkiem nowopowstającej infrastruktury i krok po kroku ją dopasować, ale nie ma jak. Bezpośrednio zainteresowane nie wykazują chęci współpracy, woląc pokazywać się na platformach internetowych i/lub płacząc nad swoim gorzkim losem.
Zupełnie jak żyjący nielegalnie w Chicago Polacy, popierający Trumpa.
No nie przeskoczysz, więc wzruszasz ramionami i robisz swoje. Dla siebie.
Ale narażenie na stres. Bo brak kubła na śmieci w toalecie. Bo kolejki. Jak takie płatki śniegu sobie radzą w życiu na tyle, by dostać się na studia?
@Thiocodin zakładam, że jesteś facetem. Nie zestresowałbyś się jakby kibel się zapchał a nigdzie by nie było przepychaczki? Bo to jest analogiczna sytuacja. I ewidentna wina uczelni. Co do @upadlygzyms fajnie, że realny problem zbywasz sarkazmem. Ja przynajmniej próbuję coś robić, w realnym życiu działam w organizacjach feministycznych, chodzę na demonstracje, również na moim of staram się uświadamiać widzów na takie tematy (perły przed wieprze)