#ducyJ
Na co dzień studiuję w innym mieście, jednocześnie pracuję i sama opłacam wynajętą kawalerkę. Kiedy zaczęła się pandemia, pracę straciłam raz dwa, więc zostałam zmuszona do rezygnacji z mieszkania w mieście studenckim i powrotu do domu rodzinnego (studia są prowadzone zdalnie, więc nie ma problemu z odległością). I tak zaczął się koszmar. Mamy małe mieszkanie, mieszkam w jednym pokoju z 13-letnim bratem. Z tego powodu, nie mam ani chwili dla siebie, żeby pobyć sama, odetchnąć, porozmawiać przez telefon bez podsłuchiwania. Z nauką jest jeszcze większy problem.
Brat gra na komputerze, oczywiście bez słuchawek, słucha muzyki w ten sam sposób, a na wszelkie prośby o uciszenie, rodzice odpowiadają, że to przecież nasz wspólny pokój. Brat ma obowiązek położyć się spać o 22, co za tym idzie ja też. W wieku 22 lat nie mogę nawet zapalić lampki nocnej, nie mówiąc o innych czynnościach. Wszyscy w domu wstają około 6 rano, mimo że często cierpię na bezsenność, nie mogę doprosić się o możliwość pospania dłużej - 6 to idealna pora na wstanie. O drzemce mogę zapomnieć, powody takie same jak przy nauce. Podobnych sytuacji w ciągu dnia jest multum, nie ma co dalej wymieniać. Podsumowując - zero dowolności w robieniu czegokolwiek, zero prywatności i bardzo utrudnione podstawowe czynności, jak nauka czy rozmowa przez telefon. Tak więc owszem, można nie lubić kwarantanny.
Wolałabym tyrać w Biedronce za najniższą krajową ale mieszkać z dala od nich
Tak samo.
Co Ty masz do biedronki?
@CukrowaPanna jak dla mnie słowo "tyrać" jest kluczowe. Lidl czy Biedronka, jedna cholera :D W obecnych czasach pracowanie w marketach to taki marsz z dźwiganiem przez cały czas pracy. No chyba, że siedzisz na kasie - wtedy masz swoje plexi i ewenementów, którzy nie noszą maseczek "bo to wolny kraj"
Cukrze@ nic nie mam, korzystam. Ot przykład molocha, gdzie najlepszych warunków pracy nie ma. Trzeba zapierdzielać za dwóch.
@kmystery jak się siedzi na kasie to też jest takie siedzenie z dźwiganiem. 😂Nawet nie wiesz jaky plecy bolą po tych 8h. I to nie jest takie tam że sobie siedzi to ma dobrze. Notorycznie bolą łokcie i nadgarstki od powtarzania ruchów, a dźwiganie zgrzewki wody, bo klientowi się nie chce jej zdjąć z taśmy łamie kręgosłup. Już nawet w żabce jest lżej, a stoisz 9h za ladą zamiast siedzieć.
Kasa to chyba największe zło w marketach, moim zdaniem. Wole tyrać z towarem cała zmianę niż siedzieć na kasie i użerać się z klientami.
@Jawiem1210 Miałam na myśli, że siedzenie na kasie to równie ciężka praca co na sklepie plus bezpośrednie narażenie na wirusa przez kontakt z narastającą ilością "ekspertów" bez masek, ale jak zawsze sarkazm mi nie wyszedł 😂
"dźwiganie zgrzewki wody, bo klientowi się nie chce jej zdjąć z taśmy łamie kręgosłup"
Już widzę, jak jej nie zdejmuje, gdy nie rzucisz się go "wyręczać" zanim zdąży to zrobić.
Na pewno zostawi ją na tej taśmie i sobie pójdzie bez niej do domu.
marazenie na roszczenowych debili w szczegolnosci :/
serwatka, ale kasjer musi podniesc zgrzewke chcac skasowac
Ludzie, ktorzy lubia kwarantanne po prostu nie zdaja sobie z konsekwencji jakie niesie ze soba ta cala pandemia.
Wśród swoich znajomych zaobserwowałam, że największymi zwolennikami kwarantanny są osoby, które mogą pracować z domu oraz osoby z budżetówki. I ta druga grupa najgłośniej krzyczy, że nie chce luzowania restrykcji, no bo kasa leci, a robić nie trzeba.
PoraNaPiwo, tak samo ludzie, którzy mają dość duże mieszkania lub dom, w którym każdy ma własny pokój, prywatność, gdzie każdy może pójść spać o której chce, gdzie nikt nikomu nie przeszkadza itd. Tacy nie narzekają, bo mają luz, prywatność, mogą wyjść o której chcą i wrócić o której chcą, pójść spać wcześniej albo później, pooglądać coś, pograć, poczytać, bo nikomu nie przeszkadzają.
StaryTapczan, dokładnie tak. Co prawda ja mam akurat sporą powierzchnie dla siebie, to nie wyobrażam sobie siedzieć kilku miesięcy, czy nawet dni w ścisku.
Raz23babajagapatrzy - Myśle, że można lubić kwarantanne i zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Wiele osób było/jest zmuszonych do zostania w domu i być może im to pasuje, ale jednocześnie wiedza jak bardzo niekorzystnie to wpływa na ekonomie. Na przykład ja dzięki kwarantannie nie muszę marnować 8 godzin tygodniowo na dojazdy i mi to bardzo pasuje. Jednakże chciałabym wrócić do normalności bo brakuje mi spotkań, fryzjera, kawiarni, itp. i wiem też że gospodarka nie przetrwa w ten sposób na dłuższa metę.
CherryGarcia, myślę że są ważniejsze rzeczy niż wyjście do fryzjera czy kawiarni, bo "już mi się nudzi w domu". Ja też lubię czasami wyjść do knajpy, ale jest jak jest i jak na jakiś czas odpuszczę sobie tę rozrywkę to świat się nie zawali. Nie rozumiem ludzi, którzy narażają się na własne życzenie, bo im się nudzi/nie potrafią usiedzieć w domu na dupie.
Cherry, to jest bardziej widzenie plusow w danej sytuacji. Mozna znalezc plusy w chorobie, ale to nie znaczy, ze lubi sie byc chorym.
Matriarchat, nie jestem pewna w jaki sposób Twój komentarz odnosi się do mojego... Zupełnie nie zrozumiałaś/eś mojej wypowiedzi. Świat nie jest czarno-biały i można lubić niektóre aspekty kwarantanny i również tęsknić za normalnym życiem. W moim komentarzu nie napisałam czy wychodzę, czy nie. Napisałam, że "chciałabym wrócić do normalności bo brakuje mi (...) i wiem, że gospodarka nie przetrwa w ten sposób na dłuższa metę."
Raz23, masz rację. W sumie założyłam, że to właśnie niektórzy mają na myśli mówiąc, że lubią kwarantannę.
Ale kwarantanna jest nie po to, by ją lubić czy nie.
Zacznij grać na trąbce, w pokoju koło brata kiedy gra na komputerze. Skoro to wasz wspólny pokój i gówniak może sobie grać bez słuchawek ty możesz tak samo rozwijać Swoją pasję do trąbki. Saksofon albo klarnet też jest dobry.
Sorry, wobec Innych ludzi należy postępowaĆ tak samo jak oni robią.
Coś mi się wydaje, że rodzice Autorki powiedzieliby coś w stylu „to wasz wspólny pokój, więc weź pod uwagę to, że przeszkadzasz bratu”.
#StaryTapczan masz rację, tak mogłoby być, ale trzeba walczyć!
Zawsze mogą wciągnąć kartę pułapkę że to ich dom i ich zasady, a jak jej się nie podoba to wcale nie musi z nimi mieszkać.
@KasiaWu zawsze też mogą sięgnąć po "Fatal Blow" i jej pociągnąć z liścia. Kto wie...
Współczuję ci autorko. Takie sztywne zasady i brak jakiejkolwiek prywatności to naprawde koszmar. Może jak chcesz porozmawiać na telefonie, to wyjdź na chwile na zewnątrz. Albo do parku. Mogłabyś unikać ludzi i np. Poczytać książkę czy odpocząć? Trzymaj się 😀
No dobra, ale zapomniałaś opisać anonimową część.
Może i nie ma tu nic anonimowego ale pokazuje jak ludzie żyją podczas pandemii, a w większości przypadków jest po prostu ciężko
Chwila... Ludzie już naprawdę piszą wyznania, że nie lubię kwarantanny i pandemii? Czy to nie jest jakby trochę... głupie? Naprawdę trzeba nam tłumaczyć dlaczego się jej nie lubi? Bez jaj.
Masz pokój z bratem i nie masz prywatności? Niektórzy nie mają dokąd w ogóle wracać.
To wyznanie to jakaś żałosna kpina.
O jak dobrze Cię rozumiem, u mnie to był nawet podwójny ból, bo dzieliłam pokój z dwójką braci ://
Tamto wyznanie pisała jakaś nastolatka, którą rodzice utrzymywali więc nie ma co się dziwić, że ma pstro w głowie i małe wyobrażenie nie mówię już o globalnych skutkach pandemii i restrykcji z nią związanych, ale też zerową wyobraźnię że nie wszyscy mają w domu tak dostatnio i cukierkowo jak ona.
a jak wyglada twoj plan? duzo masz zajec?
moze lepszym pomyslem bedzie zalapanie sie na choc czesc etatu i wynajecie pokoju?
albo przeczekanie tego miesiaca do konca roku i potem jakas praca wakacyjna i wyprowadzka? bo sie zameczysz