Mam 23 lata i nie znam się na zegarku wskazówkowym. Nie potrafię wyczytać z niego nic. Wiele razy próbowałam się go nauczyć, ale na próżno. Jest dla mnie kompletnie nielogiczny. Najdziwniejsze jest to, że przez całą moją edukację i w dwóch pracach nikt tego nie zauważył (na szczęście pracowałam w takich miejscach, że nie było to bardzo ważne typu zagrożenie życia). Z tego, co wiem, w grupie moich znajomych jestem jedyną, która się na nim nie zna. O sytuacji wie tylko moja najbliższa rodzina i dwie przyjaciółki. Wstydzę się, że nie umiem się tego nauczyć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jestem pewna, że nauczyłabym Cię w kilka minut. Nauczyłam nawet osobę dwa razy starszą od Ciebie, która całe życie strasznie się wstydziła braku tej umiejętności.
Moim zdaniem, jeśli ktoś tego nie kuma tzn. że nikt mu tego wystarczająco jasno nie wytłumaczył. Bez presji, z odpowiednim podejściem. Ja to robiłam na papierze, rysując najpierw zegar tylko ze wskazówką godzinową i tłumacząc sposób odczytu. Gdy to zostało całkowicie załapane, dodawałam wskazówkę minutową, tłumacząc co i jak. I już, cała magia.
Sama zasada jest prosta, natomiast problem najczęściej jest w oczekiwaniu nauczyciela wobec ucznia oraz postawie samego ucznia, który z góry zakłada, że znowu się nie uda i nauczyciel będzie na niego zły. Że znów rozczaruje siebie, że ponownie doświadczy poniżenia. Gdy nie ma presji i ten lęk znika, mózg raz dwa łapie w czym rzecz.
Wprawdzie jestem pełen wiary w Twoje zdolności pedagogiczne, ale ona nie nauczyła się tego ani w zerówce, ani w szkole podstawowej, ani na przedmiotach z języków obcych. Ona ewidentnie unikała przyswajania tej wiedzy. Typowa "zetka".
Nie Drago, to nie zawsze tak działa, że ktoś unika przyswajania wiedzy.
Czasem jest tak, że dziecko zostaje ośmieszone, gdy próbuje się czegoś nauczyć. Albo jeszcze wcześniej, gdy czegoś po prostu jeszcze nie wie. Wystarczy, że inny dzieciak powie: jak możesz nie znać się na zegarku, ty jakiś tępy jesteś czy co? I już, w podświadomości koduje się poniżenie związane z tym tematem. I za każdym razem, gdy dziecko się do niego zbliża, gdy próbuje zrozumieć o co z tym zegarkiem chodzi, automatycznie odpala mu się poczucie poniżenia i przekonanie o własnej głupocie. I umysł dosłownie "wyłącza się" podczas nauki. Wierz mi, widziałam to wiele razy. Puste, nieobecne spojrzenie, które wielu nauczycieli definiuje jako tępotę ucznia. A to nie brak inteligencji. To podświadoma OBRONA. Tych powodów "wyłączania" jest zresztą więcej, to tylko jeden z nich.
Tutaj zaś autorka pisze, że wielokrotnie sama próbowała zrozumieć działanie zegarka. Zatem nie tylko nie unika, ale wręcz dąży do przyswojenia wiedzy.
A ja nauczyłam odczytywać godzinę dorosłego autystyka, który nigdy się tego nie nauczył a w wieku 30 lat miał ciężki wypadek, rok leżał w śpiączce i potem od nowa uczył się chodzić, mówić, liczyć itd. Chłop nie jest w stanie napisać jednego zdania bez zrobienia kilku błędów. Dla niego było oczywiste, że nigdy już tej umiejętności nie opanuje. A jednak.
Piszę to dla wszystkich, którym się wydaje, że z tego powodu są jacyś gorsi, wybrakowani, upośledzeni. Nie, nie jesteście. Potrzebujecie tylko zdjąć z siebie własną presję oraz żeby ktoś Wam to wytłumaczył w sposób, który do Was trafi.
Ale też muszą sami tego chcieć. Mieć jakąś taką przekorę, coś w stylu "potrzymaj mi piwo a pokażę ci że taki tępol się tego nauczył". Nawet nie dla osmieszającego, bo on zaraz wymyśli 15 innych powodów do ośmieszenia a dla samego siebie. Ale może być tak, że przyjdzie jakiś wyzwolonyy yntelygent i powie: "a na co ci to, możesz zawsze spojrzeć na telefon".
Dragomir
Za tym, że komuś się nie chce, zawsze stoi jakaś głębsza przyczyna. Nierozpoznana, wyparta.
Człowiek ze swojej natury jest istotą ciekawą świata. My pragniemy eksplorować, poznawać, doświadczać. I uczyć się. Tak, dążenie do przyswajania nowej wiedzy to naturalny, zdrowy odruch ludzkiej istoty. Jeśli ten odruch jest stłumiony, to nigdy nie stoi za tym lenistwo, jak od dziecka wmawia nam świat. A jedną z wielu przyczyn w obecnych czasach jest chociażby uzależnienie dopaminowe, o którym Ty sam w jakimś wątku napisałeś. Tyle, że na to uzależnienie pracuje wiele osób. Potężne korporacje zatrudniające specjalistów, którym płaci się za to ciężkie pieniądze. Oraz rodzice, którzy z różnych przyczyn nie dają dziecku odpowiedniej ilości czasu, uwagi, miłości, więc dzieciak szuka wzorców i więzi w grach on-line czy na tik-toku.
My nie jesteśmy w niczym lepsi od tych zetek. Gdybyśmy byli na ich miejscu, wychowywani tak jak oni, w tym samym środowisku, przez tych samych rodziców, z ogromnym deficytem więzi, otoczeni od dziecka telefonami i mediami społecznościowymi - bylibyśmy dokładnie tacy sami. I to my byśmy tu pisali wyznania, że nie potrafimy opanować zegarka.
Masz mnóstwo racji. Ja piszę o powierzchownych objawach, a Ty jesteś w pobliżu ich źródła. Miło poczytać kogoś mądrego :)
Było już tutaj prawie identyczne wyznanie. A autorka niech sobie kupi zegarek cyfrowy, nawet gadający (mój mąż ma taki) i można go też używać jako karty płatniczej.
Albo niech się nauczy? Na YT pewnie tłumaczą to jak dla małych dzieci. Niemożliwe żeby tego nie pojęła a nauczyła się pisać.
Raczej nie ma takiej potrzeby. Ta przesyłka z wyzwolonym już powinna była dotrzeć do Afryki, chyba, że urzędniczka na poczcie coś pokręciła i wysłała go do Bejrutu, ale to nawet jeszcze lepiej.
To musi być wyzwolonaa na bank. Ten intelekt ostry jak przecinak (na końcu w który uderza młotek) nigdzie się nie ukryje.
Oczywiście, że tak. On jeszcze dolewa płynu do kierunkowskazów i myśli, że jak w sklepie drugi batonik jest w promocji, to tego pierwszego już nie ma po co kupować.
Ostatnio mi tata opowiadał, że na jakimś bilansie kazali mu narysować jak wygląda godzina 11:10 na zegarku wskazówkowym. Badają w ten sposób demencję czy coś. To jest chyba jedyna sytuacja, w której współcześnie się ta umiejętność przydaje. A z e w pracy nie wyłapali to też się nie dziwię, mało jest prac, w których mogliby to wyłapać
Działanie zegara analogowego jest bardzo logiczne, spójne, wedle jasnych i stałych zasad.
Wyznanie prawdziwe czy nie, wiem osobiście że wiele młodych osób (niekoniecznie dzieci), ma problemy z "klasycznymi zegarami".
Nie przejmuj się, w dzisiejszych czasach wystarczy telefon. W razie czego możesz odpowiedzieć hejterom, że nie umieliby powozić dyliżansem