#dK6Tx
Retrospekcja sprzed prawie 10 lat.
Będąc w liceum zaczęłam dorabiać w weekendy sprzątając lofty, w których mieszkali dziani ludzie. Odkładałam na studia, na życie. Moi rodzice nie byli mi w stanie pomóc finansowo, więc ciułałam każdą złotówkę. Przepracowałam tak w sumie 3 lata. U jednego faceta byłam regularnie co tydzień, gość koło 40, wysokie stanowisko, zadbany, inteligentny. Zawsze był miły, dawał mi napiwki. Jego nastawienie zmieniło się zaraz po maturach, gdy poinformowałam go, że po wakacjach idę na studia i że zrezygnuję z tej pracy. Wiedział że nie mam chłopaka, że nigdy go nie miałam bo uczę się i oszczędzam na studia. Aprobował takie zachowanie, zawsze mnie wychwalał, że tak dorośle postępuję.
Raz zapytał, czy uprawiałam seks. Byłam potwornie zażenowana tym pytaniem. Wytłumaczył mi, że jeżeli chciałabym zarobić kasę na studia i nie martwić się przez jakiś czas o finanse, to w zamian za seks zapewni mi to poczucie bezpieczeństwa. Kazał sobie to przemyśleć a jeżeli nie byłbym zainteresowana to nic się nie stanie, nie było tematu.
I myślałam o tym kilka dni. Zaproponował mi kwotę, której nie byłabym w stanie zarobić przez cały rok pracując dorywczo w weekendy. Jakoś nigdy nie rozmyślałam o magii związków, że ten pierwszy raz musi być z kimś kogo kocham. Zgodziłam się.
Przeżyłam z nim swój pierwszy pocałunek i pierwszy raz, gdzie bardzo się starał. Nie nazwę tego przyjemnym doświadczeniem, ale nie było też źle.
Gdy byłam u niego tydzień później, zamiast sprzątania zaproponował mi seks. Potem byłam u niego już co kilka dni, przyjmując koperty z różnymi kwotami - zaznaczał, że wszystko zależy od tego, jak bardzo się staram, jak mu się podobało to co robię. Moje doświadczenie było wtedy marne, ale słuchałam jego wszelkich sugestii i na wszystko się zgadzałam.
Na pierwszym roku studiów wracałam do domu co miesiąc i zawsze spotykaliśmy się na jedną noc, zanim pojechałam do rodziców. Kupował mi erotyczną bieliznę, sukienki, biżuterie, perfumy i dawał kasę - całą noc robiłam co chciał. Kolejne wakacje również spędziłam spotykając się z nim i przyjmując koperty, prezenty.
Zerwałam znajomość z nim na drugim roku, gdy poznałam kogoś, kogo pokochałam, faceta z którym jestem do teraz. Zadzwoniłam i powiedziałam, że nie chcę się już spotykać. Odparł że mam dać znać, gdybam zmieniła zdanie, ale od tego czasu się nie kontaktowaliśmy.
Mówiłam, że miałam chłopaka w moim mieście, że byłam w poważnym związku i tego się trzymam.
Zarobiłam sporo gotówki, sprzedałam cenniejsze rzeczy które dostałam od tamtego. Seks z nim był przyjemny, sporo mnie nauczył, dał mi stabilizację finansową.
Nie żałuję tego - uczyłam się, ale jest to temat tabu w świecie, w którym przyszło nam żyć.
To w sumie spoko. Chociaż pewnie zaraz ktoś tu przyleci i zacznie cos krzyczeć o jakiejś godności czy czymś tam xD Moim zdaniem była to zwykła umowa i obustronne korzyści, jeśli nie robiłaś niczego wbrew sobie to wszystko w porządku.
A może prezent w postaci ertotycznej bielizny w związku też nazwiemy ur.estwem? Oni tak naprawdę byli w pewnej relacji. Nie spotykała się z nikim innym wtedy, z tego, co wnioskuję z wyznania. Umówili się na pewien układ i tyle. Aranżowane małżeństwa wyglądają identycznie. Facet płaci, ona mu rodzi dzieci. Nie ma w tym żadnego ur.estwa, tylko umowa.
Każdy człowiek ma wybór, każdy sam wybiera, co będzie robił, a czego nie. Ja bym na taki układ nie poszła, ale to nie znaczy, że mam wyzywać kobietę, której taki układ pasuje. Ja mam swoje decyzje i sumienie, ktoś inny ma swoje i nic nikomu do tego. Nikt w tym układzie nie był skrzywdzony czy wykorzystany, więc wszystko jest OK.
Już tak nie srajcie z tym urestwem. W pracy też sprzedajesz swoje umiejętności i jakoś nikt się nie dosrywa. Sama bym się nie posunięła do seksu w zamian za pieniądze, ale nie daje mi to prawa aby decydować o wyborze autorki.
Jak to stwierdził kiedyś mój kumpel na budowie, kiedy dyskutowaliśmy na temat potępiania społecznego prostytutek, "zobacz, my sprzedajemy się w tej robocie za 20parę złotych na godzinę. Nasze ciało i wysiłek. A taka prostytutka sprzedaje swoje ciało za 100 złotych na godzinę minimum. I kto tu jest bardziej zaradny życiowo ? Kogo potępiają z czystej zazdrości ?" 😂
Może jakieś multikonto?
Zgodzę się.
boruta, mówisz, że nie jest to coś dobrego. Ale dla kogo to jest złe? Dla niej, bo czerpała z tego korzyści, czy dla tego faceta, bo też czerpał korzyści. Oboje wyszli na plusie. Autorka nie mówi, że przez to cierpi, czy ma jakieś problemy z tego tytułu.
A dlaczego nie czepiamy się też faceta? Dlaczego to kobieta jest zła? Bierze pieniądze to ściereczka, a jak facet kupuje sobie czyjeś ciało, to wszystko z tym ok? Dla mnie tak, jezelij obie strony się na to zgadzają, ale nie siejmy hipokryzji.
nie wiem, mnie bardziej odrzuca jak facet musi placic za seks niz laska kase za to zostaje
jakos on mi wyglada na desperata ( oczywiscie we wszystkich opowiesciach sa przystojni i bogaci a jak), a ona po prostu na laske nie puszczajaca sie za darmo, odrobina operatywnoscie
To ja będę jednym z tych krzyczących. Facet traktujący kobietę jak zabawkę to nie facet. Tu nie ma mowy o szacunku, a czy autorce się faktycznie krzywda nie stała to sobie oceni z perspektywy czasu.
Jak swiadczylas wczesniej uslugi tak i potem. Tyle ze inne i za wyzsze stawki. Nikogo nie bolalo, nikt nie zostal skrzywdzony, obie strony zadowolone, zadna nie kantowala. Z drugiej strony niektorzy rzuca sie na ciebie bo zlamalas tabu. Kto lamie tabu ten ma przesrane. Bo tabu. A mowia, ze jestesmy cywilizowani i racjonalni.
Dziewczyna umówiła się z facetem, że zasponrosuje jej studia w zamian za spędzanie razem nocy, na co ona się dobrowolnie zgodziła, on ją szanował, dogadywali się poza czynnościami seksualnymi. Nie widzę w tym nic nielegalnego ani obrzydliwego.
Kurestwem jest wtrącanie się w życie innych ludzi i wymuszanie, by żyli tak, jak my tego chcemy i obrażanie ich, jeśli chcą żyć po swojemu.
Alkoholicy i ćpuny niszczą fizycznie i psychicznie siebie i swoje rodziny. Osoba, która dobrowolnie idzie do łóżka z inną osobą przy równie dobrowolnym układzie „coś za coś” nie niszczy w żaden sposób ani siebie, ani nikogo innego. Jeśli dla Ciebie seks jest czymś w rodzaju mistycznego kokonu, to spoko. Ale nie każdy patrzy na seks tak samo, jak Ty i ma do tego prawo. Dla niektórych ludzi seks to taka sama czynność jak chodzenie czy drapanie się po plecach- coś całkowicie naturalnego i nie Tobie to oceniać.
Boruta, a kto daje Tobie prawo mówić co jest normalne, a co nie? Nawet w kwestii srania na kogoś. Normalność to kwestia ustalona przez daną część społeczną (co samo w sobie jest bez sensu), ale wydaje mi się, że "chorym" jest właśnie narzucanie komuś tej "normalności". Autorka nie zrobiła nic złego i tylko na tym zyskała. Chyba nie trzeba mówić ilu facetów by chciało taki sam układ - zarobić za seks. I nie ma w tym nic złego, czy obrzydliwego.
Według mnie tak to wygląda. I czepiacie się\oceniacie tylko przez pryzmat siebie w ogóle nie wychodząc poza swoją "strefę komfortu", bo poszerzanie horyzontów to już zbytnio wysiłek?
Nie karmcie trolla ;)
@Boruta, normy społeczne to jest to o czym pisałem. Normy społeczne w ogóle są raczej mało przemyślane (coś na podobnej zasadzie co idea demokracji). Tak czy inaczej to, że ktoś wychodzi poza przyjęte "normy" nie oznacza kogoś złego.
Sam prostytucją nie widzę sensu się zajmować z różnych powodów (jak na przykład zarobkowych) i nie wiem skąd nawiązanie do niej, skoro nie o tym jest wyznanie.
Żyj sobie dalej wyznaczoną "normą", która narzuca Ci jak myśleć, co możesz, a co nie - w ogóle nie zastanawiając się nad sensem tego. Jednak pamiętaj, że wchodząc z butami w czyjeś życie i narzucając mu coś (Twoje idee), musisz się liczyć z konsekwencją - ktoś może Ci kiedyś wejść w życie z butami tak samo, albo bardziej dosłownie (różną wyrozumiałość ludzie posiadają).
boruta6 najbardziej w tych wszystkich komentarzach bawią mnie teksty "jak uważasz że prostytucja to norma to dlaczego się nią nie zajmujesz?". A czy każdy kto uważa, że np. księgowość to norma to też się nią zajmuje?
Sa ludzie dla ktorych seks jest po prostu czynnoscia fizyczna, z ktorej moga czerpac przyjemnosc i nie utozsamiaja go z miloscia. Jesli obojgu wam pasowal taki uklad i robilas to z wlasnej woli, to co nam do tego? Twoje cialo, twoj wybor.
Chociaz patrzac na to co sie aktualnie dzieje w Polsce, jeszcze duzo czasu trzeba, aby ludzie zrozumieli, ze nie maja prawa decydowac za innych, czy mowic im co moga, a czego nie moga robic z wlasnym cialem.
Boruta - ale czemu ma proponować? Jak członek jej rodziny będzie chciał uprawiać seks za pieniądze to nie będzie szedł do nikogo po błogosławieństwo. Nauczcie się nie zaglądać innym ludziom do łóżek.
Ja tylko tak nieśmiało dorzucę od siebie, że istnieją jeszcze ludzie którzy potrafią ukierunkować seks odnośnie różnych osób. A mianowicie kiedy do kogoś coś czują to potrafią robić to z miłością. I taki seks jest najlepszy pod słońcem. A kiedy są wolni potrafią iść się bzyknąć bez zobowiązań z koleżanką/kolegą na imprezie po prostu aby się zabawić. Bez motylków i uniesień na niebiańskich chmurkach. Kwestia podejścia i dojrzałości. To, że autorka tkwiła w takim (uczciwym mimo wszystko) układzie to nie znaczy, że nie będzie w stanie pokochać swojego następnego faceta i przeżywać z nim wspaniałego seksu pełnego miłości.
Boruta, jej członek rodziny sam decyduje, z kim będzie sypiał i czy będzie brał za to pieniądze czy nie. Tak samo jak Autorka. Czego Ty nie rozumiesz? Tu nikt nie powinien nikomu nic nakazywać ani proponować i to idzie w dwie strony. Jedna osoba nie mówi drugiej, że ma nie sypiać z kimś za pieniądze, a druga nie mówi pierwszej, że ma zacząć to robić. Kiedy Ty zrozumiesz, że chodzi o decyzje WŁASNE i o NIEWCISKANIE własnych decyzji innym ludziom? Tak trudno Ci pojąć?
nie wiem, mniej mnie brzydzi z jednym facetem za kase niz z wieloma za darmo
i bardziej higienicznie, i profit a nie dawanie po krzakach kazdemu, kto zechce
Bazienko gdybyś kiedyś nie podała swojegu wieku na tej stronie, to obstawiałbym, że z Grażyną Piczkas siedzicie w jednym kółku różańcowym :D
Ostrze, jestem demiseksualna ( modne slowo), moze to mi znieksztalca odbior, z epatrze ze swojej perspektywy
ogolnie podejscie a robcie sobie co chcecie z kim chcecie byle za zgoda wszystkich uczestnikow
tylko liczcie sie, z enie wszyscy beda to aprobowac
tyle na ten temat ;)
ciekawa jestem, czy wy tez chcielibyscie byc np. z laska, ktora ma 3cyfrowa liczbe partnerow na koncie
mialam takiego faceta nie wiedzac o tym i nabijal licznik bedac ze mna
mam takiego przyjaciela i mimo ze juz niby z tym skonczyl, to mne jednak brzydzi
a opcja z zaburzeniami sfery emocjonalnej juz gdzies tlumaczylam
zwyczajnie dziwi mnie potepienie dla laski, ktora miala JEDNEGO partnera i brala za to kase, a gloryfikacja i oburzenie, ze komus moze sie nie podobac wielosc partnerow, chocby za darmo
albo wezmy dwie laski, kazda ma po 50 partnerow, jedna brala kase inna nie, przebieg ten sam, nie widze roznicy
Spokojnie... Tylko żartowałem ! Pani zabierze tę laskę i mnie nie bije :D
Co do tematu to cóż... Byłem kiedyś z dziewczyną która miała krótki epizod w burdelu. I w sumie mi to nie przeszkadzało. Byłem też z laską która spokojnie miała z pół setki partnerów przede mną (w sensie jedynie seksualnych) i też mi to nie przeszkadzało. To nie mydło, że ubędzie i nie koszulka, że z czasem się rozciągnie. Ludzie brzydko mówiąc pieprzyli się przy różnych okazjach/imprezach/przelotnych znajomościach i dalej to będą robić. Tylko, że dorośli ludzie pamiętają o zabezpieczeniach i profilaktycznych badaniach przy rozpoczynaniu poważniejszych relacji. Bardziej niż takim podejściem brzydziłem się np. kłamstwami, zdradzaniem czy wykorzystywaniem partnera i graniem na jego uczuciach. Ale każdy ma swoje zasady i poglądy. Pytanie co jest dla kogo szkodliwe czy odpychające.
Swoją drogą ciągle wspominasz o tym gościu który tak Cię zdradzał na prawo i lewo. I zastanawiam się... Przecież to mniej więcej widać z kim masz do czynienia, z kim jesteś w związku. Taki charakter od razu rzuca się w oczy na pierwszej lepszej imprezie. Ja kiedyś spotykałem się przez krótki czas z nimfomanką która od razu wiedziałem, że klei się do innych. To widać nawet w czyichś oczach przy głupiej rozmowie. Jedną zdradę można z trudem ukryć. Ale notoryczne bzykanie się na boku od razu zostawia ślady i sygnały. Co się takiego działo, że tyle czasu nie widziałaś co się dzieje w Twoim związku ? Z góry przepraszam jeśli to zbyt prywatne pytanie. Po prostu zastanawia mnie jak osoba z twoim podejściem do tych spraw wytrzymała tyle czasu z kimś tego pokroju.
Boruta, jestes idealnym przykladem tego, o czym wspomnialam w ostatnim zdaniu.
Nie, nie zaproponuje nikomu, zeby uprawial seks za pieniadze. Tak samo jak nie powiem nikomu, ze ma tak nie robic. Bo to nie moja rola i nie do mnie nalezy decyzja, z kim moze/nie moze sypiac dana osoba.
Ostrze, mialam wtedy 20 lat, niewiele wiedzialam o zyciu, typ byl moim pierwszym partnerem seksualnym
wlasnie kurcze na imprezach to jakos szczegolnie nie wychodzilo, sama jestem wygadana, ale wierna- moze zalozylam, ze on po prostu tez...
o takich sytuacjach w srodowisku zawsze wyrazalam sie radykalnie, ze gardze zdrada i wolalabym wiedziec- wszyscy znajomi znali moje poglady i zaden, ktory wiedzial, co gosc wyczynia (podobno wydalo sie przy jakiejs grze w butelca na piciu na plaze, sam sie gnoj przyznal) nie powiedzial, wiec po wszystkim byla selakcja znajomych
wlasnie nie kleil sie do innych dziewczyn przynajmniej na widoku, wiekszosc tych zdrad bylo tez w wolontariacie, troche sie okazalo ze chow wsobny tam panuje ( nie rozumiem do dzisiaj uznawania przez tych ludzi seksu jako formy milego spedzania czasu... ) :/ no i nie bylam przywiazana sznurkiem do faceta zbey z nim na wszystkie imprezy w dwupaku chodzic, czesc znajomych mielismy wspolnych, czesc osobnych i nie bede sie chlopu wpieprzac w picie z kumplami
poza tym potem zrobil papiery instruktorskie i wyjezdzal robic szkolenia, wiec tez nei do upilnowania, bo nie ciagal mnie ze soba,
niektorzy potrafia sie dobrze ukrywac, ja po 6 latach sie dowiedzialam, ze zdradzal kazda swoja byla :/ czail sie dosc dobrze dziad jeden, a ja chyba zbyt naiwna wtedy bylam
sama dowiedzialam sie dopiero kilka miesiecy przed skonczeniem zwiazku i to o jednej zdradzie, cala reszta zaczela wychodzic tak mniej wiecej 1,5 roku po zerwaniu, ta jedna to byl wierzcholek gory lodowej... a ze wiedzialam o jednej to ejszcze glupia chcialam to ratowac
ehhh bledy mlodosci
teraz kazdemu mowie, ze zdradzasz=wypiertalasz
hahah pani nie bije, pani jest puchatym baziem i moze ewentualnie przytulic ;)
Kurcze faktycznie słabo. Współczuję. Człowiek, młody zakochany wierzy w jakieś ideały a tu bolesne zderzenie z rzeczywistością. Najgorsze jest to, że dałaś kredyt zaufania który się nie zwrócił. Też miałem kobietę której na debilne pytania "czy nie będę zazdrosny jak wyjdzie z koleżankami wieczorem" odpowiadałem "no co ty oszalałaś ? Chcesz to idź, normalna sprawa" a ona na intymne spotkania z kolegami, nieraz nawet moimi :D też była później selekcja kumpli. Kilku poszło w odstawkę. Paru musiałem wklepać. A paru mi wklepało bo aż taki mocny też nie jestem 😂 dzisiaj to się z tego śmieję. Nauczyłem się wyczuwać kobiety, ich charakter i zachowania. Dzięki temu wcześnie zapala mi się lampka ostrzegawcza. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;)
Kochana to się nazywa łączenie przyjemnego z pożytecznym! Nie miej żadnych wyrzutów sumienia! Ja też tak robiłam, nawet bardzo lubiłam moje mecenasa :P był miły kulturalny, mega delikatny i przeżywałam z nim najwspanialsze rozkosze :P
no blagam, prostytutki nie robia tego dla przyjemnosci tylko dla hajsu wlasnie
jak typ przy okazji jest mily, kulturalny i im tez zrobi dobrze, to w sumie jakis bonus, ale to chyba nie jest obowiazkowe?
jakby robily to tylko dla przyjemnosci, to od tego sa inne portale typu nie wiem tinder czy cos
wydaje mi sie, ze przyjemnosc jest ewentualnym dodatkiem,a nie wyznacznikiem takiego dzialania
Prostytutka bo? Bo czerpała przyjemność z innym facetem, który sponsorował jej inne udogodnienia tak, jak często robią to pary w zwiazkach?
Co jak co ale muszę przyznać koleżance rację. To była prostytucja. I choć absolutnie tego nie potępiam bo układ był uczciwy i nieszkodliwy to jednak podlega to pod prostytucję. Może jedynie dodam od siebie, że wszystkie laski umawiające się z hajsiastymi gośćmi dla profitów i luksusów z tego wynikających też są dla mnie prostytutkami 😏 tylko, że "gorszymi" bo zakłamanymi. Już bardziej szanuję uczciwe dziewczyny z roksy czy odlotów 😆
Ja uważam za prostytutkę kogoś, kto żyje z oddawania własnego ciała. Dziewczyna zawarła układ z facetem. Z nikim innym tego nie robiła. Nie uważam, że zrobiła coś obrzydliwego. Przyznam, trochę brzydzą mnie kobiety oddające się byle komu za 50 zł za godzinę i zrobią wszystko z każdym za 100. Jednak nie znam ich sytuacji i nie wiem dlaczego posunęły się do takiego czegoś. Nie chcę ich oceniać ani tym bardziej obrażać. Uważam, że autorka jest daleko od tego typu prostytucji. Z definicji tak, prostytuowała się, ale z drugiej strony nie można jej nazwać prostytutką, bo to nie jest jej praca. Takie jest moje zdanie 🤔
Boruta, a po co mam proponować? Ty dalej nie rozumiesz podstawowych rzeczy, że człowiek sam podejmuje decyzje i niczego mu wciskać nie wolno. Nie zaproponuje nikomu ani prostytucji, ani pracy sprzątaczki, ani kasjerki, ani pracy w korpo- właśnie dlatego, że ta osoba SAMA podejmie decyzje, gdzie i jak chce pracować. Serio jesteś taki tępy, że to do Ciebie nie dociera, czy tylko udajesz tępego?
No nie wiem, jak rzucisz pracę w żabce, to nadal mówisz o sobie, że jesteś kasjerką? Raz uprawiała seks w zamian za studia i więcej tego nie robi. I to nie robi z niej w tym momencie prostytutki, tylko robiło w tamtym momencie. To nie morderstwo ani kradzież, żeby móc ją nazywać złodziejem lub mordercą. Poza tym to nie sam czyn decyduje o Tobie, tylko to, jakim jesteś człowiekiem.
Nie rozumiem tego sporu o definicje. Nazywanie jej prostytutką ma zmienić jej opinie o sobie? Pomoc wam ją przypasować do odpowiedniego schematu? Czy to słowo ma to jakiś realny wpływ na jej życie? Nie.
Lepiej tak, niż pijana gdzieś w kiblu jakiejś dyskoteki, z pierwszym lepszym sebixem.
no wlasnie chcialam to napisac
lepiej tak niz z przypadkowym kolesiem z imprezy by zrzucic z siebie balast, bo kolezanki juz to robily
"temat tabu w świecie, w którym przyszło nam żyć"? W świecie, w którym przyszło nam żyć uprawianie seksu za pieniądze nazywa się prostytucją. Nikt nikomu nie broni mówić o tym, że się prostytuował w przeszłości. To proste.
Popieram komentarz. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Sponsora ma Wisła Kraków. Ty zarabiałaś jako prostytutka. Nie mylmy pojęć. Bycie prostytutką to nie jest tylko praca w burdelu pod wpływem heroiny, jak to często pokazują w filmach, czy też stanie w lesie. To również takie osoby jak Ty.
Natomiast jeżeli chodzi o rzeczy niemoralne jak hazard, prostytucja, kradzież to te rzeczy mogą się udać, ale nie mają prawa się udawać ciągle. To jakbyś sprzedała wszystko co masz poszła zagrać w ruletkę i podwoiła majątek. I tez byś mogła powiedzieć. Ale przecież nikomu nie stała się krzywda, a Ty przecież zarobiłaś. Podobnie nie będę szukać na siłę tego co to zmieniło w Tobie na minus. Podobnie jak nie będę tłumaczył dlaczego hazard jest zły.
Natomiast jeżeli spojrzysz szerzej, to rozwiązłość źle wpływa na ludzi. Masz naprawdę wiele badań gdzie patrzą np na trwałość małżeństw poprzez pryzmat kto w jakim wieku miał inicjacje seksualną i ilu miał wcześniej partnerów. Dlatego słusznie się tępi takie postawy.
A jak ktoś kiedyś mówił pieniądze to nie wszystko choć na nich twardo stoi świat. A rozważanie moralności czynu pod kątem czy Ci się opłaciło jest ogromnym błędem.
Nie zgodzę się. Z reguły jest tak, że kobiety, które same ogarniają prostytucję mają sponsora, a nie klientów. To nie są dziewczyny, które pracują na domówkach, zarabiając małą kasę, nie mogąc wybrać facetów i mają ich kilka-kilkanaście dziennie. O dziewczynach z agencji czy z ulicy nie wspomnę. Kiedy mówimy o prostytutkach "samozatrudnionych" wtedy też mówimy o sponsorach. Taka dziewczyna ma z reguły mniejszy 'licznik" niż dziewczyna z domówki/agencji oraz sama wybiera faceta, jak i stawkę.
Dawno nie widziałam tutaj tak błyskotliwego komentarza. Dodam tylko do tego wywodu to, że badania udowodniły, że sperma mężczyzny ma wpływ na mózg kobiety oraz jej przyszłe potomstwo może dziedziczyć cechy partnerów z którymi sypiała. Wiem, że brzmi jak fantastyka, zatem zainteresowanych odsyłam do badań - "Male Microchimerism in Women", "Male Microchimerism in the Human Female Brain". Jest też kilka polskich stron traktujących na ten temat, polecam mimo wszystko oficjalne badania (stąd j. angielski).
@PrawieTakSamo To się nazywa stały klient. To że często chodzę do jednego fryzjera nie oznacza, że jestem jego sponsorem. Podobnie to że często kupuję w jednym sklepie nie oznacza, że jestem sponsorem tego sklepu.
Więc sponsor korzysta na promocji. Np jak mnie sponsorował powiat, to nosiłem logo powiatu podczas zawodów. Prostytutki nie reklamują swoich klientów, a raczej starają się zachować to w tajemnicy z kim chodzą.
Nie myl pojęć. Ona nadal jest prostytutką. Tynkarz kiedy przechodzi z pracy na etat na własną działalność nadal jest tynkarzem. Określenie sponsor powstało by sztucznie próbować sie oddzielić od prostytutek z agencji czy z lasów i jakoś sobie usprawiedliwić i wyjaśnić, że to nie jest to samo.
Otóż to naprawdę niczego nie zmienia. A to czy masz jednego czy kilku stałych klientów czy mnóstwo różnych to tylko model biznesowy Twojej działalności. Powiedz mi czym się różni osobisty kucharz od kucharza w restauracji, od kucharza w budce z pizzą. To wszystko jest nadal kucharz.
hahahaha jakie tabu:)))) bylas zwykla cichodajká:))))pelno takich zdzirek jest:))) nie dodawaj filozofii do tego
Szkolny incel właśnie został namierzony :D
Incel jest wtedy, jak najeżdża z tego powodu na kobiety, a sam nie widzi problemu, by korzystać.
cichodajki daja za darmo :)
Nie Krilan.
Ludzie potępiający prostytucję robią to w merytoryczny sposób. U kolegi po prostu widać klasyczny i obelżywy ból dupy typowy dla zakompleksionych przegrywów ;)
Zapłacić lasce za rżnięcie to sukces? Ooooołkeeeej.
wlasnie widzé oburzenie. Zazdrosc czy szkoda, ze za darmo potracone kwiaty zostaly??? a slub obiecywal:)))))
To trzask Twojego anusa, jak wujek się dobiera do Ciebie na sucho.
Wjazd personalny, dojrzałość lvl master
Poziom adwersarza.
No fajnie, ale jak jeszcze jakiś czas temu było o tym, że chłopak chodził na dziwki, a potem wyznał to swojej partnerce to wszyscy po nim jechali jak po łysej kobyle, a tymczasem tutaj wszystko w porządku? Czyli kobieta sprzedająca swoje ciało to żaden problem, bo nikogo nie krzywdzi, ale jej klienci to dno?
Nie zrozumiałeś. Ona miała jednego sponsora. A on chodził do wielu prostytutek. To tak jakby miała faceta, jedyna rożnica to fakt, że jej za to płacił. A on? Ciężko mi wyobrazić sobie, by chodził tylko do jednej, po za tym wiadomo, że nie jest jedynym klientem tej prostytutki.
A jeżeli nadal nie rozumiesz, to powiedz, łatwiej zarazić się jakaś chorobą weneryczną jak współżyje się z jedną osoba, czy z kilkoma?
Nie pamiętam tego wyznania, podasz?
@MamDwaPsy tak się składa, że dokładnie o tym pomyślałem i spodziewałem się takiego komentarza. Tam liczyło się nie tylko ryzyko zarażenia się chorobami wenerycznymi, ale także sam fakt korzystania z płatnych usług seksualnych, który wywołał spore oburzenie. A tak poza tym, skąd wiesz z iloma sypiał bohater z wyznania powyżej? Też mógł wcześniej skakać sobie z kwiatka na kwiatek, może nawet chodził na dziwki, nie wiemy tego. W każdym razie też za to płacił.
@Mmpp00 chodzi o/ 8cPq7
U prostytutki masz pewniaka, że śpi z wieloma, u faceta z tego wyznania tego nie potwierdzisz. Po za tym tamta dziewczyna spała już ze swoim chłopakiem, więc również po niej można jechać jak po autorce? Bo spała z facetem, który chodził na prostytutki?
Chodzi jedynie o te dwie osoby, dziewczynę z wyznania i faceta z poprzedniego wyznania. On wiedział, z kim sypia, że idzie do kobiety, która jeszcze przed chwilą obsługiwała innego. Ona szła nie wiedząc, jak wyglądał jego dzień. Myślę, że jak wyznanie byłoby o kobiecie, która pracuje w domu publicznym to reakcja byłaby podobna do tej z poprzedniego wyznania. Tutaj jednak ona ma tylko jednego klienta.
@Krilan2
Ta jasne. Szkoda tylko, że umknęła Ci sytuacja, jak była mowa o tym, że siedzi się w domu i wychowuje dzieci. Jak kobiety się do tego przyznały, to wszyscy na nie wylały wiadro pomyj. Jak facet napisał wyznanie o tym, to nagle wszystko wporządku, przecież jak się tak z partnerką umowiliście, to wasz układ, nic nikomu do tego.
Tak jak wiele osób już wspomniało, Twoje ciało, Twoja sprawa. Nie ma powodu, żeby Cię obrażać. Ja tylko mam nadzieję, że partner o tym wie i to akceptuje. Jeśli tak to wszystko spoko.