Jedni uważają za sukces dzieci, zdane studia, egzamin na prawo jazdy.
Moim małym sukcesem jest to, że kiedy idę na zakupy, to mogę pozwolić sobie na zakup czegoś typu Maxi King czy Kinder Bueno.
Kiedy byłam młodsza, nigdy nie było nas na to stać, chyba że od święta.
Ten syf uzależnia :)
Ale tylko tych, ktorych na to stac.
Smutne