Moja eksszwagierka zawsze była sprytna, ale ostatnio ten spryt coraz częściej zahacza o chamstwo i zaczęło mnie to kłuć za bardzo w oczy. Podrzuca własne dziecko komu się da, a najczęściej mi, na całe dnie, a dziecko wraca do niej nakarmione, wybawione, a i czasem nawet wykąpane i od razu do spania. Pomocą materialną i tą niematerialną też nie gardzi. Narzeka wokół, jak jest jej źle jako samotnej matce i nawet obcy ludzie przynoszą jej różne rzeczy. Nie przeszkadza jej nawet to, że od prawie roku jestem też samotnym rodzicem i również nie mam łatwo. Mnie nikt nie przynosi obiadów, toreb jedzenia i nie świadczy na moją rzecz za darmo różnych prac. Jako facet muszę radzić sobie sam. Nie wiem tylko jak z tym skończyć na tyle delikatnie, żeby moja córka tego nie odczuła, bo jednak dwie 7-letnie kuzynki są ze sobą mocno zżyte.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moim zdaniem powinieneś zacząć od spokojnej rozmowy z byłą szwagierką. Powiedz jej, że dziewczynki mogą nadal spędzać ze sobą czas, ale nie możesz już być osobą, do której zawsze można podrzucić dziecko na cały dzień. Ustal, że spotkania będą umawiane wcześniej i że nie zawsze będziesz mógł się opiekować jej córką. Możesz też zaproponować, żeby dziewczynki spotykały się na zmianę — raz u Ciebie, a raz u niej, jeśli jest taka możliwość.
Nie musisz jej wypominać pomocy, którą otrzymuje od innych, ani udowadniać, że Tobie też jest ciężko. Wystarczy, że jasno określisz swoje granice. A jeśli chodzi o córkę, zadbaj o to, żeby nadal mogła spotykać się z kuzynką, np. na placu zabaw czy podczas wspólnie zaplanowanych wizyt. Dzięki temu dzieci nie będą musiały ponosić konsekwencji konfliktu dorosłych. Nie musisz kończyć ich relacji, żeby przestać być wykorzystywanym.
Chwilę po tym jak napisalem to wyznanie, odbylem rozmowe z byłą szwagierką i zostałem potraktowany tak jakbym ja był tym złym. Rozmowa wyglądała tak, że probowałem do niej coś mówić, a ona była na mnie obrażona, unikała kontaktu wzrokowego, głośno wzdychała z oczyma uniesionymi do góry i powiedziała, że jak tak mi przeszkadza jej córka to w ogole nasze dzieci nie muszą miec kontaktu. Nie dała sobie nic powiedziec, ani na spokojnie wytlumaczyc. W pewnym momencie już kipiało we mnie w srodku i powiedziałem jej co naprawde o niej myśle i sposobie w jaki traktuje mnie i innych. Tak zostałem najgorszym, bo tak jak myślałem, rozpowiada już wszystkim jakim jestem złym człowiekiem. Dowiedziałem się już od osób trzecich, że trzesę sie jak mam dać jej córce miske zupy, że żałuję dwóch złotych na pączką z Dino. Rozpowiada też, że rozumie dlaczego moja żona mnie zostawiła dla innego i miała racje, bo jestem strasznym materialiatą. Opowiadała też, że wiedzac jaką ona ma sytuacje życiową probowałem ją wykorzystać.
Jak chce grać ze mną taką talią kart, to taką gram i opowiadam gdzie moge jak to wyglada z mojej strony, a osoby z którymi mam kontakt a które wykorzystuje są przeze mnie uswiadamiane, że są wykorzystywane. Nie popuszcze jej i nie dam sie zaszczuc.
zielonyroslin
No to skoro nierob pogrywa w taki sposob polecam byc jeszcze gorszy skoro druga strona nie ma zadnych zasad i moralnosci, w koncu to ty wyszedles na tego zlego ,napierw wyslalalbym pozew o zwrot kosztów opieki na dzieckiem a pozniej zainteresowal opieke spoleczna ze dziecko wychowuje sie samopas po rodzinie a mamusia urzadzila sobie z zycia high -life ,musze cie niestety rozczarowac ale relacja twojej corki z jej dzieckiem juz nieistnieje w koncu matka dziecka o to zadbala ,wiec jedyne co mozesz zrobic to uratowac to dziecko przed mamusia ktora jej niewychowuje tylko upycha po rodzine jak zbedny mebel a sama ciaganie profity z jej posiadania.
Wciaz MOGA byc mocno zzyte, gdy ty bedziesz stawiac granice. Babka pewnie bedzie sie wkurzac ale no nie ma innego wyjscia. Badz asertywny.
Z tego co przeczytałem w tym wyznaniu i w Twoich komentarzach, Twoim życiem rządzi jakaś kosmiczna dysproporcja. Dajesz czas, uwagę i zaangażowanie ludziom, którzy mają w Ciebie zupełnie wyjebane i nie masz z tego żadnego zwrotu.
Nie wszystko jednak stracone: mówisz, może z przekorą, ale jednak, że jesteś materialistą. To dobry punkt wyjścia, zacznij liczyć wyżej wymienione zasoby tak samo, jak pieniądze. Zwracaj uwagę gdzie płyną i co z tego masz. Twoja szwagierka jest w tym dużo lepsza od Ciebie i zobacz, wychodzi jej to na dobre.
Co do relacji między dziećmi, córce może być trudno to wytłumaczyć, ale na dłuższą metę, wątpię, by straciła na odseparowaniu od dziecka szwagierki. Córka znajdzie nowe koleżanki, a Ty czasu i kasy przeznaczonego na opiekę nad czyimiś dziećmi już nie odzyskasz, o nerwach nie wspominając.
Jej to bardzo wychodzi na dobre, ale naszczęście już nie moim kosztem. Ogólnie mam z siebie dużo do wyrzucenia i zarzucenia zarazem, bo dostrzegłem przez ile lat i na jakich zasadach tkwiłem w tej rodzinie, byłem wykorzystywany i manipulowany.
Nad czym tu się zastanawiać? Tu trzeba pogonić pasożyta.
Masz drzwi bez zamka, że przychodzi, kiedy chce, i podrzuca ci dziecko? Dajesz się wykorzystywać naciągaczce, która nie dość, że nie okazuje żadnej wdzięczności, to jeszcze obrabia ci „cztery litery”.
Od takich ludzi najlepiej się odciąć, żeby nie bruździli w życiu.
Według mnie najwyższa pora na ograniczenie, a najlepiej całkowite zerwanie kontaktów z tą toksyczną kobietą. Żadnej pomocy, żadnego przechowywania dziecka. Skoro jest taka „mądra” i „wdzięczna”, to niech radzi sobie sama.
Jeśli chcesz, by dzieci nadal miały kontakt, to mogą się razem bawić w neutralnym otoczeniu, np. na placu zabaw, i tylko na twoich warunkach.
Byłoby dobrze, gdybyście poszukali też nowych koleżanek z normalnych rodzin, żeby córka nie była uzależniona od kuzynki i żeby mogła obserwować oraz uczyć się, jak wyglądają zdrowe relacje rodzinne.
Spotykając się ze szwagierką, wciąż będziesz zmuszony do kontaktu z patologią.
Głupim gadaniem, że "rozumie, dlaczego żona cię zostawiła" się nie przejmuj. Tu to ona jest tym przypadkiem, od którego trzeba wiać, co zresztą już jej były partner(?) zrobił.
Mam nadzieję, że matkę swojej córki pozwałeś o alimenty.
A jakbyś się z nią związał? Może to takie sygnały, że chciałaby żebyś się nimi zaopiekował. I tak jesteście samotni to co wam leży.
Zajebista rada. Chłop opisuje w wyznaniu pasożyta bez ambicji, któremu nie chce się nawet zająć własnym dzieckiem, a Ty mu sugerujesz wejście z nią w związek. Brzmi jak deal stulecia. Dla niej.
Co to za pomysł? Z serii "Rady z d..."?
Nie pisz, jak pijesz. Albo pisz, ale wstrzymaj się z wysyłaniem:)
Idę o zakład, że dziecko słucha teraz od matki jaki z Ciebie okropny człowiek, a całe Twoje poświecenie już jest nic nie warte, a nawet obróciło sie przeciwko Tobie. Pomijajac temat szwagierki. Widzisz teraz jak niewarto poswiecac sie dla obcych dzieci? Dzieciaki sa strasznie niewdzieczne i interesowne.
Niewdzięczna i interesowna jest szwagierka, a winą za jej zachowanie obarczasz dziecko? Ono może być zupełnie innym człowiekiem. Miało pecha mieć walniętą matkę, ale to nie oznacza, że będzie takie samo.
No to nie daj sobie podrzucać jej dziecka. Po prostu. Ale możesz zacząć od tego żeby Ci oddała za jedzenie, którym to dziecko karmisz. Zobaczysz jak zareaguje i idę o zakład, że źle.
To że muszę przestać dawać podrzucac sobie dziecko to wiem, ale nie chce zrobic tego jedną głupią decyzją i nagle. Jak pisałem kuzynki są ze sobą bardzo zżyte i nie chce robić córce dodatkowego stresu, nieporadziła sobie jeszcze z pozostawieniem przez matke. Myślę, że najrozsadniejszym wyjściem bedzie powoli wygaszać kontakt, ale bardzo powoli na zasadzie coraz to rzadszych spotkań.
Zapomiałem dopisać. Jak jej powiem żeby oddała pieniądze za jedzenie, to jedyne pewne co zrobi, to obrobi mi tyłek przed cała rodziną, znajomymi i obcymi że próbuje ją biedną naciagać na pieniądze itp, a czy ograniczy kontakt swojej córki z moją to nie potrafie tego powiedzieć. Ciężko wyczuć.
Współczuję i podziwiam. Rozterka szlachetna mimo wszystko bo widzisz w tym córkę i jej życie np. nie chcesz psuć jej relacji z kuzynką, obawiasz się o jej reakcje, emocje i stres.
Tutaj jak i w każdej innej sytuacji jednak Ty i córka jesteście najważniejsi dla siebie.
Teraz jest dobrze ale jak poza codziennym wysiłkiem pojawią się trudniejsze momenty to takie niby niewinnie wykorzystujące osoby mogą być jak wrzody i ich zachowanie w takich chwilach, brak empatii potrafi łamać serce.
Nie wiem czy do uniknięcia jest trudna relacja z rodziną eks... z tego co piszesz to jakiś syndrom porzucania/podrzucania jest w tej rodzinie (przynajmniej u dwóch osób) co może świadczyć o tym, że po kimś to mają więc raczej ciężko oczekiwać, że ktokolwiek z tej rodziny Cię zrozumie i wesprze jakkolwiek.
Może warto pamiętać o tym, że nawet jak córka bedzie bardzo tęskniła to jednak Ty obecnie jesteś jej głównym wzorem, na przykładzie którego się uczy obserwując co robisz. Co może sie wiązać z tym np. że należy też zadbać o swoje zdrowie, komfort psychiczny, finansowy, dla zwiększenia energii życiowej, żeby tak samo i ona teraz i kiedyś potrafiła robić w stosunku do siebie.
Pozdrawiam
Nigdy nie powinienem wchodzic w tą chorą rodzinę i piszę słowo CHORĄ, z pełną świadomością. Matka mojego dziecka zostawiła nas z dnia na dzien mówiac, że już nie chce marnować wiecej lat i czuje, że musi korzystać z życia póki ma czas. Porzuciła córke i mnie. Jej siostra od zawsze wykorzystuje wszystkich, slizga sie tak przez życie, jest toksyczną choleryczką i mam wrażenie, że ma dwie osobowości. Teściowa w 4 literach ma swoje wnuki, a jak sie pojawia to obnosi sie z pieniędzmi i chce wszystkich pouczać. Zwiazała sie z jakimś bogatym niemcem po tym jak jej mąż skończył na suchej gałęzi.
Nie wiem co mnie zamroczyło, że w porę tego niedostrzegłem.