#crloI
Przestałam pić, on nie. Strasznie mu zazdrościłam, że może wypić piwo. Czułam się przerażona i nie chciałam już tego dziecka. Po kilku miesiącach oswoiłam się z ciążą i tym, że wszystko się zmieni, a on dalej pił. Obiecywał, że po porodzie przestanie, a ja mu wierzyłam. Wybaczyłam schlanie się na naszym ślubie, przy remoncie pokoju, kiedy w ósmym miesiącu ciąży gonił mnie późnym wieczorem do roboty przy malowaniu, kiedy zbliżał się termin porodu, a on pił jakby nigdy nic, bo były święta, a potem sylwester i jeszcze kilka innych tego typu rzeczy. Kryłam go przed rodziną, bo było mi wstyd.
Urodziłam zdrowego syna i wtedy wszystko się spieprzyło. Stopniowo. Chlał coraz bardziej, zaniedbywał nas, okłamywał mnie i nie szanował. Mały miał pół roku, kiedy nie wytrzymałam i z płaczem zadzwoniłam do mamy, żeby po mnie przyjechała.
Zrozumienie przyszło z czasem, a z wniosków nie jestem dumna. Najpierw byłam na najlepszej drodze do uzależnienia, a potem byłam współuzależniona od P. Mój syn mnie uratował. Dzięki niemu przestałam pić. A kiedy się urodził i pojawiła się w domu ta mała, całkowicie bezbronna i zależna od nas istotka instynkt macierzyński wyparł uzależnienie od męża alkoholika. Gdyby nie on, pewnie byłabym już tak samo żałosna jak mój mąż. Męża już nie mam(on rzecz jasna dalej pije), małego kocham całym sercem, a alkoholem się brzydzę.
A kiedy rodzina pyta mnie jak to możliwe, że tak raptownie nasz związek się rozsypał, mówię tylko że pewnie jakieś sygnały ostrzegawcze przeoczyłam. Wstyd mi za to, jaka słaba byłam i kim mogłam się stać.
gratuluję ci, że uratowałaś siebie i synka.
To on powinien się wstydzić nie Ty. Powinnaś być dumna z sobie, z tego jak sobie poradziłaś.
Jestem pod wrażeniem. Serio, zamiast jęczeć, patrzysz na wszystko racjonalnie, idziesz do przodu zamiast obwiniać cały świat. Uważam, że jesteś super.
Brawo za ucieczkę od alkoholika.
Miałaś wielkie szczęście. Dużo kobiet wpada w alkoholizm dotrzymując z różnych przyczyn towarzystwa przy piciu swojemu mężowi.
Myślę, że to świadczy o wielkiej sile, w końcu nie każdemu udaje się zwalczyć uzależnienie bez pomocy z zewnątrz. Mogłaś stać się uzależnioną, ale nie jesteś. Zasługujesz na to, aby wstyd zamienić na wdzięczność do siebie z tego powodu. Bo co było, to było, ale ważne jest to, że dałaś radę i uratowałaś siebie i synka. Gratuluję i powodzenia:)
A chłopy wiedzą, że ciążę to się razem przechodzi? Noo i picie na własnym ślubie.. nie ładnie. Woda w kielonach
Byłaś słaba, a mimo to dałaś radę wygrać z nałogiem.
A on niech chleje dalej.
Zmienilas sie po prostu, sygnal ostrzegawczy byl jak zaczelo Ci przeszkadzac, ze pije jak sama nie moglas.
A mnie zastanawia ile miałaś jak lat jak ten facet "namówił Cię na dziecko"? Jakby kazał Ci ogolić głowę na łyso to też byś zgodziła?