#4t60S
Głupie docinki na każdej przerwie a że kto mnie zatrudni, będziesz pracował za 2000zł a mnie ojciec ustawi itp. itd. Ale właściwa sytuacja miała miejsce około pół roku temu. Udało mi się założyć firmę, nie jest to jakaś największa firma, ale dochody są więc nie ma co narzekać.
Rozpocząłem rekrutacje nowych pracowników po 2 tygodniach zbierania CV postanowiłem zadzwonić do osób, które według mnie nadawałyby się do tej pracy, zgłoszeń było dużo więc niewiele zwracając uwagę na dane personalne umówiłem około 30 osób, moje zdziwienie kiedy z tych 30 osób 4 okazały się być moimi dawnymi "kolegami" z klasy. Tak jak myślicie nie zatrudniłem żadnego ale satysfakcja jest i zostanie ze mną do końca życia :)
Historia jakich tu milion, ale gratuluję osiągnięć.
Dokładnie. Biorąc pod uwagę ilość tego typu wyznać, to Polska wręcz pęka od prężnie rozwijających się, rodzimych firm oraz ludzi sukcesu. Nie twierdzę, że akurat to wyznanie jest zmyślone, ale nie sądzę też, że każde tego typu jest prawdziwe.
Jeśli nie zatrudniłeś ich tylko z tego powodu to nie było to zbytnio w porządku... Ale jak najbardziej rozumiem twoją zawiść do nich.
Chociaż ja bym ich na twoim miejscu zatrudniła, fajnie by było szefować swoim starym "kolegom" którzy ci dokuczali. To by było piękne :D
Naruto wie co mówi ;)
@Obito
No ba! Ja zawsze (prawie) wiem co gadam ;D
No ale jeśli szefowanie komuś kto sprawiał mu przykrość w szkole by go dołowało to po co się wysilać? jego firma, jego zasady :D
@DDeidara
No jasne, wiem, ja tylko mówię jak ja bym postąpiła :D
PS. Widzę że cały fandom Naruto się tu zbiera :D czekamy na Madare, Jinchuuriki, Rin, Kakashiego (pewnie jeszcze kogoś pominęłam, no ale cóż, co poradzić, dużo nas tu :D)
Naruto, zemsta doskonała.
Witam, hm.
<je popcorn>
@NarutoUzumaki, mnie pominęlas, pierwszego hokage...! A o Madarze pamiętalas:C
@Hashirama
Przepraszam :( Wiedziałam, że o kimś zapomniałam... Mam nadzieje, że się nie gniewasz :D
Sorry Hashi, takie życie:P chcesz popcornu?
Nie do końca wierzę ci gdy proponujesz mi jedzenie :-P
Przyznam się wam do takiej małej fantazji.
Miałam kiedyś chłopaka. Chłopaka, który uważał się za ponaczłowieka. Nie przesadzam, w mitologii, Biblii itp szukał opisów osób, które by pasowały do niego, czy to wyglądem czy w jakikolwiek inny sposób; uważał, że bez papierka człowiek jest nikim. Kiedy nie dostał się na wybrany kierunek, poszedł na inny tej samej uczelni, a i tak wtajemniczonym kazał mówić, że studiuje przykładowo medycynę. Gardził każdym - znajomymi, rodziną, nawet mną, bo miałam dość skromne marzenia. To nie było tak, że jest od nas lepszy - on jest tak boski, że nikt nie może być do niego nawet porównywany.
Związek się na szczęście zakończył, a ja marzę, że pewnego dnia obsłuży mnie na kasie w Biedronce ;-)
Ja wiem, że to nic uwłaczającego, ale on swoim zdaniem zasługuje co najmniej na posadę boga ;-)
Chłopak miał kompleks Boga.
FoxyLady - brzmi jak opis mojego byłego chłopaka. Identycznie sie zachowywał! I ta sama historia... Moze mówimy o tej samej osobie?
Skoro więc nie byłaś godna oddychać tym samym powietrzem co on - jak się w ogóle zeszliscie? :D
Tak myślałam, czytać nie musiałam :D
A ja bym zatrudniła i potem pokazywała im, kto jednak lepiej skończył. :D
Role się odwróciły :D
I przy żadnym z tych czterech CV nie zauważył, że to osoba, z którą chodził 4 lata do jednej klasy...
Ja nie pamiętam każdej osoby z którą chodziłam do szkoły. A też nie miałam za fajnie.
Autor napisał, że nie zwracał uwagi na dane personalne.
Umieram z ciekawości jaki był profil technikum, w którym była aż cała klasa zamożnych dupków. Autorze, uchyl rąbka tajemnicy :)
Był taki dzień, że po mojej ulicy, biegali ludzie z pieczątkami w kształcie ust i dla żartów przybijali je przypadkowym przechodniom.
Szłam z chłopakiem mojej koleżanki i moim. Przyjaźnili się i poszli razem na piwo, no to co mi przeszkadza pójść z nimi, szczególnie, że nie mieli nic przeciwko. Oczywiście po drodze dostali kilka pieczątek.
Chłopak mojej koleżanki postanowił zaprosić nas do nich, a my zgodziliśmy się.
Spokojnie weszliśmy do środka, gdy podbiegła do nas jego dziewczyna, by nas powitać, jednak kiedy zauważyła pocałunki na szyi i policzkach swojego chłopaka była zszokowana i kilka razy uderzyła go z całej siły w twarz. Chłopakowi zaczęła lecieć krew z nosa i z miał rozciętego policzka. Wyjaśniliśmy jego dziewczynie, że to tylko pieczątki, a ona skrępowana zaczęła go przepraszać.
Pojechaliśmy do szpitala.
Nos złamany, w policzku założyli szwy.
Trzeba również dodać, że dziewczyna przez kilka lat trenowała kick-boxing.
aha