W zeszłym roku na wakacjach razem z paczką znajomych wyjechaliśmy nad nasze piękne polskie morze. Byłam tam ja, moja przyjaciółka, jej brat i jego koledzy. Po kilkugodzinnym pobycie w wodzie wszyscy wyszliśmy z niej i zaczęliśmy się opalać. Super, pięknie, przyjemnie, gdy nagle jeden z chłopaków do mnie doskoczył i dla "żartu" chciał rozpiąć mi biustonosz od stroju. Nieszczęsnym trafem zrobił to tak nieporadnie, że zepsuł mi go, a ja zaczęłam się na niego wydzierać (w gruncie rzeczy to jestem miła i spokojna, ale bez przesady). Zaraz mnie przeprosił, ale biustonosza nie dało się już zapiąć, więc musiałam ubrać sukienkę.
Pewien czas później brat przyjaciółki krzyknął "Kto ostatni w wodzie, ten stawia piwo!". Nie myśląc ani chwili wstałam, ściągnęłam sukienkę i ruszyłam sprintem przed siebie. W połowie drogi do wody zorientowałam się, że nie mam biustonosza...
Dodaj anonimowe wyznanie
Zdarza się :D Swoją drogą, to też bym się wkurzyła. Denerwują mnie takie "żarty"
"Kto ostatni..." jesli nie wbiegniesz do wody to nie bedziesz ostatnia, tylko zadna. Taka reakcja na "kare" postawic kilka piwek ziomeczkom? Bieda z tym wyzwaniem
A co jeśli to nie był przypadek? {:)