#bEpTu
Parę lat temu wybraliśmy się ze znajomymi nad małe miejscowe jeziorko.
W pewnym momencie leżąc na plaży, obserwowałam jak jeden z kolegów wchodzi do wody i się oddala wchodząc powoli coraz głębiej. W pewnym momencie, gdy już miał wodę na wysokości szyi, jego głowa zanurzyła się całkowicie. A potem pojawiała się i znikała, odwrócił się w naszą stronę, i tak co chwile zanurzał się i wypływał. Nie krzyczał ani nic z tych rzeczy.
Pamiętam, ze pierwsze co pomyślałam to: "on się topi czy tylko próbuje się nauczyć pływać?" (nie umiał, ale chciał się nauczyć właśnie nad wodą). Trwało to około minuty, aż całkiem zaczął iść z powrotem na brzeg. A ja cały czas siedziałam i obserwowałam, nie krzyczałam: on się topi (a był spory kawałek od brzegu), nie reagowałam, tylko się patrzyłam.
Jak wrócił na brzeg to się go zapytałam co to było: on, że mu się grunt skończył pod nogami, bo chciał przejść całe jeziorko i w sumie to się topił, ale sobie poradził sam podskakując po dnie. Wtedy do mnie dotarło co dokładnie widziałam i jak mogło by się to skończyć, jakby nie patrząc, jego logiczne zachowanie bez paniki.
Prawda jest taka, że bałam się krzyczeć, "on się topi", bo wyszło by na jaw, że się w nim podkochuję i obserwuję cały czas..
I macie po 10 lat prawda? Co tam kogoś życie, ważne by sobie inne dzieci nie pomyślały czegoś nieodpowiedniego.
Nie wierzę... To normalne, że siedząc na brzegu obserwujesz pływających... Nikt słysząc twoje wołanie nie krzyczałby "haha zakochałaś się". Mam nadzieję, że na drugi raz będziesz mądrzejsza...
Już liczyłem na jakiegoś klocka w wodzie a tu takie coś :(
Pewnie był. Ze strachu ;)
Też XDD
Ludzie topią się w ciszy... Nie ma krzyków, często nie ma machania rękami. Twój znajomy miał naprawdę dużo szczęścia, że miał pod nogami dno, bo w jeziorach często są uskoki takie, że nogami się nie dosięgnie...
Serio - nie zwróciłas nikomu uwagi, bo się w nim kochasz i bardziej Cię obchodziło to, czy ktoś się domyśli niz, że człowiekowi może się coś stać? Głupszego powodu nie słyszałam. Tak naprawdę wcale nie musiałaś się cały czas gapić. Po prostu spojrzałas na jezioro i zobaczyłaś pojawiająca się i znikająca głowę pod wodą...
Topiący się ludzie rzadko krzyczą czy wołają o pomoc. Topiący za wszelką cenę chce wziąć następny oddech i na tym się koncentruje, nie na krzyczeniu o pomoc.
No i trochę ciężko krzyczeć z wodą zalewającą usta i nos.
Tak swoją drogą autorka zachowała się głupio, ale ten chłopiec/chłopak też. W wyznaniu jest, że nie potrafił pływać, a wpadł na pomysł by przejść na drugą stronę mimo tego, że w pewnym momencie woda sięgała mu do szyi.
No dobrze, ale co z tego? Nikt nie kwestionuje tego, że chłopak głupio zrobił, ale to autorka przyglądała się komuś, kto tonie, bo mentalnie ma 10 lat.
@Ohlala a to nie mogłem po prostu napisać o tym jak ten chłopak nieodpowiedzialnie się zachował? Zwróciłem tylko uwagę, bo wcześniej nikt o tym w komentarzu nie napisał, a pomyje wylały się tylko na autorkę.
Co? Chyba se jaja robisz, mam nadzieję że to historia wymyślona na poczekaniu.
Co zrobisz następnym razem? Zobaczysz jak twoja sympatia zostanie potrącona przez samochód, ale nie wezwiesz karetki, bo "mogłoby się wydać, że mi się podoba XDDDDDDDD"?
Więc lepiej żeby się utopił, niż przyznać, że się na niego patrzyłaś... ok. True love <3