Gdy mój kuzyn popełnił samobójstwo, nasza babcia na pogrzebie powiedziała na głos przy całej rodzinie, że dobrze się stało, bo zasłużył na wieczne smażenie się w ogniu, za karę, że przez całe życie odrzucał Boga. Moja ciocia (jego matka) wpadła w taką histerię, gdy to usłyszała, że zemdlała. Następnie babcia została wyproszona z pogrzebu.
Kuzyn chorował na depresję i schizofrenię paranoidalną, lata leczenia mało pomagały, dlatego się zabił, bo już nie dawał rady.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wasza babcia najwyraźniej też ma niewiele wspólnego w prawdziwą wiarą. Smutne
A to suka...
Czasem mnie przeraża ta bezkrytyczna wiara u osób starszych we wszystko co powiedzą nawiedzeni księża z ambony. Szanuję osoby wierzące, ale te które nie chcą krzywdy innych nawet jezeli ci "inni" to osoby innej wiary/niewierzące.
Nie zaliczę moich wizyt w kościele w ciągu życia, odwiedziłam różne świątynie i słuchałam różnych księży. Nie każdy z nich mówił z sensem, ale żaden nie życzył źle osobom niewierzącym/innej wiary. Najbardziej radykalna była zawsze modlitwa o nawrócenie, a zwykle temat ograniczał się do promowania dawania dobrego przykładu.
@Uzytkownik404
Mi się kilka razy zdarzyło usłyszeć mocno wątpliwe rzeczy od przyjezdnych księży. Zawsze konsekwentnie wychodziłam, bo nie wolno bić ludzi.
Ohlala, doceniam opanowanie, chociaż myślę, że może lepiej byłoby ich nagrać i upublicznić nagrania? Jeśli gadają rzeczy niezgodne z nauką Kościoła, to powinni być upomnieni lub ukarani.
Też się nad tym wielokrotnie zastanawiałem i z moich spostrzeżeń wynika, że Ci ludzie byli najpierw od małego wychowani w bardzo wierzących rodzinach, gdzie np. na wsiach ksiądz był najważniejszy w okolicy, a Kościół ostoją wolności i wszystkiego co najlepsze w czasach komuny. Dalej - w dzisiejszych czasach wiele osób starszych nie ma własnych zainteresowań, płynie do nich wąski strumień informacji, są biedni, mają mało z życia, rzadko jeżdżą po świecie, mają o nim do pewnego stopnia ograniczone pojęcie niestety. Często jedyne co im zostaje w życiu to Kościół, i jest to jedno z niewielu bodźców, dzięki którym mogą poczuć sens życia, a nawet poczuć się ważni, dzięki zaspokojeniu pragnienia bycia potrzebnymi przez choćby umoralnianie innych. Odczuwają wtedy ulgę spełnienia obowiązku, bo zwyczajnie w swoim wieku mają mało ważniejszych. W dodatku na prawdę chciałbym, żeby tylko osoby mądre były osobami duchownymi, ale niestety tak nie jest. Starsi mają dostęp do różnych kościołów, księży, wystąpień w radiu, telewizji. Nie mają wykształconego myślenia krytycznego w czasach zalewu informacji, bo od dzieciństwa byli do tego przyzwyczajeni, że kościół zawsze dla nich był dobry. Zatem wykształcają w sobie niespójny, a często wykoślawiony obraz wiary, niekiedy pozbawiony rozsądku i empatii wobec ludzi, w czasach ciągłego kładzenia im do głowy różnych nauk zewsząd, a niekiedy nawet pompowania im ciągle ukrytego wroga w postaci tych poza kościołem. Narracja w niektórych miejscach, np. ich radiu jest właśnie taka, i nie ma się co dziwić jakie zbiera owoce. Sam widziałem jak zmieniała się moja mamą pod wpływem pewnego popularnego radia, a kiedyś też słuchała radia katolickiego, tylko mniej popularnego, normalnego i było w porządku. Sam byłem zawsze bardzo wierzący, ale te zmiany zaczęły mi bardzo rzucać się w oczy.
Wygląda na to, że babcia jest niedoedukowana w kluczowych kwestiach, bo z tego, co mi wiadomo samobójstwo w wyniku chorób psychicznych nie skazuje nikogo na potępienie, gdyż samobójca działał nie do końca świadomie.
@maIasarenka Tak, od paru lat samobójstwo kościół traktuje jako 'chwilową niepoczytalność'.
Zależy jeszcze jakie samobojstwo. Jeśli z powodu depresji bądź girszych chorób psychicznych to tak. Ale samobojstwo jako "otwarty sprzeciw wobec Boga" nie.
Erick w wyznaniu jest wyraźnie napisane, że była choroba psychiczna.
Za ich czasów jeszcze nie było tego bodaj w katechizmie.
To jest stosunkowo nowe w kościele.
Przecież już dawno samobójstwo nie jest uznawane za grzech ciężki, choroby psychiczne to też choroby
Zabawne jak dogmaty kościelne zmieniają się wraz z rozwojem nauki...
To nie jest zabawne, po prostu ktoś, kto się zabija, pozostając w głębokiej depresji nie robi tego do końca z własnej woli z tego względu, że kieruje nim choroba. Jest to postępowanie wbrew nakazom Boga, ale nie świadome i dobrowolne (czyli takie, jak opisuje definicja grzechu). Nie można więc za to karać, bo brak tu czyjejkolwiek winy.
Ostrzenozeinozyczki a w Biblii jest coś na ten temat? Większość dogmatów to sobie ustalili księża wiec można sobie nimi wytrzeć tyłek.
Chodziło mi o to jak nauki kościoła z biegiem lat przestają być logiczne względem ludzkiej świadomości, do tego stopnia, że kościół musi coś z tym zrobić ale dzięki, że próbowaliście mnie oświecić ;)
Nie ma za co. I nie oświecić, a doedukować.
@Ostrzenozeinozyczki
Dogmaty a katolicka nauka społeczna, to dwa różne zagadnienia.
Chciałabym zobaczyć jej minę kiedy trafi do tego piekła a Twojego kuzyna tam nie będzie:’) piękne
Co za ... Szkoda słów.
milosc blizniego pelna geba widze...
Jeśli piekło istnieje, to ona będzie się w nim męczyć ze schizofrenia zapewne ;) tak poważnie to straszne, że takie babsztyle osadzają chorych ludzi...
Chyba babcia też ma problemy psychiczne.
Nie, durna i juz.