#Zut3j

Pracowałem przez parę lat w jednej firmie IT. Mniejsza o to gdzie i czym dokładnie się zajmowała. Najważniejsze jest to, że zarząd firmy bardzo dbał o pracowników i byli bardzo wyrozumiali wobec wszystkich, niezależnie od formy umowy (kontrahent, śmieciówka, UoP). Chciałeś pracować z domu, bo masz dziecko chore? Nie ma problemu. Zachorowałeś i będziesz hospitalizowany przez kwartał bez UoP? Nie ma sprawy, będziesz miał wynagrodzenie. Spartoliłeś projekt? Nie ma problemu, wyjdziemy z tego razem. Ogólnie rzecz biorąc, firma wyjdzie z siebie, abyś czuł się dobrze w jej murach.

Pewnego razu zostałem przedstawiony, powiedzmy Kasi, miała dołączyć do któregoś projektu i pomóc przy jego realizacji. Pewien czas później przestała się pojawiać w biurze, a do projektu przydzielono kogoś innego.

Czas mijał, a ja się zorientowałem, że od dobrego roku nie widziałem jej w biurze. Już trochę w firmie byłem, więc pewne informacje do mnie przeciekały. Jak się okazało, Kaśka została dotknięta ciężką chorobą. Walczyła z przypadłością na różne sposoby, a z powodu zabiegów miała problemy z mówieniem, ogólne osłabienie organizmu, wylądowała na wózku i wyglądała źle.

Firma nadal pozwoliła jej pracować na różnych wymiarach etatu. Nie dostawała również niczego angażującego lub wymagającego presji czasowej. Po prostu spokojnie sobie zarabiała na podobnych warunkach, chociaż firma mogła po prostu zaprzestać współpracy, bo nie była na UoP, a czasem pracowała ledwie godzinę dziennie.

Rok później byłem na spotkaniu branżowym parędziesiąt kilometrów od firmy. Nudziłem się przez większość prezentacji, głowa opadała mi z nudów, aż w końcu wybudziłem się, ponieważ na scenie zobaczyłem Kaśkę. Mówiła bardzo wyraźnie, nie zdradzała oznak żadnej choroby. Zdziwiło mnie to, bo z tego co mi było wiadomo, nadal cierpiała i nie przebywała w biurze. Nie wypytywałem ją o przebieg choroby, ponieważ teoretycznie nic nie wiedziałem.

Po spotkaniu zrobiłem rekonesans w internecie i okazało się, że od momentu "choroby" Kaśka pracowała na pełnym etacie dla innej firmy, a z poprzedniej firmy ciągnęła drugą wypłatę na "frajera". Może by nie wpadła, gdyby nie fakt, że była na zdjęciach integracyjnych z nowej firmy, które miały wyraźną datę i miejscowość opisaną. Choroba była kłamstwem.

Zarząd wkrótce się dowiedział o wybryku i poprosił o wyjaśnienie. Wyjaśnieniem Kasi było przesłanie wypowiedzenia umowy z "wyfrajerowaną" firmą. Nie było mowy o zwrocie wynagrodzenia. Firma po prostu sobie darowała kontakty z taką osobą.

Do dziś nie mogę wyjść z podziwu, jak można tak wykorzystywać serdecznych ludzi i żyć w takim kłamstwie. Świat IT na szczęście jest mały i podejrzewam, że ta plama w jej historii się nie zmyje.
Ylifosretrik Odpowiedz

Pospolita złodziejka...

bazienka Odpowiedz

okazja ujawnia zlodzieja
firma powinna byla dobrac sie jej do dupska, to podpada pod wyludzenie, 286kk
mam nadzieje, ze dzis sie zabezpieczaja np. przed zakazem konkurencji

Dita64

Akurat zakaz konkurencji jest bardzo krzywdzący. Nie mówię o takich przypadkach, bo jest to ekstremalnie skrajne, ale o zwykłych. A poza tym, zakaz konkurencji nie ma do końca podstawy prawnej w UE.

fyfaen Odpowiedz

Mnie nigdy nie przestanie smucić to, jak ludzie potrafią wykorzystywać innych. Macie niesamowicie dobre warunki w pracy, niektórzy daliby się pokroić za taką wyrozumiałość ze strony szefostwa. Niestety, przez takich ludzi niektórzy pracodawcy tracą człowieczeństwo, bo przestają ufać własnym pracownikom.

PrawieTakSamo

Bo mało kto umie docenić dobrą pracę.

Majusia Odpowiedz

Wybrałeś dobre imię dla koleżanki ;) Mam wrażenie, że w tej branży kobiety najczęściej mają na imię Kasia, więc na pewno nikt się nie połapie, o kogo chodzi dokładnie ;p

bazienka

czy ja wiem? ja znam Pauline, Marceline i ani jednekj Kaski w IT ;p

frankieTheRabbit Odpowiedz

"Świat IT na szczęście jest mały"

Heh

JMoriarty Odpowiedz

W mojej firmie też taki był, bardzo podobna.historia, może to popularne w IT.

Razmus Odpowiedz

Stary ja w swojej firmie na śląsku miałem identyczną historię, jak to czytam to jakbym sam opowiadał... tyle że to była Monika... po dziś dzień nie wiem czy zrobiła nas tylko w spektakularnego wała czy rzeczywiście była na coś chora (choć trochę), stwardnienie rozsiane może mieć różne formy więc każdy jej wierzył

Dodaj anonimowe wyznanie