#ZlBJ5
Serio? To ja utrzymuję siebie, dziecko, dom. Ogarniam wszystko. Sama. Stać mnie na życie i na przyjemności. Nie szukam sponsora. A taki facecik, już to wyczuwam, najchętniej zwykle wkręciłby się w moje życie, może zamieszkał z nami, nie płacąc oczywiście rachunków, nie robiąc zakupów itp... Jak drugi dzidziuś. Tylko duży i jeszcze stawiający żądania, a ja miałabym go w dupę cmoknąć za to, że raczył na mnie spojrzeć? A gdy próbuję sugerować, że to chyba nie tak, że związek to partnerstwo, to leci śpiewka: bo chodzi o kasę. Bo mamuśki takie są. Wtf? Serio, kobiety w mojej sytuacji, które znam, to najbardziej ogarnięte życiowo kobiety. Choć pewnie i innych nie brak, ale na szczęście ja ich nie znam.
Wkurza mnie fakt, że wiecznie przypina mi się łatkę desperatki, której chodzi tylko o pieniądze. Albo żeby być z kimkolwiek. I że powinnam być wniebowzięta, że w ogóle ktoś na mnie spojrzał. I jakim prawem w ogóle czegoś oczekuję? Ewentualnie wszyscy bardzo mi współczują. No i tekst tygodnia po tym, jak zapłaciłam za pewnego pana w restauracji – oszukuję go. Powinnam być biedna. I na pewno jestem, tylko udaję, aby go złapać... na dziecko. Kolejne. Ech...
Wkurza Cię fakt, że przypina Ci się stereotypowe łatki, ale jednocześnie sama przypinasz takie łatki "facecikom".
Kolejny akt przedstawienia, które ma nas przekonać, że osoby o poglądach "wyzwolonej" istnieją naprawdę.
Po co wam ta wojna płci? Jak chcecie na wojnę, to jedźcie sobie na prawdziwą.
Spójrz na kolor mojego nicku. A co do autorki, bardzo dobrze że radzi sobie sama, skoro ojciec dziecka pomaga tylko tyle ile musi. Serio uważasz takie kobiety za "gorszy sort"?
Na świecie żyją różni ludzie. Roszczeniowe maminsynki i królewny tatusia. Wieczni chłopcy szukający w kobiecie opiekunki i nieogarnięte fiu-bździu dziewczynki. Damscy bokserzy i podłe żmije. Wyrachowane zimne fiuty i lodowate suki. Rezygnujący z siebie, zarobieni po uszy frustraci, i ofiarne, zawsze poświęcające się innym cierpiętnice. Itd.
A w tym wszystkim są też zdrowi ludzie. Mężczyźni i kobiety szanujący siebie i innych, serdeczni, pomocni, ogarnięci życiowo, odpowiedzialni etc.
I nie jest przypadkiem, że z tego całego tygla możliwości, ktoś zawsze wybiera jeden określony typ. Np. facet puste, głupie lale, albo babka kłamliwych tchórzy. A potem ma pretensje, że oni wszyscy są tacy sami.
Nie, nie są. To nie oni/one są tacy sami. To MY jesteśmy tacy sami, bo ciągle nosimy w sobie te same wzorce przekonań, wdrukowań, lęków, traum itd. które filtrują nasze postrzeganie rzeczywistości. I póki nie zmienimy siebie, często nawet nie dostrzegamy, jak różnorodny jest świat. I ilu fajnych, zdrowych ludzi żyje wokół nas.
Zmierzam do tego, że nie - nie każdy facet uważa, że mamuśka leci tylko na kasę itp. bzdety, które słyszą kobiety z dziećmi. To tylko jeden z wielu możliwych typów do wyboru. Po prostu trzeba zmienić własne filtry, by dostrzec też innych mężczyzn.
Bardzo mądry komentarz :)
Teoria ewolucji tłumaczy dlaczego kobietom oplaca się genetycznie opieka, a mężczyznom zdobywanie.
No niestety tak jest. Ale uwierz mi, że jak się nie ma dzieci to jest to samo. Ogólnie jest taki sort facetów, którzy jak by twoje życie nie wyglądało będą gadać, że chcesz ich na hajs zrobić i że robią ci łaskę. Jak byłam na studiach technicznych, to wiadomo, męża tam szukam, chce przedłużyć dzieciństwo, bawić się na czyjś koszt, mało zarabiam (zapieprzalam jako kelnerka itp), więc chce wisieć na facecie. Po 25 r.ż. już pracowałam jako programistka - wiadomo, chce iść szybko na macierzyński, złapać typa na dziecko, dostałam się bo komuś ykhmmm ykhmmm. Teraz dużo zarabiam, nie mam dzieci, wiadomo wygodnictwa karierowiczka, nie chce ślubu z obecnym partnerem więc chce go zrobić na kasę i zostawić. Jak wcześniej chciałam ślubu to wiadomo, chce jego hajsu, chce go złapać, uwikłać. Jak coś sobie kupię za swój hajs drogiego to „on jej to na pewno kupił, ona go wykorzystuje”. Jak nic nie kupuje drogiego a on sobie tak „no widać że ona siana nie ma a on tak nastawę siedzi przy nim dla hajsu”
Co do dzieci - internet bardzo jedzie młode kobiety, które nie chcą dzieci. Że są bezużyteczne, że nic nie wnoszą do społeczeństwa, że są leniwe, że karierowiczki, albo nieroby, że termin przydatności się skończy. Ale jak zrobisz sobie dziecko? To też niedobrze, bo złapałaś na dziecko, dla alimentów, dla 500+… naprawdę wszystkie tak samo jesteśmy jechane. To samo ze zbliżeniami - jak zaproszą na kolację i nie chcesz jeszcze zbliżenia - no co za niewdzięczna wiadomo kto. Jak chcesz zbliżenia - ale się puszcza, taka to nie kandydatka na żonę. Tacy goście jeśli sobie kogoś znajdą, to będzie ta kobieta miała naprawdę ciężko. Ty nie pozwól żeby to gadanie sprawiło, że będziesz zgorzkniała . Szukaj sobie na spokojnie dalej :)
Ty takie coś słyszysz od realnych ludzi czy tylko w internecie?
Postać, w Internecie głównie, celna uwaga. Ale też od teściowej i teścia słyszałam o sobie, o innych synowych, od znajomych byłego. Od kolegów na studiach, zwłaszcza takich, co im się podobałam i ich odrzuciłam. Od nauczycieli. Najczęściej to nawet nie o sobie, ale o innych dziewczynach. Typu w ekipie jakiś kolega ma dziewczynę czy żonę i lecą komentarze. Oooo co moja przyjaciółka się nasłuchała od swojego byłego. Najpierw ją namówił na dziecko i rzucenie studiów, a potem gadał, że ona chce sobie wygodnie żyć jego kosztem. A Ty nie spotykasz się z takim czymś? Mam wrażenie, że wiele kobiet nawet tak mówi o innych kobietach, ale nie zauważają tego, jakie to okropne i jak rani.
Sami sobie wystawiają ocenę. Lepiej bo od razu można pożegnać.