Dziś zaczęłam pracę w restauracji jako kelnerka. Lokal nosi nazwę „Maciej”, od imienia jego właściciela. Zraziłam się do tej roboty już po kontakcie z pierwszym klientem, który już z daleka wyglądał jak jakiś przyczajony perwers. Kiedy podeszłam do niego w fartuszku ze znajdującą się na prawej kieszonce naszywką z nazwą restauracji, ten sukinkot ostentacyjnie oblizał swoje usta i zapytał, jak ma na imię mój drugi cycek.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ej, ale to było dobre :)))
Jeśli macie kamery to idź od razu na policję. No i pamiętaj, że jako kelnerka masz dostęp do jego jedzenia
O tak, nie należy wkurzać ludzi, którzy serwują jedzenie.