Kilkanaście lat temu pojechaliśmy na rodzinne wakacje nad jezioro. Ja z żoną, jej siostra z mężem i nasi synowie mający wtedy po około 4 latka. Jak tylko dojechaliśmy na działkę, dziewczyny zajęły się rozpakowywaniem, a ja ze szwagrem wzięliśmy synów i poszliśmy nad jezioro. Plaża była przepiękna. Ciepły piasek, czysta woda. Zrobili nawet jakiś bar i plac zabaw dla dzieci. Ogólnie super miejsce, jeżeli chce się odpocząć z rodzinką.
Droga powrotna upłynęła nam na debacie o walorach tej plaży i zajęła jakieś 20 minut. Kiedy dotarliśmy na działkę, zaczęliśmy opowiadać żonom o widokach, jakie ujrzeliśmy. Po kilku minutach rozmowy, nasze kochane żony w końcu się odezwały i zadały jedno trafne pytanie "A gdzie macie synów?".
Jeszcze nigdy w życiu nie biegłem tak szybko.
Dodaj anonimowe wyznanie
Większość wypadków dzieci to wina rodziców.