Jak każdy uczeń wie, przez obecną kwarantannę jest nauczanie on-line. Od poniedziałku nauczyciele wysyłają dziesięć tysięcy bezsensownych zadań, bo w końcu "kwarantanna to nie wakacje, wciąż trzeba się uczyć". Jest to zrozumiałe, jednak bez jaj, moi nauczyciele wysyłają trzykrotnie razy więcej zadań niż przez ostatnie trzy lata mojej edukacji w szkole średniej. Są to głównie bezsensowne referaty, na które poświęcam dobre kilka godzin (nie są oceniane), z matematyki mam do zrobienia 50 przykładów nierówności NA TERAZ, ponadto na bieżąco uzupełniać notatki do zeszytu, które nie wiem po co trzeba wysyłać na e-mail nauczyciela. Przyznam szczerze, że teraz na zrobienie tego wszystkiego poświęcam więcej czasu niż na naukę na co dzień, gdy chodzę do szkoły. Myślałam, że przez ten czas pouczę się do matury, która jest tuż, tuż (kwarantanna i siedzenie w domu to mnóstwo czasu na powtórkę). No ale na chwilę obecną już mam "zajęcie". Ja chcę już do szkoły!
Dodaj anonimowe wyznanie
Oglądałem wczoraj na yt filmiki, jak uczniowie „uczą się” na lekcjach na discordzie. Polecam wszystkim cieplutko :) i współczuję nauczycielom.
Oglądałem. Najlepsze są komentarze: od jutra o 15 lekcje, więc wbijać. Dobrze, że przywrócili 8 klasę, jak ja żałuję, że mnie to ominęło.
Jestem na studiach gdzie używa się apki „zoom”. To co się tam dzieje podczas wykładów to naprawdę nadaje się do nagrywania xd Ostatnio profesor odkrył jak zmieniać tło to już w ogole.
A ja mam takie inne przemyślenie. A ciekawe jak ktoś nie ma Internetu. Wiem, wiem jak to brzmi bo w tych czasach prawie każdy ma... No własnie prawie. Otóż mojego znajomego sąsiadka ma 4 dzieci w różnych latach i WOGÓLE nie mają komputera, Internetu, ani nawet dotykowych telefonów. Biblioteki też odpadają bo kwarantanna 😅
No są takie przypadki, ale chyba dość rzadkie... Swoją drogą, możnaby zorganizować jakieś zbiórki, żeby przekazać im odpowiedni sprzęt. Choćby u mnie w domu stoją ze 2 komputery nieużywane, bo wszyscy mają nowsze służbowe laptopy...
Mogą się zwrócić do szkoły o wypożyczenie sprzętu, może jej o tym powiedz bo dzieci chyba nie wrócą do szkoły do czerwca także ten...
wypozyczenie sprzetu spoko, ale co z internetem?
335579 jestem dorosla baba a nie mam smartfona i w najblizszym czasie nie zamierzam miec
bazienka - no to chyba logiczne, ze jak ktos nie ma smartphona bo nie chce, to jak jest potrzeba sobie go kupi! Chodzilo raczej o to, co z osobami ktorych na niego nie stac. Facepalm
Jest problem niestety. Niby nauczyciele mają zostawiać materiały w szkole, a dzieciaki je stamtąd odbierać, ale nikt tego nie robi z wiadomych przyczyn
@Komodejka
Powiedz to dyrektorowi ze szkoły mojej znajomej, bo tam jest inaczej. Może ciebie posłucha :))
MagicPower dostaje na ten miesięcznie 2000zł. To nie są pieniądze na samochód, tylko na takie cele. Można iść tez do roboty albo pomyśleć przed rozmnażaniem 🤦♀️
Heppy - dziękuję, że wreszcie ktoś to powiedział! Też mam dzieci i oboje z mężem pracujemy, a te "od państwa" odkładamy dzieciom na konta, bo różnie może być, czyt. to są pieniądze dla dzieci!
A co jak ktoś żyje bez prądu i łazienki??? A co innego mieli zrobić? Trudno, ten 1% czy 0,0001% uczniów nie będzie uczestniczyć w lekcjach online. Podobnie jak osoby chore nie przychodzą do szkoły dopóki nie wyzdrowieją.
Orange ostatnio rozdawało 100GB za darmo dla uczniów i studentów na 2 czy 3 miesiące
Córka koleżanki ma do szkoły napisać referat o krajach niemieckojęzycznych, prezentację na temat Romów, nagrać filmik na temat zdrowego odżywiania i jeszcze wiele innych pierdół. Dziewczyna jest w 8 klasie i ma ważniejsze rzeczy do roboty. Nic z tych rzeczy nie przygotuje jej do egzaminu...
jestem na ostatnim roku studiow, mam 10 przedmiotow do zdania w tym semestrze i prace mgr do oddania w maju...
kazdy wykladowca dziwi sie, bo on na 5 roku to tylko prace pisal, co nie przeszkadza im dowalac nam materialu do nauki :)
W takim razie wychowawca koleżanki córki powinien interweniować. I reszcie belfrow zasugerować, żeby się trochę ogarnęli. Od tego jest.
@Mmpp00 Do egzaminów miałaby jeszcze rok, gdyby nie ustawa, która polega na "mieszaniu filiżanką w szklance bez cukru".
Jestem na pierwszym roku studiów, moja wfistka zażyczyła sobie 30 sekundowe dowody na to, że wykonujemy ćwiczenia w domu.
To pewnie większość ćwiczy tylko przez 30 sekund 🤭
@Waniliowabeza
Z siłowni napowietrznych też jest zakaz korzystania.
@Shinna Ja mam zwolnienie z WFu, a i tak dostaję zadania...
"trzykrotnie razy więcej" albo trzykrotnie więcej, albo trzy razy więcej. Przyda Ci się ta nauka.
To fajnie gdyby na tę naukę był czas, a nie został poświęcony na pisanie referatu, w którym nikt nie wskaże jej błędów.
Jak nie wskaże? Przecież nie pisze tego referatu dla zabawy, tylko ktoś go sprawdzi
@agathe Z wyznania wynika coś innego...
Anonimowe to nie jest, aczkolwiek to przykra prawda.
Ja już szkołę mam za sobą, ale mam dwie bliskie kuzynki wciąż w szkołach.
Starsza, 3 kl. liceum, dostała do zrobienia z dnia na dzień 36 zadań z matematyki i dwie rozprawki na polski.
Młodsza, 2 kl. podstawówki - trzy wiersze, dwie strony ćwiczeń, czytanka i dwie prace plastyczne.
Fakty są takie, że nauczycielom jebie na dekiel.
Fakty są takie, że nasz kochany rząd postanowił nie odwoływać wyborów, a więc nie odwołają też matury i innych egzaminów. Minister powiedział, że program ma zostać zrealizowany. Jak? To już musi sobie każdy wymyślić. Przecież przez pięć lekcji w szkole dzieciaki nie siedzą na dupach, tylko też coś robią. Oczywiście niektórzy przesadzają, ale większość stara się zrobić, co tylko może, bo później ich z tego rozliczą. A wynagrodzenia już i tak mają niskie
mam to samo, na studiach wysylaja np. cala prezentacje na jedne zajecia, gdy zazwyczaj taka ilosc materialu przerabialismy w 2-3 wyklady
a jak ktos nie ma szybkiego internetu i nie jest w stanie zalaczyc zajec on-line tak zeby sie nei cielo?
a jak jest 2-3 rodzenstwa a komputer jeden to co? jak to wyglada w praktyce?
Też się właśnie zastanawiam, jak to funkcjonuje w tych mało scyfryzowanych rodzinach, z jednym komputerem na czwórkę, czy piątkę osób. Chyba ktoś tu czegoś nie przemyślał albo radośnie założył, że na każde z dzieci przypada po jednym komputerze..
Ten ktoś to rząd, który uznał, że program ma zostać zrealizowany i koniec
No popatrz, taka zapracowana jesteś, ale czas na anonimowe wyżalanie się znalazłaś. Czyli wciąż za mało zadań
Jaka bezsensowna złośliwość.
Dziecko chce się uczyć a nie ma fizycznej możliwości, Ty się cieszysz i chcesz przywalić mu jeszcze bardziej.
Jak matury, to już nie dziecko.
Ale jesteś świadoma tego, że normalnie w szkole spędziłabyś te 8 godzin? Musisz więc mieć te 8 godzin wypełnione nauką, a praca domowa to praca na potem.
W szkole nie uczą się 8godz.
Jedna godz lekcyjna trwa 45min,
Mają przerwy po 5, 10 lub 20minut.
Więc faktycznie uczą się 5 do 6godz.
Ja zwykle miałem 6-7 lekcji dziennie, czyli samych zajęć 4,5-5,25h. Ale w liceum, zwłaszcza tuż przed maturą, nie miałem żadnej pracy domowej, bo nauczyciele ufali, że sami umiemy się zmobilizować do nauki. Jednak maturzyści to już praktycznie dorośli ludzie, a nie bobasy którym jak nie zagrozisz sprawdzianem to będą myśleli, że Tokyo to stolica Austrowęgier ;)
a widzisz a ja mialam 14 przedmiotow w lo ( profil biol-chem, nie zadne zawodowe)
i z matmy 56 przykladow na strone a4 z dnia na dzien bo matematyk mial pierdolca na temat wzorow
albo 28 zadan z geometrii na przeprowadzanie dowodow, gdzie "nauka" geometrii polegala na przepisywaniu z ksiazki a potem robimy zadania
matma byla hardcorem, ale inni nie zostawali w tyle, w jednym tygodniu potrafily byc 2-3 sprawdziany, wypracowanie, ping-pong z chemii i te zadania z matmy
plus ucz sie do matury i chodz na wszystkie zajecia
@nowyrokNOWAJA
Szkoła + zadania domowe, halo.
Ohlala, proponuję przeczytać ze zrozumieniem komentarz YLIFOSRTETRIK. 😂
Być może faktycznie niektórzy przeginają, ale nie wszyscy :) W szkole też się dużo robi, a mam wrażenie, że o tym ludzie zapominają. Będąc w liceum jednak standardem dla mnie było tylko do domu po 60 przykładów nierówności i więcej, zależnie ile było podpunktów w różnych zadaniach. A i na lekcjach robiliśmy sporo, każdy do tablicy się przejść musiał, nie było zmiłuj.
Studenci mają trochę łatwiej, bo jednak wykładowca czy asystent bardzo często coś tam ogarnia z technologii, jak zrobić prezentację, filmik. Często już mają gotowe prezki, więc po prostu je udostępniają.
Nie oszukujmy się, większość nauczycieli (a już na pewno nie Ci starszej daty) nie miał wcześniej żadnego przeszkolenia z prowadzenia zajęć e-learningowych, ani też nie mają sprzętu do nagrywania takiego filmiku.
Moja mama jest nauczycielem matmy, przygotowuje ludzi do matury i sama mówi, że ona chętnie by to zrobiła, bo jak nie wytłumaczy to bardzo ciężko będzie coś samemu zrozumieć, szczególnie trudniejsze działy - tylko nie wie jak. Obsługiwać programów nie umie, nie zna się, a jej laptop chodzi jakby nie mógł i nie chciał.