#Z1ul6
To znowu ja. Przychodzę z dalszym ciągiem moich romantycznych zmagań z sąsiadką. Tym razem z happy endem.
Na początku chciałbym sprostować, iż nasze miłosne podchody trwają już jakiś czas, jeszcze sprzed pandemii.
Teraz przejdźmy do meritum.
Pewnego dnia, po akcji z makaronem, podczas gdy krzątałem się po salonie i wypróbowywałem różne wersje wypowiadania: "Hej sąsiadka!", usłyszałem pukanie do drzwi:
- Hej sąsiadka!
- Cześć, słuchaj, mógłbyś mi w czymś pomóc? Jeżeli masz czas, oczywiście.
- Mam go aż nadto! W czym problem?
- Bartuś został dzisiaj u mojej mamy, a ja korzystając z chwili dla siebie postanowiłam złożyć szafkę, ale kiepsko mi to wychodzi.
- Mogłaś przyjść do mnie od razu, nie musiałabyś się tak z tym męczyć niepotrzebnie! Daj mi chwilkę, wezmę tylko parę rzeczy.
- Super, dzięki! To będę czekała.
Serce łomocze, zimny pot człowieka zalewa. Co teraz? Cały mój plan szlag trafił. Miała być włoska kolacja, będzie szwedzka szafka. No nic. Praktycznie w biegu zgarnąłem parę narzędzi i pognałem po schodach niczym struś pędziwiatr w kierunku ukochanej.
Czekała na mnie w progu. Miałem wrażenie, że jest jeszcze piękniejsza niż kilka minut temu. Gotowy zaimponować pani mego serca wkroczyłem więc do jej mieszkania.
Z tą szafką nie poszło wcale tak łatwo, jak się spodziewałem. Wraz z sąsiadką praktycznie od razu złapaliśmy kontakt wzrokowy. Zamurowało mnie. Słyszałem bicie własnego serca. Zupełnie jakby miało mi wyskoczyć z klatki i pognać w jej stronę. Sekundy mijały, a ja nie czułem, że napięcie ma szansę zmaleć.
- Chcesz coś do picia? - Spytała, ale słychać było, że to pytanie retoryczne.
- Nie - odparłem.
Czułem, że jestem bliski wzięcia jej w swoje ramiona. Nie chciałem jednak robić pierwszego kroku, bo bałem się, że to nie jest dobry moment. Ona jednak cały czas utrzymywała kontakt wzrokowy, dając mi znać, że to może zajść dalej, a ja... Spanikowałem. Strach mnie obleciał. Stchórzyłem. Nazywajcie to jak chcecie. Spuściłem wzrok, spytałem, czy mogę skorzystać z toalety i w myślach, okładając się biczem, krzyczałem: "Ośle, kretynie!". Byłem na siebie wściekły! Kobieta daje ci do zrozumienia, że jej się podobasz, a ty jak ostatni tchórz uciekasz do łazienki!
Ogarnąłem się i wyszedłem.
- Wszystko OK? - spytała.
- Wszystko OK - odparłem zrezygnowany. - To co? Składamy? Gdzie nasza nieszczęsna szafka?
- Szafka? Nie ma... - odpowiedziała zawstydzona i schowała głowę w moją bluzę.
- Nie?
- Nie...
- Och...
Przez chwilę patrzyliśmy się na siebie w milczeniu, po czym... hm... Powiedzmy, że tym razem nie spanikowałem i wszystko obyło się bez zbędnych komplikacji. Szczerze mówiąc, jestem nieopisanie szczęśliwy. Ktoś z was zapytał, czy znam ją dobrze. Moja odpowiedź brzmi - wystarczająco, żeby się zakochać. Reszty dowiem się z czasem :).
Nareszcie! Wiesz, ile stron niezweryfikowanych przejrzałam, by się dokopać do tego wyznania?! :D
Tak bardzo się cieszę, że wszystko się dobrze skończyło! Życzę wszystkiego najlepszego! Bądźcie szczęśliwi! :D
I czekamy na kolejne części Twojej twórczości 😁
„Miała być włoska kolacja, będzie szwedzka szafka.” xD
no cudne sformulowanie
Wcale nie było xd
Będzie miłość francuska :)
Całe szczęście, że trafiła Ci się dziewczyna z charakterem, inaczej pewnie spędziłbyś wieczór na składaniu szafki i wycofał się do swojego mieszkania ;)
Niech się wam układa :)
Dzięki, za ten ciąg dalszy. A teraz koniec i żyli długo i szczęśliwie :)
Czemu akurat zielono?
nieistniejacej szafki? przecie sama powiedziala, ze szafki nie ma
ananasek, to ze Shreka
Aaa, dawno nie oglądałam! :)
A makaron w koncu ci zrobila? Bo byles juz tak blisko.
Lody robi tylko obsługa, to makaron pewnie też.
No i to są miłosne wyznania, które chce się czytać i o które nic nie robiłam. Szczęścia wam życzę. ;)
Aż założyłam konto, żeby to napisać. Szukałam jak głupia kontynuacji historii o makaronie. To cudne wyznanie i cudna sytuacja. Życzę Wam dobrej codzienności razem, pozdrawiam i trochę zazdroszczę;)
Ja specjalnie dziś do niej wróciłam ciekawa jakiejś kontynuacji :)
Jest dwoje oczu, bierzcie po jednym na łebka i będzie cacy xD
Nick jest ze mną od dawna, ale na anonimowych nie byłam zarejestrowana.
How sweet. Czyżby szykowała nam się kolejna anonimowa para? ;)
Niewiele jest historyjek miłosnych, które z chęcia przeczytam.
Ta jest moją ulubioną.
Powodzenia dalej życzę ☺️🙃
Padłam
😁. Jeśli to jest prawdziwe wyznanie to bardzo, bardzo pozytywne! Teraz tylko tego nie spieprz! Oby nie przerosło Cię to, że ona ma dziecko, mam nadzieję że to przemyślałeś i nie zwiejesz, gdy dostaniesz to, czego chcesz (wiadomo co mam na myśli). Powodzenia! 😁 PS. Pewnie gdy poszedłes do kibla ona pomyślała : No tak, miała być randka a jest sraczka 😋
Akurat dziecko moze go przerosnac. Teraz dzieci duze rosna.
A dlaczego akurat miałby to spieprzyć? Bo jest facetem? Bo jest nieśmiały? Czy może dlatego, że zakochany opisał dziewczyną jako istotę idealną, pół-anioła, więc zakładamy, że to on jest istotą gorszego gatunku. Ja jestem za równouprawnieniem. Obie strony mogą spieprzyć po równo.
Umiecie czytać ze zrozumieniem? Napisałam, że oby nie przerósł go fakt, że ona ma dziecko. Innymi słowy, dla mniej kumatych : oby nie przerosło go wychowywanie cudzego dziecka. I nie udawajcie, że nie znacie takich sytuacji, że facet się napalił, naobiecywał wielkich miłości a potem się znudziło wychowywanie nie swojego dziecka, bo nie ukrywajmy, jest to trudne zadanie. Mam nadzieję, że w ich przypadku tak się nie stanie. Równouprawnienie nie ma tu nic do rzeczy 😉
Oczywiscie, ze rownouprawnienie nie ma nic do rzeczy. Hormony wzrostu w kurczakach dzialaja na obie plcie.
Podpytaj jej czy przypadkiem nie czyta anonimowych ;)
Ale bym się śmiała gdyby się okazało, że przeczytała tamto wyznanie. To by był wyższy level wyznania miłości :D
Pod poprzednim wyznaniem był jej komentarz ;)
Matchatea, coś tak czułam, że za łatwo poszło, żeby tego nie czytała😉
Serio? O kurcze, muszę wrócić do niego :D
Wróciłam do tamtego wyznania i pod komentarzem, który niby napisała ta kobieta odezwał się autor, że był to udany troll, bo twierdzi, że nigdy nie czytała anonimowych
Czytałam ten komentarz jak jeszcze nie było pod nim odpowiedzi autora, także przepraszam Was za wprowadzenie w błąd :)
Oj tam, żaden błąd :)
mikser jesli tylko to pomoglo, to spoko robota tego trolla
Super, że jest link do poprzedniej części, czekam na kontynuację. Szczęścia tam, wariaci! :D