#YbJV8
Jestem 25-letnią mężatką, mój mąż to dusigrosz, pracuje na etacie w Norwegii - 2 miesiące pracy + 1 miesiąc wolnego. Zawsze chciałam iść do pracy, ale było "zajmij się domem, dzieckiem" (3 latka) - ogólnie "siedź na tyłku i dbaj o dom". Koleżanki miały fajne telefony, drogie perfumy - też chciałam, postanowiłam iść do pracy.
Postanowiłam wyjechać za granicę - wybór padł na Niemcy - w miarę blisko i trochę szprecham po niemiecku. Mój mąż dostał wściekłości, ale to nic. Wyjechałam, kiedy on był w Norwegii. W sumie efekt był dobry - zarobiłam sporo euro, podniosłam nasz komfort życia. Szczęście! Jako opiekunka osób starszych zarobiłam dobre pieniądze ;-)
A gdzie problem?
Pracowałam jako prostytutka - od razu wiedziałam gdzie i po co jadę.
Miałam przez 22 dni 122 mężczyzn. Praktycznie przez 22 dni byłam naga i co chwilę z innym mężczyzną.
I to było ciekawe doświadczenie.
Razem z mężem planujemy znów mój wyjazd do "opieki nad osobami starszymi".
Rozumiem, że ktoś decyduje się sprzedawać swoje ciało bo np nie ma innego wyjścia długi lub nie ma za co wyżywić rodziny, ale nie rozumiem jak ktoś może to robić dla fajnego telefonu i perfum. A w szczególności mając męża i dziecko. Nie wyobrażam sobie też jak można zostawić dziecko i nie widzieć go przez 2 miesiące bo zachcianki są ważniejsze... Ale za wyznanie daje plusa bo jest anonimowe.
Praca seksualna to też praca, ludzie mają różne aspiracje
Są osoby, które potrafią i chcą pracować w seks biznesie nawet bez długów i to nie jest problem, taki jest ich wybór i tyle. Natomiast tutaj największym problemem jest to, że mąż nie wie o jej pracy.
A ja uważam, że to praca jak praca, bez względu na pobudki. Nagannym zaś, jest oszukiwanie męża.
lepiej ze ta dupa zarabia niz daje za darmo po krzakach kazdemu zainteresowanemu
tez mnie mierzi, ze wydaje te pieniade na bzdety, ale widocznie nie ma morlanych obiekcji do puszczania sie za hajs, ktory bedzie trwonic, czyli ma po prostu kurewska mentalnosc
tylko meza i dziecka szkoda
jeszcze ich czyms pozaraza :/
Kto wam tak narobił do głów? Prostytucja to nie żadna "praca jak każda inna", to traktowanie samego siebie jako worek na spermę. Jak czytam takie pierdoły to zastanawiam sie jakie jeszcze rzeczy fajniści sa w stanie zaakceptować żeby ich poglady byly cool w duchu zachodniej nowoczesności. Pewnie jak mąż rozwiedzie sie z dziwkarska żona nazwiecie go ciemnogrodem? "Wierność i uczciwość małżeńska? Przecież mamy XXI wiek!"
Mąż pracował 2 msce i wracał na 1 msc
Ona siedziała w domu do czasu aż nie wymyśliła tej "pracy"
Prostytucja powinna być w Polsce legalna. Istnieje tak czy owak, a przynajmniej Państwo by się wzbogaciło.
Nikt mi nie powie, że prostytucja jest dobra
Zastanawiam się, co ludzi boli w tym, że ktoś zajmuje się takim, a nie inny zawodem?
Okej, tutaj jest to niemoralne, bo autorka oszukuje męża, ale jeśli byłaby stanu wolnego, to co stoi na przeszkodzie? Ludzie mają różne zasady moralne, a to, że dla jednej części społeczeństwa coś jest nieakceptowalne, nie oznacza, że dla drugiej też koniecznie musi być. I to nie jest kwestia "postępowości", czy "zaściankowości", a zwykłego rozsądku i logiki. Są ludzie, którzy brzydzą się seksu oralnego - czy to oznacza, że ci którzy go lubią są degeneratami? Albo odwrotnie? To, że coś jest nieakceptowalne dla was, nie oznacza, że jest z gruntu złe. Jeśli ktoś dobrze się z tym czuje, to nic nam do tego. Zwyczajnie są zawody, które nie każdy może wykonywać - choćby praca w rzeźni - ale to nie oznacza, że są niemoralne.
Jak ja kocham takie relatywizowanie i nonjudgmentalizm. Ludzie maja rozna moralnosc. Ładna relatywizacja zbydlęcenia i degeneracji. Nie no traktowanie siebie jak kibel do zalatwienia czyichś potrzeb (tutaj akurat seksualnych a nie fizjologicznych) wcale nie jest z gruntu złe. Jest różnica pomiedzy lubieniem seksu oralnego czy pracowania w rzeźni a dawaniem ludziom dupy za pieniadze i traktowaniem siebie jak worki na sperme. A to ze ludzie potepiaja prostytucje to chyba normalne. Nikt nie chcialby żeby bliska mu osoba tak sie stoczyła.
Mam nadzieje, że się o tym dowie
Jaki by nie był -nie zasłużył
Szczerze mu współczuję żony dziwki
Takie rzeczy w końcu wychodzą na jaw...
Znaleźć pracę na miejscu, gdzie dzieciak mógłby chodzić do żłobka to nie, ale wyjechać puszczać się za granicą to już można. Nie rozumiem tej logiki.
O matko. Biedny facet.
I biedne młode:(
Najbardziej żal mi w tej sytuacji dziecka. Ojciec hamuje rozwój osobisty matki, matka zdradza go dla pieniędzy na gadżety. Dobre wzorce, nie ma co.
Oby cię rzucił i pozbawił jakiegokolwiek prawa widzenia się z dzieckiem.
Szmato.
Ale dlaczego pozbawił praw do dziecka? Przecież dziecku nic nie zrobiła. Nie cierpię takiego "karania" drugiego małżonka odbieraniem mu dziecka. Jak złym ktoś nie jest mężem/żoną to jeśli jest dobrym rodzicem powinien mieć pełne prawa do kontaktu z dzieckiem
Matko, teraz widzę ile razy napisałam "dziecko"
Może z mężem, czyli z ojcem tego dziecka? Wydaje mi się, że zostawienie syna/córki z drugim rodzicem nie jest przestępstwem.
Ja zrozumiałam, że oni mieszkają w Norwegii. Skoro mąż tam pracuje a ona tam pracuje przez 2 miesiące i ma miesiąc wolnego to dziwne by było jakby mieszkali gdzieś indziej.
Ewentualnie zostawia dziecko z mężem jak on przyjeżdża do Norwegii, bo tak też można zrozumieć jej wypowiedź "wyjechałam kiedy on był w Norwegii" czyli tam gdzie ona mieszka i pracuje.
no i co z tego, ze "nic dziecku nie zrobila"? to zwykla demoralizacja maloletniego
poza tym woli ruchanie z obcymi typami od czasu z dzieckiem
Ojosazules napisała też że mąż dostał wściekłości, czyli o tym nie wiedział i został postawiony pod faktem dokonanym. Jak to według ciebie miałoby wyglądać? Zostawia dzieciaka samego w domu (w końcu to tylko na kilka godzin)? Napisała też że to mąż robi 2 miesiące i ma 1 miesiąc wolnego, nie że autorka tak robi. Podsumowując autorka mieszka w Polsce z dzieckiem a mąż pracuje w Norwegii. Wysyła jej pieniądze i oczekuje że będzie siedzieć na tyłku i opiekować się domem i dzieckiem. Przyjeżdża co dwa miesiące na miesiąc do Polski. Żona chcąc się szybko dorobić wyjechała do Niemiec kiedy jej mąż wrócił do Norwegii. Więc dziecko musiało trafić albo do ewentualnych dziadków, albo autorka zabrała je ze sobą do "pracy" :P
Wydaję mi się, że tekst został edytowany, bo jak dodawałam komentarze to czytałam dwa razy i tam było napisane "ja pracuje w Norwegii 2 miesiące pracy + 1 miesiąc wolnego". Nie napisałam, że to jest uczciwe czy cokolwiek, ale z pierwszej wersji tekstu wynikało, że dziecko zostało z tatą, więc po prostu odpowiedziałam na pytanie co z nim zrobiła. W tej chwili z tekstu jasno wynika, że zostawiła i wyjechała, wtedy to nie było jasne i absolutnie nie mówię, że popieram to co robi.
A co z dzieckiem?
Pewnie z babcią i dziadkiem, zapomniało jak wygląda matka.
Wiem, że to bait, ale kobieto... Przecież to jest obrzydliwe.. Mogłaś jakiegoś syfa złapać. I ty jeszcze jako żona, dumna że swojej profesji chwalisz się tym anonimowo. Niby anonimowe wyznanie, ale coś takie naciągane.
To wychodzi 5 i pół faceta dziennie, nie ma czym się chwalić. To jest zalosne