#YSB3q

Od wielu lat moja mama była skłócona z moim ojcem, nastawiała mnie przeciwko niemu, obrażała go. Za to ojciec nigdy nie miał nic do mamy, ale wiedział, że ona nie będzie chciała się z nim pogodzić. Mama, moimi rękoma, robiła ojcu na złość, np. "Idź z koleżankami, nie musisz jechać do niego na weekend". To doprowadzało ojca do szału, a ona sie cieszyła. Tak sobie lata minęły w kłamstwach, "Nie mów mamie, że byłaś z nami. Nie mów ojcu, że to, tamto", itd. Oni sami ze sobą nie rozmawiali, tylko załatwiali sprawy za pośrednictwem mnie i mojej siostry. Już myślałam, że tak bedzie do końca, że na mój ślub mama nie przyjdzie - bo będzie tam on ze swoją rodzinką. Aż okazało się, że mama ma raka.

Cała rodzina sie załamała, ale trzeba przecież powiedzieć ojcu, ma prawo wiedzieć, nie? To siostra z wujkiem do niego pojechali, zapoznali go z sytuacją i ustalili, że tata przyjedzie w ten sam dzień wieczorem do mamy. Nawet nie wiecie, jak sie czułam, kiedy zobaczyłam tatę w progu drzwi. Czułam jego zapach w domu, głos mamy splątany z jego głosem. Zawsze za tym tęskniłam. 

Teraz mama i tata mają dobry kontakt, tata codziennie do niej dzwoni, pyta jak się czuje, nawet mówi że tymi telefonami nadrabiają całe małżeństwo. W szpitalu płakali razem ze śmiechu, tata nazywa mamę - skarbem, głaszcze ją po głowie.. Myślałam, że już nigdy tego nie zobaczę. Tata wspiera mamę w walce z nowotworem. Nareszcie, rozmawiając z nim przez telefon, nie muszę ukrywać, że ciocia jest u nas, że siostra przyjechała, że mamy koty.

Szkoda tylko, że dopiero choroba uświadomiła im, że można sie pogodzić. Mogli zrobić to kilka lat temu...
Misia1190 Odpowiedz

trzymaj się Zuchu!!

Saitama Odpowiedz

Początek historii, zupełnie jakbym czytała o moim rodzinnym domu... piękne zakończenie :)

kesja29 Odpowiedz

Niestety czasami tak jest, że dopiero choroba, a co gorsza, śmierć, uświadamiają nam ile te osoby dla nas znaczą... Trzymaj się ciepło i dużo siły, bo choroba kogoś bliskiego, to nie łatwa sytuacja...

DWK Odpowiedz

Z opowiadania raczej to matka sobie uświadomiła bo jak pisałaś to ona nie chciała tego.Dopiero gdy wykryto raka to się nagle obudziła może pozytywnie a może dalej się zgrywa byle by tylko mieć jakieś oparcie.

paula2al Odpowiedz

Niestety, już tak mamy, doceniamy coś dopiero wtedy jak już to stracimy albo prawie straciliśmy. Trzymaj się i dużo zdrówka dla mamy :)

Nutella Odpowiedz

To jest właśnie to,co sobie przysięgali w kościele

okoskar2 Odpowiedz

Póki nie ma przeżutów wszystko jest możliwe ?

okoskar2

Przerzutów

Dodaj anonimowe wyznanie