#YSB3q
Cała rodzina sie załamała, ale trzeba przecież powiedzieć ojcu, ma prawo wiedzieć, nie? To siostra z wujkiem do niego pojechali, zapoznali go z sytuacją i ustalili, że tata przyjedzie w ten sam dzień wieczorem do mamy. Nawet nie wiecie, jak sie czułam, kiedy zobaczyłam tatę w progu drzwi. Czułam jego zapach w domu, głos mamy splątany z jego głosem. Zawsze za tym tęskniłam.
Teraz mama i tata mają dobry kontakt, tata codziennie do niej dzwoni, pyta jak się czuje, nawet mówi że tymi telefonami nadrabiają całe małżeństwo. W szpitalu płakali razem ze śmiechu, tata nazywa mamę - skarbem, głaszcze ją po głowie.. Myślałam, że już nigdy tego nie zobaczę. Tata wspiera mamę w walce z nowotworem. Nareszcie, rozmawiając z nim przez telefon, nie muszę ukrywać, że ciocia jest u nas, że siostra przyjechała, że mamy koty.
Szkoda tylko, że dopiero choroba uświadomiła im, że można sie pogodzić. Mogli zrobić to kilka lat temu...
trzymaj się Zuchu!!
Początek historii, zupełnie jakbym czytała o moim rodzinnym domu... piękne zakończenie :)
Niestety czasami tak jest, że dopiero choroba, a co gorsza, śmierć, uświadamiają nam ile te osoby dla nas znaczą... Trzymaj się ciepło i dużo siły, bo choroba kogoś bliskiego, to nie łatwa sytuacja...
Z opowiadania raczej to matka sobie uświadomiła bo jak pisałaś to ona nie chciała tego.Dopiero gdy wykryto raka to się nagle obudziła może pozytywnie a może dalej się zgrywa byle by tylko mieć jakieś oparcie.
Niestety, już tak mamy, doceniamy coś dopiero wtedy jak już to stracimy albo prawie straciliśmy. Trzymaj się i dużo zdrówka dla mamy :)
To jest właśnie to,co sobie przysięgali w kościele
Póki nie ma przeżutów wszystko jest możliwe ?
Przerzutów