Dwa dni przed rozpoczęciem przeze mnie nowej pracy, kosmetyczka pomyliła kwasy na twarz i zamiast delikatnego, migdałowego, nałożyła mi jakiś o wiele silniejszy. Ścięła mi białko w skórze (pojawiły się krosty), miałam czerwoną, spaloną twarz, na drugi dzień twarz miałam w kolorze brązu, a teraz - godzinę przed rozpoczęciem nowej pracy - skóra łuszczy mi się jak u węża.
Nie wiem jak się pokażę tym ludziom. Nawet mąż się przestraszył, jak mnie zobaczył.
Dodaj anonimowe wyznanie
I tak to po prostu zostawiłaś? Zamiast zdjęć, ponownych konsultacji, wyciągnięcia polisy oc kosmetyczki i załatwienia sprawy na ot choćby jakąś odnowę twarzy?
A napisała gdzieś, że to zostawiła?
@Hvafaen nie znam się :) ale wiem, że w takich sytuacjach można i moim zdaniem trzeba, brać polisę oc kosmetyczki i walczyć o odszkodowanie.
@Accio nie napisała stąd moje pytanie/sugestia :)
Kosmetyczka poniosła jakieś konsekwencje? Ja bym nie odpuściła. Zaczynając pracę i wyglądając jak wąż w trakcie zrzucania skóry można ją łatwo stracić. Zwłaszcza, jeśli praca polega na kontakcie z klientem. Radziła bym udać się do dermatologa na konsultacje a kosztami leczenia obciążyć kosmetyczkę. Zresztą kosmetyczka może zrobić brwi lub hybrydę na paznokcie. Wszelkie zabiegi z użyciem kwasu czy przerwaniem ciągłości tkanek, powinny być wykonane przez dermatologa lub kosmetologa.
hvafaen a skąd wiesz, że kobieta, którą określasz "kosmetyczka" nie jest tak naprawdę kosmetolożką?
Kosmetolog to nadal nie lekarz.
Kto mądry idzie na kwasy dwa dni przed jakimś ważnym wydarzeniem?
Każdy, kto chce trochę polepszyć wygląd skóry. Część kwasów w niskim stężeniu nawilża naskórek (w tym właśnie ten migdałowy) , a nie zluszcza go...a że kosmetyczka odwaliła manianę, to inna sprawa.
Tak, zawsze jest taka szansa, że coś pójdzie nie tak, ale to tak jak wszędzie, u fryzjera przed farbowaniem włosów też wypadałoby zrobić próbę uczuleniową, bo przecież farba może uczulić. A w praktyce nigdy się z czymś takim nie spotkałam
dostalas chociaz jakas rekompensate czy cos?
Zniżkę 10% na następny zabieg.
Do prawnika i pozwać o wielotysięczne odszkodowanie.
Taaaa... Bo żyjemy w USA i tak to właśnie wygląda ;)
Nie no, wcale nie ma uszczerbku. Spalenie twarzy to przecież nic.
Albo chodzisz do kompletnej idiotki, albo kłamiesz. Jeśli nie nakładałaś kwasu migdałowego po raz pierwszy, to od razu byś poczuła różnicę - kwas, który ma takie działanie, jest zupełnie inaczej odczuwany. Poza tym, kosmetyczka również od razu by zauważyła, że kwas zachowuje się inaczej niż migdał. Kwasu nie nakłada się jednym chluśnięciem, tylko partiami, obserwując przy tym reakcje skóry. No więc albo ściemniasz, albo poszłaś do jakiegoś oszołoma.
Ohlala, pewnie była u oszołoma. Połowa teraz robi "zabiegi" na kwasach TO, które każdy może sobie kupić w douglasie, czy innej drogerii. A nimi również można zrobić sobie niezłą krzywdę.
Robię sobie sama kwasy, te łatwiejsze do opanowania, i zdarzyło mi się nieco poparzyć, ale nie do tego stopnia. Trzeba mieć "talent".
Nie rozumiem, czemu w dobie internetu ludzie nie robią porządnego rozeznania przed pójściem do kosmetyczki i nie upewniają się, że dana osoba jest chwalona za zabiegi, a nie inne rzeczy, które robią kosmetyczki (rzęsy? paznokcie?). A już w ogóle najlepiej jest znaleźć dobrego dermatologa, a nie kosmetyczkę...
Ohlala, wejdź na jakąkolwiek grupę o pielęgnacji twarzy, czy produktach TO. Przynajmniej kilka razy dziennie pojawia się gwiazda, która kupuje najmocniejszy kwas, robi je bez choćby dnia przerwy, lub nie używa spf. A potem jest płacz i drama, bo przecież inne używały i było ok. A co do powodów, to różnie bywa, ale głównymi czynnikami wpływające na wybór oszołoma, a nie fachowca są finanse, dostępne terminy, brak osoby ogarniętej w pobliżu, brak świadomości ewentualnych skutków.
Ależ ja Ci wierzę! Tylko nadal mnie to wkurza :D Jak ja się sama poparzę, to trudno moja wina, ale jakby mnie poparzył specjalista...
Nie wiem, jak można ryzykować swoją skórą. Zresztą, ja chodzę do super dermatolog, która bierze mniej niż większość kosmetyczek u mnie w mieście, więc się da. Jeśli ktoś kieruje się tylko ceną, to mi go nawet nie żal.
Ohlala, bo to jest mega wkurzające, zwłaszcza w wykonaniu pseudo fachowców. To takie żerowanie na ludzkiej naiwności.
Hvafaen, tu się nie do końca z Tobą zgodze. Jeśli ktoś ma zbudowaną tolerancje, używa kremu z filtrem, lub czapki z daszkiem, to jest jeszcze kilka kwasów, które da sie zastosować latem. Choć w dużej mierze dochodzi tu jeszcze kwestia indywidualna i używanego stężenia. Ja latem używam kwasu azaleinowego, mlekowego, retinoidu o słabym stężeniu i kwasu glikolowego. Z tym, że z tym ostatnim obchodze się jak z jajkiem😀 za to kwas aha bha z TO popalił mnie w marcu pomimo spf😂
Rozumiem, że jesteś taką pierdołą, że nawet nie zrobiłaś awantury?
A to nie wystarczy wyznanie? 😲
Z kwasami trzeba uważać, nie wszyscy mogą je używać.
Jezu, akcja jak z jakiegoś horroru xd
Mi też kiedyś tak zrobiła, potem twarz się wygoiła, ale nie zauważyłam jakiejś spektakularnej poprawy cery.
A ile razy powtórzyłaś zabieg? Bo żaden kwas, ani nawet laser, nie dadzą spektakularnych efektów po jednym zabiegu. Zazwyczaj potrzebne są co najmniej 3 sesje.