#Xz0Ou
Wśród znajomych bardzo się wyróżniam. Chodzi mi tu głównie o to, że pomimo wieku, w jakim się znajduję, a jest to 16 lat, jestem bardzo nudny i, jak to wielu określa, "bardzo dojrzały". W moim towarzystwie jako jeden z niewielu czytam książki. Bardzo dużo książek. W międzyczasie oczywiście wychodzę ze znajomymi, pogram w koszykówkę czy po prostu z nimi porozmawiam. Alkohol pijam bardzo rzadko, z czego nie jestem dumny, bo wiem, że nie powinienem wcale.
Jak to często bywa, założyliśmy dla naszej "paczki" grupową konwersację na Facebooku. I tu się zaczyna problem, który wszystkich razi. Strasznie mi przeszkadza niepoprawna pisownia. Denerwuje mnie to do tego stopnia, że potrafi mi zepsuć humor na cały dzień. Dla mnie nieprzyjemne jest pisanie bez przecinków, pomimo bardzo długich wiadomości, nieużywanie znaków takich jak "ą" czy "ę". Dla mnie jest to wyraz braku szacunku zarówno do rozmówcy, jak i samego języka polskiego. Pokazuje się w ten sposób, że szkoda tych dwóch sekund na drugą osobę. Mam świadomość tego, że to taki wiek, ale jednak to nie tyczy się tylko osób młodych, lecz również osób dorosłych, co jeszcze bardziej mnie zatrważa. Wiem, że takich "młodzików" jak ja jest wiele. Takich, co często są zamyśleni, ale nie o tym, kiedy będą pić, lecz o swojej przyszłości, nawet tej dalekiej.
Jest to moje pierwsze wyznanie, dlatego zdaję sobie sprawę, że może ono być źle napisane bądź też może być tu wiele błędów. Jestem również świadom, że będą komentarze, które będą doradzały "wyjąć kija z dupy" albo coś w tym stylu, jednak nie jestem w stanie się do nich zastosować. Po prostu taki już jestem.
Dziękuję za doczytanie do końca, z chęcią przeczytam pomocne i prawdziwe rady z komentarzy.
hah, pierwszy prawdziwy ból z tym związany pojawia się dopiero w pracy, kiedy szef popełnia tyle błędów językowych ile tylko się da i niczego nie można powiedzieć. a w środku aż skręca, jak on tak wszystko chce wziąść i powyłanczać, bo tam pisze w piśmie, że dźwi są otwarte. oh god, za co!
hahah jak w kawiarni pracowalam, to byla baba, ktora zamawiala zawsze "ekspreso z ekspresu" i bardzo ja bawilo
nie wiem, czy wiedziala, jak sie kompromituje, potem uzywalismy tego zwrotu przesmiewczo
oczywiscie przy serwisie zawsze mowilam "prosze, oto pani ESPRESSO"
Taka ciekawostka (pewnie dla niektórych nie). Słowa „witam” używa się przed wszystkim gdy witasz kogoś w progach własnego domu. Mam na myśli, że ktoś do ciebie przychodzi i mówisz np. „Witam cię mamo, wchodź do domu”. Nie jestem pewna, czy w tym przypadku jest dobrze użyte (aż tak się nie znam :)), ale napewno nie powinno się tak zaczynać emaila.
W mailach nie powinno się używać "witam", więc w tego typu wyznaniach także. Zresztą na tej stronie z reguły nie zaczyna się wyznań od powitań.
Masz rację. W tym przypadku witanie jest protekcjonalne, witać może profesor studentów lub gospodarz gości.
I rzeczywiście razi u kogoś, kto tak bardzo domaga się szacunku od innych.
Fajnie, gdyby nie jeden mały szczegół... W Twojej wypowiedzi występuje kilka błędów.
:o A ja głupia zaczynałam maile od "witam". Zawsze mi się wydawało takie najodpowiedniejsze, a tu taka wtopa. Teraz będę wiedzieć.
Ja też sądziłam, że "witam" to dobra forma, ale na studiach dostaliśmy instrukcje, że jak napiszemy "witam" w e-mailu to odpowiedzi zwrotnej się nie doczekamy do końca edukacji.
To tylko głupie słowo, nie rozumiem jak może ranić czyjąś dumę. Przecież jak ktoś nas wita to nie ma złych zamiarów, chyba...
Tę zasadę akurat znam jeszcze z czasów szkolnych. Witać można kogoś na swoim przyjęciu. W mailach do wykładowców unikałbym też "dzień dobry" i "pozdrawiam".
Ja też znałam od dawna zasadę z "witam" i staram się tego słowa nie używać, ale i tak nie rozumiem takiego przywiązywania wagi do słów. Jeśli ktoś do mnie pisze "witam", to nie czuję się z tym źle, mam to szczerze mówiąc w dupie, tym bardziej, że zdaję siebie sprawę, że mało kto zna te zasady.
zawsze pisalam "Szanowna Pani Doktor", "Szanowny Panie Profesorze"
i koniec- "z wyrazami szacunku", "z poważaniem"
Nie łam się, jest szansa, że dojrzejesz i wyluzujesz. Luz przychodzi często wraz z pewnością siebie. Pewność siebie, przychodzi z wiekiem i osiągnięciami.
Jesteś prawdopodobnie nie tyle nudny, co bardzo poważny, obowiązkowy i racjonalny. Prawdopodobnie wyrośniesz na fajnego faceta, tylko nie przywiązuj się zanadto do tego kija ;)
Jestem po trzydziestce i dalej mi nie przeszło... Nie ma dla mnie nadziei Q.Q
Witam w grupie zwanej Nazigrammar.
Grammar nazi*
Nie ma za co.
Zostawię cię z taką historią z mojego życia.
Jakiś czas temu w jednej sprawie musiałem zeznawać na komisariacie. Policjant spisywał moje zeznania, a potem dał mi do podpisania to, co z mojego słowotoku wpisał w komputer i wydrukował. Uwierz mi, Autorze, tam nie było ani ortografii, ani interpunkcji, nawet składnia nie za bardzo się trzymała.
Też mnie to denerwuje, że kalamy własny język. Polecam poczytać tu kilka historii, które z polszczyzną nie mają wiele wspólnego, tak na podniesienie ciśnienia 😉
Miałam dokładnie taką samą historię z policjantem. Po przeczytaniu niby własnych wypowiedzi miałam wrażenie, że te zeznania należą do innej osoby i to niezbyt bystrej. Poważnie się zastanawiałam, czy powinnam w ogóle coś takiego podpisywać.
Minako już po zapytałem się o to kumpla, który pracuje w policji. To podobno standard, oni mają w to wywalone, byle odbębnić.
Podpisałaś?
jeszcze ortografia, ale to jest pisane jakby jakis ulom to dyktowal
"Ja wyszedlem z domu. Ja poszedlem do sklepu. Ja zorientowalem sie, ze nie mam portfela... itd"
przeciez nikt normalny ta nie mowi, stosuje sie po prostu podmiot domyslny wynikajacy z koncowki czasownika...
@bazienka dokładnie tak robią, pytałam o to kuzyna policjanta, bo też mnie to zmierziło i powiedział, że tak muszą, żeby "nie było wątpliwości". Dramat.
Mam lepszą historię. Dostalam kiedyś do ręki spisany przez policjanta z drogówki przebieg wypadku samochodowego. Czlowiek był calkowicie na bakier ze slownikiem. Słowo "samochód" napisał z 3 błędami ortograficznymi. Musiałam na głos to przeczytać by zrozumieć co tam sie właściwie stało😁
Nie wiem, ja mam tak, że teoretycznie jest autokorekta i mi samo wstukuje polskie znaki, ale czasem zawodzi i zdarzy się jakiś wyraz bez. Mam nadzieję, że nikomu tym nie szargam nerwów xd
a bo sa takie formy, ktore bez ogonka znajduja sie w slowniku i dlatego autokorekta nie lapie... albo po prostu jest to inna forma odmiany, np. w wyrazeniu "tym kobietą" nie wylapie ci bledu, bo istnieje wyraz "kobietą" bedacy narzednikiem w liczbie pojedynczej, natomiast blednie ujety w wyrazeniu w formie celownika liczby mnogiej
slowniki nie rozkminiaja czegos takiego, jak kontekst
ja pisze tylko z kompa, wiec nie ma co korygowac, a slowniki typu T9 w tel zawsze mnie irytowaly i zawsze je wylaczalam
natomiast smieszy mnie niezmiernie i nieustajaco, jak czlowiek popelniajacy blad typu "ktury" pisze mi, ze slownik mu poprawil, taaaa
jesli poprawia na wyraz z bledem, to ktos go musial wczesniej wprowadzic w slownik i kliknac "zatwierdz"
@Baziu, miejże na tyle przyzwoitości żeby nie zamieszczać pod tym wyznaniem komentarzy we właściwym dla Ciebie stylu. Młody się przez Ciebie zdenerwi i będzie miał bezsenną noc.
bezsenna jak bezsenna, moczyc sie jeszcze zacznie z tego stresu, biedny ;)
no to Pustka tez nie powinien komentowac, on nie uzywa polskich znakow podobnie jak ja ;p
Ale lepiej radzi sobie z interpunkcją...a nie ma 3 fakultetów :)))
Nie każdy bohater nosi pelerynę 3)
Ja też nie lubię alkoholu, nawet Piccolo.
Zwłaszcza Piccolo.
Na szczęście z wiekiem, alkohol wchodzi coraz lepiej ;)
Jesteś jaki jesteś i tyle. Ale moim zdaniem nie nudny, przynajmniej takie mam wrażenie. No a co do nie poprawnej pisowni to rozumiem Cię. Miałam styczność z osobami, które tak piszą. Na przykład pewna grupka ludzi w mojej klasie. Z tym że oni nie popełniali błędów podczas pisania, oni po prostu tak pisali że nie wiadomo o co chodzi. To dopiero denerwuje.
Powiem tak - mam za sobą 5 lat studiowania naszego kochanego języka. Wiesz do jakiego wniosku doszłam? Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz.
Jeśli piszesz między znajomymi nie zwracaj uwagi na przecinki czy jakieś zjadane "ogonki". To jest zwykła rozmowa a nie praca magisterska.
Gorzej jeśli pracujesz jako copywriter i codziennie czytasz jak znane marki wysyłają teksty promocyjne z takimi błędami, że dziecko w podstawówce by takich nie zrobiło. (Ufff ale długie zdanie).