#DKes2
W czerwcu zacząłem kolejną dietę, teraz wszystko miało być pięknie. Trzymam się wszystkiego - ćwiczeń, porcji, godzin itp. Jednakże tak pięknie być nie mogło. 2 tygodnie później wyjechałem na wyjazd, gdzie oczywiście się rozleniwiłem i przestałem trzymać się zasad. Po powrocie zrobiliśmy pomiary (sprawdziliśmy, czy przytyłem i czy urosły mi mięśnie). Co się okazało? Przytyłem to co schudłem. A więc wychodzę z kolejną porażką. Wracam do domu i w trakcie powrotu męczą mnie myśli różne (nawet te samobójcze). Lecz kiedy dotarłem do domu zacząłem całkiem inaczej myśleć. Pomyślałem "Ale słuchaj, tak dobrze ci szło, osiągnąłeś już pewnego rodzaju sukces, czemu chcesz się poddawać, po prostu rób to co robiłeś". I w tym momencie zacząłem ćwiczyć na nowo z większą frajdą z samego siebie.
Co w tym anonimowego? Po 1 dalej wstydzę się samego siebie i nie chcę, żeby ludzie o tym wiedzieli, po 2 wiem, że jest dużo ludzi z podobnymi problemami jak ja, więc chcę im coś też przekazać przez tę długą rozpiskę - nawet jeśli coś ci nie wychodzi, po prostu rób to dalej. Przyjdzie prędzej czy później. Jeśli masz taki sam problem jak ja, to licz się z tym, że może to potrwać jeszcze albo kilka lat, albo kilka dni. Bądź cierpliwy i nie poddawaj się, bo kiedyś przyjdzie ten czas, kiedy DASZ RADĘ!
Problem był taki, że miałeś 10 diet zamiast jednej. Wiem, że jedną ciężko się najeść ale 10 to troszkę za dużo. Spróbuj z dziewięcioma.
Taki trochę #czarnyhumor
Euree nie każdy, jak widać kuma czarny humor i nie każdy umie wyjąć kij z tyłka. No trudno. 😁 Ludzie nie potrafią się śmiać z niczego a potem 'buuuuu depresja'. Jezu...
Mama Ci robi niezłe ranie mózgu :D ja też byłem gruby jako 13-latek, potem zaczalem rosnąć i biegać i jako starszy nastolatek byłem już zupełnie szczupły. Mnie też dokuczano w Twoim wieku z powodu tłuszczyku, efekt jest taki, że teraz zawsze obsesyjnie o siebie dbam i nigdy nie pozwalam sobie utyć. Jeśli wszystko z Twoim zdrowiem ok, pewnie czeka Cię podobna droga.
Współczuję matki. Tu wszystko jest źle. 1 nie powinna jako dietetyk dopuścić do nadwagi. 2 nie powinna ci robić diet tylko dostosować i urozmaicać posiłki do twoich potrzeb. Nigdy nie schudniesz w gąszczu zakazów, nakazów, ograniczeń i w takim stresie. To ma być nowy sposób żywienia, do końca życia, nie dieta na pół roku, a co najważniejsze powinna cię wspierać i serwować całej rodzinie zdrowe posiłki. Kaloryczność też nie powinna spaść o połowę, bo wtedy nie dziwne, że PP krótkim czasie masz dość. To długotrwałe działanie, rozłożone na miesiące/ lata. 3 mierzenie i ważenie Max raz w miesiącu. Każdy dobry dietetyk to wie, a miałam do czynienia z wieloma. No i najważniejsze. Jeżeli raz na jakiś czas pójdziesz z kolegami na pizzę to nie oznacza poddania się i końca walki. Kolejnego dnia działasz jakby się nic nie zmieniło! Czasami trzeba odpuścić, byle nie codziennie. Aaa i ruch bez zmuszania! Wybierz to co lubisz. Zazwyczaj basen daje najlepsze efekty na początku. Powodzenia!
Moja sąsiadka jest pielęgniarką na chirurgii dziecięcej. Jej synek był moim wychowankiem gdy pracowałem w przedszkolu. On, trzy-czterolatek, ciągle mówił o tym czego nie wolno robić, bo co sie może stać. Absurdy typu: zasuń krzesełko bo jak ktoś będzie biegł to sie potknie i może sobie wybić zęby, złamać nogę, rozciąć głowę. Na placu zabaw to było tragicznie smutne bo dziecko nie było dzieckiem.
W domu był faszerowany zakazami i opowieściami co matka widziała pracy. Przez to wszystkiego sie bał i wyrasta na kogoś kto kompletnie w siebie nie wierzy.
Piszę to jako aluzję do mamy dietetyczki. Masz 13 lat, a masz nieźle wypaczone postezeganie siebie. Zamiast pomóc to mama Ci szkodzi patrzac na Ciebie wyłącznie przez pryzmat pracy/wagi.
Twoja mama jest bardzo toksyczna. Ona chyba na Tobie "ćwiczy" dietetykę? Straszne, że dopuściła do nadwagi u dziecka a teraz stosuje miliony diet, zakazów i prób, żeby naprawić te błędy. Zamiast być dzieckiem, cieszyć się beztroskim dzieciństwem to musisz liczyć kalorie, mierzyć obwody i nie rozstawać się z wagą... Bardzo ci współczuję.
To prosta droga do zaburzeń odżywiania!
Jezu, co się porobiło w tym świecie, żeby dojrzewającym dzieciakom diety robić... Moja ciotka to samo robi swojej 9-letniej córce.
Spokojnie, za chwilę wystrzelisz do góry, trochę poćwiczysz i będzie git.
Hvafaen dieta jako dieta nie jest zła, ale nie w przypadku dzieci, które, tak jak moja kuzynka, za chwilę wystrzelą i nie będzie widać po nich nadprogramowego tłuszczu jest bezcelowa.
A w przypadku Autora jest przesada z ilością, 10 diet w przeciągu 3 lat to znaczy, że średnio co 3 miesiące z hakiem miał zmienianą dietę.
@Hvafaen Dieta jako sposób żywienia dostosowany do wieku i trybu życia. A nie dieta jako trudna droga do celu niekoniecznie dobrze obranego.
Hvafaen ale ja w żadnym wypadku nie twierdzę, że chłopak jest wysoki. Twierdzę tylko, że 10 diet to przesada, szczególnie w tym wieku.
Co do tego się z tobą zgadzam. A Autor też nie ma samozaparcia, bo dość często się poddaje.
Ja też byłam gruba w wieku nastoletnim. Skończyła się burza hormonów i sama z siebie bez robienia niczego schudłam. Potem schudłam jeszcze raz przez zmianę nawyków. Dieta jest dobra jeśli chcesz schudnąć na chwilę na jakieś wydarzenie w życiu typu wesele. Jak chcesz utrzymać wagę to trzeba zmienić na zawsze nawyki żywieniowe.
Podałeś wiek, podałeś wagę, ale nie podałeś wzrostu. Bez tego nie można ocenić jak gruby jesteś.
Przecież napisał, że ma 10 kg tłuszczu do zrzutu. Podejrzewam, że ta wiedza pochodzi z badania składu ciała😉
Czekajcie. Ja to rozumiem tak, że waży 63 kg i 10 kg to tłuszcz, czyli jakieś 1/6 to tłuszcz, czyli 17%, czyli źle rozumiem, bo 17% to nie jest aż tak dużo.
@PoraNaPiwoTak, ale 10kg tłuszczu u kogoś kto ma 180 cm wzrostu, a 10 kg tłuszczu u kogoś kto ma 150-160 cm wzrostu to ogromna różnica w wyglądzie. Ponadto tak jak DarkMinion mówi to tylko 17%, co jest niewielką ilością. Wręcz zdrową.
Gdyby miał 180 i ważył 63 kg to nie byłoby mowy o nadwadze, więc to dosyć oczywiste, że ma mniej.
ohlala
Więc niemal na pewno jeszcze urośnie i będzie wyglądał na bardziej szczupłego więc tym bardziej bez sensu się martwić przy tak niskiej zawartości tłuszczu.
Autorze, po tylu dietach mam prawo być zmęczony i rozgoryczony. Mogę Ci podpowiedzieć mój sposób. Schudnąć 10 kg na raz, to duże wyzwanie, bo jakby nie patrzeć to 1/6 masy całego ciała, a więc organizm tak łatwo nie odda. Podziel sobie tą wagę na 2-3 tury po 3-5 kg maks. I tak robisz najpierw redukcje 4-6 tygodni (jak uzyskasz efekt to zatrzymujesz redukcje). Podczas redukcji więcej cardio i koniecznie suplementacja. Po pierwszym etapie wchodzisz na dokładnie taki sam czas zera kalorycznego, czyli nie jesz ani za dużo, ani za mało. Robisz to tyle czasu ile trwała redukcja, dla utrzymania wagi. Potem powtarzasz. Acha i pamiętaj o efekcie woosch, czyli przed samym schudnięciem komórka tłuszczowa wypełnia się wodą i jest cięższa. Ludzie często stają wtedy na wagę i panikują, że im waga wzrosła, jednocześnie rezygnując z diety. A cel był już blisko.
Jak na 13 lat to masz całkiem niezły zasób słownictwa, aż się dziwiłam, że mógł to pisać ktoś z podstawówki. Dużo dorosłych wrzucających tu wyznania pisze czasami gorzej niż jaskiniowcy. Co do diety, stara zasada. Mniej żreć. Odstępy między posiłkami, bez podżerania, regularne posiłki. I duzo wody, najlepiej niegazowanej. Nie ładuj się w zadne diety wege, keto, sreto i inne bo się wykonczysz. Ogranicz syf w stylu fast foody, słodkie, tluste i będzie lepiej. No i oczywiście+ ruch, rower, spacery, skakanka.
Keto pozwala schudnąć, ale jest dość restrykcyjna. W każdym razie dieta niskowęglowodanowa, i wtedy można przymknąć oko na liczenie kalorii. Inaczej jego organizm nie dostanie się do spalania tłuszczu, jeśli na bieżąco będzie mu dostarczał energii z węglowodanów.