#XwaU4

Moja kobieta padła kiedyś ofiarą gwałtu i od tego czasu ma poważne problemy psychiczne, których ja już nie mogę unieść. Zdaję sobie sprawę, że powinienem przy niej trwać na dobre i na złe, ale tego złego już jest za dużo.

Minął ponad rok od tamtego wydarzenia, chodziła do różnych psychologów i nawet do psychiatry. Pomimo tego wciąż potrafi siedzieć przy stole, jeść posiłek i nagle zacząć płakać, bo coś się jej przypomni. Boi się wejść do parku, gdzie to się stało i chodzi dookoła, pomimo że tłumaczę jej, że zwyrol, który to zrobił siedzi już w więzieniu i nie będzie go w parku. Ale nie to jest dla mnie najgorsze, najgorszy jest fakt, iż nabrała niechęci do seksu. Na początku to rozumiałem, wszystko było świeże, współczułem jej, chciałem pomóc. Ale teraz już mam tego dość, mam swoje potrzeby, które od ponad roku nie są zaspokajane i jeżeli już dochodzi między nami do zbliżenia, to ona po chwili zaczyna płakać i mówi, żebym przestał.

Uważam, że i tak długo wytrzymałem i dawałem jej wystarczająco wsparcia, ale z niektórymi rzeczami musi poradzić sobie sama, bo takim postępowaniem niszczy psychikę również mnie.

Kilka dni temu pokłóciliśmy się dość poważnie o brak seksu. Nie chcę jej zdradzać, bo nie tędy droga i mam już dość robienia sobie samemu dobrze. Choć z ogromnym żalem i łzami w oczach, jutro rano chcę to zakończyć, wyprowadzić się i zacząć w końcu normalne życie, zanim sam zwariuję. Zdaję sobie sprawę, że bardzo mocno ją to dobije, ale muszę też kierować się swoim dobrem i swoimi potrzebami.

Nie wiem dlaczego to wszystko opisuję zupełnie obcym ludziom. Może szukam tu usprawiedliwienia swojej decyzji, a może chcę wyrzucenia z siebie tego wszystkiego, co się nagromadziło.
ad13 Odpowiedz

Rok, dla osoby po tak traumatycznym przeżyciu, to może być tyle, co nic. Przede wszystkim powinna przejść terapię dla osób z PTSD, być może ze wsparciem farmakologicznym, ale to skomplikowany temat i lubi bardzo, bardzo długo dawać o sobie znać.
Dla Ciebie ma prawo być to wykańczające, bo stanowi duże obciążenie dla psychiki. Wydaje mi się, że nie byłoby złym pomysłem, gdybyś pomyślał o wsparciu psychologicznym również dla siebie.

Makigigi

Pary często nie współżyją kilkanaście miesięcy z powodu ciąży i połogu, także wspierający partner zwykle nie ma problemu tyle wytrzymać

zjemcikota

Co innego oczekiwanie na dziecko i radość, co innego świadomość tragedii i tego, że partner się boi.

anonimowaautorka343

@Makigi, ciąża plus połóg to 11,5 miesiąca. Poza tym rzadko są przeciwskazania do współżycia już od pierwszych tygodni ciąży. No i jednak jest to inna sytuacja, nie tylko ze względu na oczekiwanie na dziecko. Brak stosunku nie wyklucza innych aktywności seksualnych, a trauma po gwałcie już tak. No i facet wie kiedy się to skończy, może skreślać dni w kalendarzu :D

PiratTomi

Ale może być też tak, że z powodu powikłań po porodzie, kobieta już nigdy nie będzie uprawiać seksu.

Rok to naprawdę nie jest długi okres. Gwałt potrafi spowodować ogromną traumę.

bylylektor

@Makingi i @Pirat Tomi - ciąża to nie choroba i można się "zabawiać" na inne sposoby a nie znam powikłań poporodowych wykluczających na stałe seks. Autor od ponad roku ma posuchę bo nie chciał jej zdradzać. Wspierał ją jak potrafił. O dzieciach nie pisze to zakładam ich brak. Ile ma czekać - jeszcze rok, dwa,pięć? A tak swoją drogą czemu wszyscy w komentarzach najeżdżają na niego?
Jest facetem to MUSI zrozumieć kobietę i ją wspierać może przez całe życie i NIE MA PRAWA do normalnego własnego życia. Taki wniosek nasuwa mi się po Waszych komentarzach. Przez ponad rok robił co mógł a teraz z ciężkim sercem chce przerwać ten gasnący związek. Zgadzam się z @PoraNaPiwo, że jakiś czas może pomagać jej jako przyjaciel o ile zajdzie taka potrzeba ale powinien też zadbać o siebie bo obecna partnerka będzie miała ten gwałt w głowie do końca życia.

PiratTomi

Ale incelskie gadanie. Nie w każdej ciąży można uprawiać seks lub jego zamienniki. Jeśli kobieta źle znosi ciążę, to nie ma ochoty się zmuszać do takich zabaw. Nie wyobrażam sobie by zmuszać partnera do seksu ze mną, gdy on jest chory, źle się czuje lub po prostu nie ma ochoty.

Wyobraź sobie, że są kobiety, które po porodzie czują ogromny ból podczas stosunku, choć nie mają oficjalnych przeciwwskazań do seksu. Też mają obowiązek uprawiać seks, bo jakiś incel tak powiedział? Zmuszałbys swoją żonę do seksu, bo ty tak chcesz, choć wiesz, że jej to sprawia ogromny ból albo może to zabić twoje nienarodzone dziecko? Ciąża to nie choroba, więc niech nie wymyśla i ci obciąga, a w przerwach puszcza pawia, bo ma takie mdłości. Chciałbyś takiego seksu?

tramwajowe Odpowiedz

Rok to nic przy takiej traumie.
A to, że w parku nie ma tego gościa, to w ogóle nie ma związku z tym dlaczego ona tam nie chce być.

agathe

No jak to, przecież on jej TŁUMACZY, że tego zwyrola tam nie ma, a ona jest głupia i nie rozumie. Kurde no, przecież ona WIE, że jego tam nie ma. Zamiast traktować ją jak idiotkę, może wypadałoby samemu się przejść do psychologa i dowiedzieć się, co ta dziewczyna przeżywa.

Margharita Odpowiedz

Najgorsze jest dla ciebie to, że nie chce uprawiać z tobą seksu? Mam wrażenie, że wcale jej nie próbujesz zrozumieć. Nie wyobrażam sobie przez co musiała przejść, rok to naprawdę nie jest dużo po gwałcie.

Zwpl91

Zgadzam się ale facet jak facet kieruje się tylko swoimi potrzebami

PoraNaPiwo

Margharita, ale związek to są dwie osoby i jeśli potrzeby autora nie są zaspokojone, ani nie ma realnej szansy na zmiane, to lepiej, żeby się rozeszli. Autor może jej pomagać jakiś czas jako przyjaciel. On też nie może zapominać o swoich potrzebach, bo wiecznie sfrustrowany jej nijak nie pomoże.

ohlala

@PoraNaPiwo

Jasne, ale chodzi bardziej o to, jak on to napisał. No trauma, no płacze, ale najgorsze jest to, że nie chce uprawiać seksu. Trochę kiepsko.

PoraNaPiwo

Ohlala, różni ludzie mają różne wartości. A punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. To nie jest tak, że autorowi zależy tylko na seksie, bo gdyby tak było, to odszedł by po miesiącu. Gość jest sfrustrowany, wielu rzeczy nie rozumie i ma do tego prawo, stąd styl wyznania.

agathe

Ok, nie rozumie, spoko. No jasne, że nie. To trudna sytuacja i obie strony mają ciężko. Ale autor nawet nie stara się zrozumieć, co ta dziewczyna czuje. Tłumaczy jej, że jej gwałciciela nie ma w parku i może tam wejść, ale co z tego, to miejsce jej się kojarzy z tym co się wydarzyło i żadne tłumaczenia tu nie pomogą, bo ona nie jest głupia i wie, że tego zwyrola tam nie ma. Tu problem leży w braku chęci zrozumienia. Zrobiło się niefajnie, trauma nie przeszła po miesiącu i co, trzeba odejść. Mam nadzieję, że dziewczynie lepiej będzie samej niż z wiecznie niezadowolonym typem, który myśli że można się wyleczyć z takiej traumy pstryknięciem palca. To jest rzecz, którą dziewczyna będzie leczyć latami.

budyn4 Odpowiedz

Jakoś nie nabrałam sympatii do ciebie. Wierzę, że jest Ci ciężko, bo Ty żyłeś sobie spokojnie, a ileś minut w parku dla twojej dziewczyny zmieniło wasze życie na rok. Ale ty chyba nie traktujesz jej poważnie. Zabawka się uszkodziła, nie pełni funkcji. "Nawet" do psychiatry? Powinna brać tyle pomocy ile trzeba, wciąż odczuwa lęk, żyje tamtą chwilą. To smutne, że nie możesz zjeść śniadania w spokoju, serio XD. Zastanawiam się czy w ogóle jesteś dla niej jakimś wsparciem czy tak naprawdę nie balastem, bo chciałbyś wymienić w niej część i żeby chodziła jak nówka, pchasz ją do zmian i "normalności" na którą nie jest gotowa. Nie rozumiem jak to możliwe, że dochodzi do takich sytuacji u kogokolwiek. Ja chodzę w różne miejsca, nie tylko zwykły park nocą, nie tylko nocą, kiedy popadnie.

Nie chciałem tego pisać, ale napiszę. Kiedy się poznawaliśmy 4 lat temu moja już teraz była kobieta prawie ze mną zerwała dlatego, że miałem problemy z erekcją spowodowaną problemami z hormonami. Kłóciliśmy się, bo ona miała chcice, a ja żeby mi w pełni stanął musiałem brać tabletki na potencję, więc seks uprawialiśmy tylko planowany z godzinnym wyprzedzeniem. Nie czułem się zbyt męsko i miałem problemy z samoakceptacją, zwłaszcza, że kilka razy usłyszałem od niej, że gdyby nie te tabletki to nie byłoby sensu żeby ze mną była, bo po co jej facet któremu nie staje. Tylko dzięki mojej determinacji i to, że na tamte czasy byłem tak zakochany, że zrobiłbym dla niej wszystko i robiłem wszystko ten związek przetrwał. Rok czasu zajęło mi ustabilizowanie hormonów i dopiero od tamtej pory poczułem, że zaczęliśmy być normalnym związkiem. Mając na uwadze te doświadczenia, uważam, że seks jest bardzo ważny i pełni kluczową rolę.

agathe

Seks jest bardzo ważny, ale traumy po gwałcie nie wyleczysz w rok. Bardzo bym chciała, żeby to tak działało, ale niestety nie. Tu potrzeba być może lat intensywnej, regularnej terapii, i oboje powinniście się do niej przykładać. To przykre, jak potraktowała cię dziewczyna, ale to nie powód, żeby teraz zachowywać się tak samo.

bylylektor

@AndrzejXX - jeżeli oczekiwałeś na tym portalu wyważonych komentarzy, to źle myślałeś. Pełno tu Julek, Grażyn i Białorycerzy. Twoja już była to przecież takie biedactwo i powinieneś ją wspierać do końca swojego podłego życia (sarkazm żeby nie było niedomówień). Piszesz, w komentarzu, że ona raczej w trudnych chwilach raczej Cię nie wspierała. Sądzę, że dobrze wybrałeś. Twoje życie też jest ważne i nie miałeś obowiązku wspierać już byłą partnerkę do końca życia (zawsze ten gwałt by miała w głowie).

Baaba Odpowiedz

Zastanawia mnie, dlaczego ty nie uczestniczysz w terapii? Przecież taka trauma to problem obojga partnerów... Wiesz co, zostaw ją. Naprawdę, zrobisz jej wielką przysługę i może dzięki temu szybciej wyjdzie z traumy. Myślę, że do piekła, które już przeszła ty dokładasz drugie. Jej poczucie bezpieczeństwa, psychika i poczucie własnej wartości zostało strzaskane w drobny mak. Czuje się brudna i nic nie warta. A co robisz ty? Tłumaczysz jej, że miejsce, gdzie spotkała ją najgorsza rzecz w życiu jest bezpieczne, bo gwałciciel siedzi...jesteś imbecylem, serio? dla niej już zawsze będzie to miejsce kaźni! Gdyby ci bomba wybuchła i urwała pół twarzy wrócił byś w to samo miejsce, gdzie się to stało? Wątpię. Drażni cię, że zaczyna nagle płakać. Podejrzewam, że robisz się wtedy rozdrażniony i protekcjonalny. Sądzisz że ona tego nie czuje? Wiesz co wtedy myśli? "Jestem taka beznadziejna, że już nawet on ma mnie dość, przecież ja mu nic nie mogę dac". To samo jest, gdy wielce zawiedziony strzelasz focha, bo znów twoje potrzeby seksualne nie zostały zaspokojone. Nudzi cię już masturbacja? O sic, jak ty sobie biedaku wcześniej radziłeś. A co by było, gdyby była chora? Gdyby była w zagrożonej ciąży? A no tak...przecież twoje potrzeby. Jeśli nie dorosłeś do czegoś więcej niż tylko dobro czubka twojego penisa to proszę cię, zostaw ją, zanim doprowadzisz ją na skraj przepaści. Wiem że jesteś zmęczony i sfrustrowany. Zastanów się wobec tego co musi czuć ona. Nie szukaj rozgrzeszenia. Nikt prócz ciebie samego nie może cię rozgrzeszyć. A co byś nie robił i ile ludzi ci tu nie napisało, że jest ok, ty wiesz doskonale, że nie jesteś w porządku...

Ebubu

Gościu jest jeszcze młody, mam wrażenie że są na początku relacji. Uczyli się siebie, wspólnie mieszkali, ale jeszcze nie mają jakichś trwałych fundamentów pod tym związkiem. Ty oczekujesz od niego zachowania na miarę wieloletniego, dojrzałego- związku pełnego miłości, . Takiego pełnego świadomych wyborów, ważnych decyzji, wspólnego bagażu itd.

Baaba

Ebubu ale na początku wyznania jest jasno napisane, że wchodząc w tę relację wiedział o gwałcie. Jasne, nie każdy jest w stanie udźwignąć takie brzemię, ale trzeba być uczciwym ze sobą i z drugą osobą składając deklaracje wspólnej przyszłości. Czego się spodziewał? Że po traumie będzie pięknie, miodnie i tęczowo? Po wyznaniu trudno określić, w jakim wieku jest autor. Czuć za to pogardę i totalny brak zrozumienia dla jej uczuć,bije z niego egoizm i skupienie na sobie i własnym niezadowoleniu. Nie o to chodzi w związku, by realizować oczekiwania partnera, a by się wspierać i razem pokonywać trudności. Rok to sporo czasu na nauczenie się siebie nawzajem pod warunkiem że oprócz brania chce się też dawać. Ja tego nie widzę. Lepiej będzie dla nich obojga,jeśli każde pójdzie swoją drogą. Pytanie, czy po roku ona udźwignie tą dodatkową traumę...

Ebubu

Właśnie nie do końca jestem pewien czy to było zanim się poznali, opis nie jest jednoznaczny;
"Moja kobieta padła kiedyś ofiarą gwałtu i od tego czasu ma poważne problemy "

3timeilosepassword

Ten związek trwa już co najmniej 5 lat, patrząc na wypowiedź autora wyżej

SzubiDubi Odpowiedz

Zastanów się...wyobraz sobie że ktoś w parku nagle cię dopada, przytrzymuje i za przeproszeniem rżnie w d...jak szybko dojdziesz do siebie? Bol fizyczny i psychiczny, upokorzenie i upodlenie, do końca życia będziesz o tym pamiętał i przypomina ci się to w najmniej oczekiwanym momencie. W dodatku na pewno wiele osób posądzało cię, że tego chciales, byłeś nieodpowiednio ubrany i po co w ogóle szedłeś nocą przez park?!
I co, dalej uważasz że rok to wystarczająco?
Wiesz co, gówno jesteś a nie mężczyzna.

kociambe

oczywiście jest to jego wina.....klasycznie.

SzubiDubi

Kociambe, nie rozumiem? Klasyczne jest mówienie że to wina kobiety bo była ubrana tak i tak albo za mało stanowczo się opierala. Przecież to nawet brzmi niedorzecznie...

Kotkot Odpowiedz

Jak nie dasz rady to nie dasz rady. Trudno się zmuszać. Szkoda mi w tej sytuacji was oboje. Jestem za tym by się rozejść jak się nie da naprawić i ktoś jest w związku nieszczęśliwy. Muszę jednak powiedzieć, że to co przechodzi twoja dziewczyna to nie jest coś nad czym można panować i ona w żaden sposób nie pomija twoich potrzeb. Traumy wwiercają w umyśle ścieżki które prowadzą do mechanizmów obronnych. Tak samo jak zabierasz rękę kiedy dotkniesz gorącego garnka tak samo ona odskoczy od ciebie gdy jej umysł wyślę jej sygnał, że coś jest niebezpieczne. Ona napewno cie dalej kocha i nie olewa ale ciężko jest zrobić coś dla kogoś, co paraliżuje cie ze strachu. Nie wiem czego ty się boisz... Np wysokości? Czy skakał byś ze spadochronem raz na tydzień żeby ja uszczęśliwić? Pewnie byś się przemógł ale nie byłoby to coś co byś robił na luzie i z uśmiechem.

livanir Odpowiedz

Jako ofiara gwałtu powiem Ci: Go tam nie ma, ale może być inny. Na świecie jest setki gwałcicieli, części uszło płazem, części nie, co nie zmienia faktu, że jednego gościa 7 razy uderzył piorun.
Zbiegałeś kiedyś ze schodów i np. mocno obiłeś/złamałeś? Większość osób wtedy przez jakiś czas uspokaja się i nie robi tak, bardziej pilnuje. Dopiero po czasie zapominają. Po roku można zapomnieć o złamanym palcu na schodach, nie gwałcie.

Carrion Odpowiedz

Ty i twoje potrzeby. Żałosne.

Arina Odpowiedz

Rok po takiej traumie to niewiele wbrew pozorom. Do tego po co chcesz by chodziła do tego parku? Wiadomo że kojarzy się bardzo źle i to że nie ma tam już gwałciciela nie ma znaczenia. To po prostu budzi złe wspomnienia. Jakby mnie napadli w jakimś parku nawet bez gwałtu to też bym już do niego nie chodziła, to chyba oczywiste. Poza tym przyda jej się długa i regularna psychoterapia która może trwać rok, dwa lub trzy nim wasze prywatne życie seksualne wróci do normy - być może. Spróbuj postawić się w jej sytuacji. Psychika nie działa na wyłącznik - pstryk i nie ma traumy. Poza tym takie wydarzenia każdy znosi inaczej.

Zobacz więcej komentarzy (21)
Dodaj anonimowe wyznanie