#XlupP

Moi rodzice to typowa klasa robotnicza. Po latach dochrapali się domu na obrzeżach, ale mają kredyt na 30 lat.
Zawsze chcieli, żebym znalazła pracę i miała normalne życie. Niby spoko, ale marzyło mi się "coś więcej". Nie chciałam brać kredytu na 50 lat, wegetować w m2 z trójką dzieci i mężem. Kręcili nosem, powtarzając, że pieniądze nie są do szczęścia potrzebne.

Gdy miałam 22 lata, trafiła się okazja wyjazdu do Niemiec na zbiory. Koleżanka jeździła co roku i załatwiła mi miejsce. Rzuciłam pracę w kebabie i pojechałam.
Praca była bardzo ciężka. Zwłaszcza ogórki źle wspominam, bo jeździło się tzw. "samolotem" i zbierało głową w dół. Pracowałam od wiosny do jesieni. Trochę kasy udało mi się uzbierać i po sezonie starczyło na wynajęcie kawalerki. Załatwiłam sobie pracę przy produkcji konfitur (ta sama firma) i tak z sezonowego wyjazdu zrobiło się kilka lat.

Historia jakich wiele, prawda?

No więc po jakoś 2 latach rodzice zapytali nieśmiało, czy dorzuciłabym się do remontu dachu. Wiedziałam, że im ciężko z tym kredytem, zgodziłam się więc. Zatrudnili "fachowca" kolegę taty, bo był tani. Dzięki temu starczyło na odmalowanie z zewnątrz domu. Niestety dach przeciekał dalej.
Z rok później tata miał operację na kolano. Opłaciłam mu rehabilitację, ale po 3 wizytach zrezygnował, bo kasa była potrzebna na piec.

Takich sytuacji było więcej, ale dla mnie te 200-300€ nie było ogromną sumą, więc pomagałam. W końcu zaczęłam im wysyłać po 100€ miesięcznie.

Przyszedł rok 2017. Złamałam nogę i tymczasowo straciłam pracę. Musiałam trochę oszczędzać, więc poza tą kwotą nie mogłam nic więcej.
8-9 miesięcy dochodziłam do siebie. Niby kasę jakąś dostawałam z bezrobocia, ale sami wiecie, oszczędności były mi potrzebne.
Zadzwonił tata, że wypatrzył samochód w salonie i czy mogłabym pożyczyć 60 tys, bo tyle im brakuje (auto było po 90). Nie mogłam, bo ledwie chodziłam i miałam może tyle całych oszczędności. Obraził się.

Miałam wtedy inne zmartwienia, nie myślałam o tym.

Z 4 miesiące później odwiedziłam ich w Polsce. Zadzwoniłam, że przyjeżdżam. Na miejscu moje rzeczy stały zapakowane w garażu, nikt nawet nie wyszedł. Nawet kwiatkowi się oberwało. Wynieśli go mimo, że był początek marca. Z przykrością dowiedziałam się od sąsiadki, że całe miasteczko wie, jaka jestem okropna. Jak im dach cieknie, bo nie mieli przeze mnie wystarczająco pieniędzy. Jak nie pożyczyłam kilku stówek na auto i muszą jeździć gratem.

Przepłakałam noc w hotelu i wróciłam do siebie. Kurek zakręciłam, nie dostają już grosza. Kontakt urwałam, mimo iż po "suszy" zadzwoniła mama co tam u mnie. Od przyjaciółki, która dalej przyjeżdża na zbiory wiem, że rozpuszczają ploty, że ich okradłam.

I tylko kur*a tego kwiatka mi żal, bo wyhodowałam go z ziarenka i pielęgnowałam 16 lat.
innanitka Odpowiedz

"Kurek zakręciłam, nie dostają już grosza." To jest najlepsza część Twojego wyznania. Paskudni ludzie. A tymi plotkami się nie przejmuj - ze mnie też familia zrobiła bezdusznego potwora w mojej rodzinnej miejscowości, tylko z innego powodu. Mam to głęboko i w związku z tym, moja noga już tam na szczęście nie postanie.

Dragomir

Ela?...

innanitka

To chyba do mnie. Nie, nie jestem Ela ;)

Oretyrety Odpowiedz

Fajnie, że masz to już za sobą. Zniknij z ich życia, zanim wpadną na pomysł pozwania Cię o alimenty.

parohot

w razie ''W'' zachowaj wszystkie kwity przelewow, to ci sie przyda

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Naprawde, nie miesci mi sie w glowie, ze rodzice moga sie tak zachowac w stosunku do wlasnego dziecka.

blackwhite5

A mnie zastanawia czy wcześniej są jakieś oznaki, które mogą wskazywać, że rodzice są pazerni na kasę. Moi zawsze o mnie dbali, jeśli tylko było ich stać to kupowali mi fajne ciuchy, laptop, komórkę. Mój tato prędzej chodziłby w starych ciuchach niż odmówił czegoś mnie albo mamie. Nie wyobrażam sobie, żeby ukochani rodzice po latach tak się zachowali.

bazienka Odpowiedz

" Jak im dach cieknie, bo nie mieli przeze mnie wystarczająco pieniędzy."
rozwalilo mnie to zdanie- nie mieli pieniedzy PRZEZ CORKE, ktora z nimi nie mieszkala ;)
a kto im broni dorobic? ale lepiej siedziec na dupsku i psioczyc
moze warto ich tam uswiadomic, ze pomowienie jest karalne? i zbierac jakies dowody, swiadkow, by z akilka lat nie wpadlo im do glowy pozwac cie o alimenty w euraskach?

tramwajowe Odpowiedz

Ostatnio spotkałem pana o znanym nazwisku. Pracował u mnie w ogrodzie kilka dni. I w przerwach opowiadał o tym, że on to jest rodzina tego Celebryty, co sie tak samo nazywa. Ale Celebryta to jest gbur i nie fajny, cała rodzina go nie lubi. Jego rodzice 'trzymają z nim', a reszta sie odsunęła.
A jak czytam Anonimowe takie jak to, to myślę że może ten Celebryta miał dość próśb o pożyczkę, o pracę itp. I rodzina sama zaczęła go oczerniać.

Nie wiem nic. Ale wiem że każda historia ma co najmniej dwie strony.

bezdomna

Znam rodzinę pewnego bardzo znanego celebryty. Znam jego brata i dzieci brata (z jego bratanicą, a przy okazji córką chrzestną trzymałyśmy się w liceum). Jego rodzina nigdy w życiu nie poprosiła go ani o grosz, akurat finansowo wszyscy bardzo dobrze sobie radzą, ale za to z niego jest snob i gbur.
Kiedyś chcieli zorganizować rodzinną Wigilię, taką jak za starych dobrych czasów, żeby spotkała się cała rodzina (babcia mojej znajomem, czyli matka tego celebryty, jest już starsza i schorowana, więc chcieli żeby przeżyła wyjątkowe święta, być może ostatnie w jej życiu). Planowali Wigilię cały rok, tak by każdy mógł sobie zaplanować wolny czas i przyjechać (rodzinę mają rozsianą po całym świecie).
Przyjechali wszyscy, łącznie z rodziną z Australii i Kanady, poza tym celebrytą, który powiedział, że nie przyjedzie, bo w okolicy nie ma ani jednego hotelu na poziomie, w którym mógłby się zatrzymać. No i faktycznie nie przyjechał.
Historii znam wiele, żyłam blisko z tą rodziną, o wiele bliżej niż ze swoją własną.

ohlala

@bezdomna

Jak to się mówi - jedna jaskółka wiosny nie czyni. Bogaci ludzie mają zazwyczaj przerąbane, jeśli chodzi o kasę. Znam przypadek jednego, do którego rodzice odezwali się dopiero, jak zrobił karierę - oddali go do adopcji, a jak ten się wzbogacił, to nagle chcieli odnowić z nim kontakt.
Zresztą nie trzeba być do tego sławnym, jak mój brat zaczął zarabiać większe pieniądze, to nagle jakaś dalsza rodzina, z którą nie utrzymujemy zbytnio kontaktu, zaczęła go gnębić telefonami.

anonimowa2666 Odpowiedz

Dlatego ja jakbym się coś dorobiła, a miała rodziców "pieniądze do szczęścia są nie potrzebne" , którzy są roszczeniowi to bym się najzwyczajniej w świecie nie przyznała, że mam kasę. A jakby była sytuacja, że naprawdę chciałabym im pomóc to bym ściemniała co do źródła pochodzenia tych pieniędzy. Niestety ale tylko w bajkach są idealne rodziny, w których nie ma zasady "daj palec, a wezmą rękę". No może z małymi wyjątkami.

Przynajmniej

@anonimowa2666 Powiedziałbyś, że są że sprzedaży narkotyków?

anonimowa2666

Przynajmniej - yyy.. skąd taki pomysł ? Chodziło mi raczej o to, że sama pożyczyłam albo coś takiego.

Jawiem1210 Odpowiedz

Zacznij coś robić, by w razie czego móc się wykręcić od alimentów, bo z takimi rodzicami nigdy nie wiadomo.

bazienka

zerwanie kontaktu jesli jest wieloletnie mozna zinterpretowac jako zerwanie wiezi
ja bym sie raczej zainteresowala dowodami i swiadkami na pomowienie, ktore jest karalne
plus np. odwiedzic kiedys sasiadke, ktora byla swiadkiem wywalenia jej rzeczy do garazu i nagrac rozmowe

ohlala

@bazienka

Myślisz, że będzie się z nimi sądzić z Niemiec? Nie opłaca jej się to.

bazienka

ale ja mowie o zbieraniu dowodow na wypadek, jakby oni chcieliby sie sadzic z nia...
jak im nie wpadna alimenty do glowy, to tym lepiej, niech sie obrazaja i nie odzywaja

Vito857 Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem tego, jak rodzice mogą doić od własnego dziecka pieniądze, a w chwili gdy to dziecko samo ledwo ma na życie ognoić dookoła.
Plusem jest to, że pozbyłaś się chwastów ze swojego życia.

NieMaDniaBezNocy Odpowiedz

Daj palec, a wezmą całą rękę.

CallMeNym Odpowiedz

A pieniądze wysyłałaś im w kopercie czy przelewem na konto albo jakimś przekazem pocztowym? Zawszę możesz, jeśli masz potwierdzenia, rozpuścić to po miasteczku, tak z prostej ludzkiej złośliwości. Niech oni się wstydzą

bazienka

tez opmyslalam, zeby kazdmu wywysylac zestawienie przelewow z konta dla rodzicow- ogolnie puscic to w obieg i zamknac ludziom ryje, moze mniej beda tym rodzicom wierzyc, to i przestana glupio klapac dziobem

Dragomir

Ale po co, skoro pewnie tam nie wróci? A do rodziców wróci to, co sami zrobili.

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie