#8hJcA
Do pewnego momentu nie przeszkadzało mi to, ale po przekroczeniu 30 zaczęło.
Nie chodzi tutaj oczywiście o seks, o ten nietrudno, niezależnie czy w związku jesteś, czy nie. Czuję, że stoję w miejscu. Moi przyjaciele założyli rodziny, mają dzieci, ich świat nie zmienił. Ja coraz mniej do tego ich świata pasuję, bo mamy zupełnie inne problemy. I chociaż oni mi tego w żaden sposób nie okazują i akceptują mnie taką jaką jestem, to coraz trudniej mi się uśmiechać, gdy jestem u nich, patrzę na szczęśliwe małżeństwo z fajnymi dziećmi, słyszę o ich planach i wiem, że jedyne co planuję to wyjazd na samotny urlop, chociaż wcale nie chcę być na nim sama.
Trudne są noce. Nawet nie wiecie, jak można potrzebować dotyku. Takiego zwykłego położenia się obok kogoś i czucia go. Najgorsze są takie sny, gdy czujesz, że jesteś kochana, gdy po prostu ktoś cię obejmie. Budzisz się i leżysz w łóżku sama. W pokoju jesteś sama. Przez chwilę czujesz jeszcze ciepło tego snu, ale ono szybko ucieka i zostaje samotność.
Z całym życiem zostaje się samemu. Nie mam z kim dzielić się ani tym co złe, ani tym co dobre. Najpiękniejszy widok oglądamy samemu nie cieszy tak bardzo.
I moje ulubione pytania rodziny: czy już kogoś mam, co z dzieckiem, bo zegar biologiczny tyka. I co ja mam im odpowiadać: że wiem, że mnie to przeraża i że jestem nieszczęśliwa? Nikt się tego nie domyśla, bo nie robię z siebie ofiary losu, dużo się uśmiecham i jestem pogodna.
Smutna jestem u siebie w pokoju.
To najbardziej zabawna z cech anonimowych. Nie ma dnia by nie pojawiło się wyznanie kogoś kto umiera z samotności. Taki to paradoks. Miejsce w którym jest pełno samotnych osób i nie wiedzą co z tym zrobić.
Prawda
Ty się śmiejesz a przecież kilka par już się tutaj spiknęło z tego co pamiętam.
o prosze, a kto taki?
Było kiedyś wyznanie dziewczyny, która napisała, że spotkała się na żywo z chłopakiem poznanym na anonimowych, po czym zostali parą. A później ujawnili się w komentarzach i wszyscy się dziwili, że nigdy by ich o to nie podejrzewali :D nie pamiętam nicków, to było dawno temu, ze 3 albo 4 lata wstecz. Dziwię się, że go nie kojarzysz, jesteś jedną z najstarszych użytkowniczek.
Kolejny przykład to Selevan i jakaś dziewczyna która też tu pisała, chyba Dastia Chociaż to im akurat nie wypaliło i ten się jeszcze długo żalił na nią w komentarzach xD
Może i zabawna. Czasem single lepiej niż czego chcą wiedzą czego nie chcą i konkretnie z jakich powodów. Mnie śmieszy takie doradzanie "obniż wymagania". Może ktoś już spróbował obniżyć i okazało się to konkretną pomyłką?
moze trzeba strone otworzyc dla osob ktore czuja sie samotne…. lub niech ci samotni zaczna nawiazywac kontak ze soba piszac pod wyznaniami nr gg np.
Przecież tu są tacy sami ludzie w Internetu jak wszędzie indziej. Patrząc na niektóre wyznania, sporo tu jakichś wykolejenców czy zboczuchów, a od "spikania się" są portale randkowe. Jak ktoś chce od kogoś coś to zostawia maila w komentarzu albo gg, sam tak zrobiłem kiedyś. Wg mnie to jest OK.
Nikt nie każe nikomu być z kimkolwiek tylko dla tego że jest się w pewnym wieku i "wypadłao by" się ustatkować, założyć rodzinę. Tyle że istnieją pewne stereotypy, wzorce kulturowe i społeczne niejako nakazujące założenie rodziny i posiadanie dzieci. Rodzina z kilkorgiem dzieci jest postrzegana jako coś wyidealizowanego, a osoby 30+ będące singlami postrzegane są jako lekkoduchy o niepoważnym podejściu do życia, czy dziwacy. I chyba ta presja kulturowa powoduje, że tyle osób jest samotnych i cierpi z tego powodu, a inne wiążą się z kimś pierwszym z brzegu, byle z kimś być. Lepiej chyba być samemu, niż związać się z nieodpowiednią osobą i później cierpieć z tego powodu.
@postać Dlaczego kobiety muszą obniżać wymagania, a nie - mężczyźni mogliby się trochę postarać? Mam problem z połączeniem tej "męskości" z brakiem ambicji. Bardzo trudno mi się przekonać do tego, żeby umożliwić jakimś ćwiarom dostęp ze strachu przed samotnością. Zwłaszcza, że potem taki Pan Obniżka albo będzie się źle czuł ze względu na dysproporcję w naszych dochodach, naszym wykształceniu, naszej historii doświadczeń życiowych (i mam wrażenie, że ja też, żyjąc z kimś, na kogo nie umiem patrzeć z szacunkiem, bo muszę co krok równać do niego w dół, żeby się przypadkiem nie poczuł urażony). Albo będzie się próbował ułożyć w ciepłym kącie na wypracowanych przeze mnie ciężką pracą dochodach.
Gdybym za każdego takiego Obniżkę dostawała złotówkę, to bym miała już... sporo złotówek. Nie wydarzy się :)
To napewno ciężkie, ale naprawdę jesteś jeszcze młoda kobietą i mnóstwo wspaniałych rzeczy może się jeszcze wydarzyć. Życzę wszystkiego najlepszego.
Mówi się, że po skończeniu studiów zostają takie odpady, które nie znalazły do tego czasu swojej drugiej połówki. Moim zdaniem trochę w tym prawdy jest. Może być trudniej znaleźć partnera niż na pierwszym roku lub w liceum, ale z drugiej strony nie masz jeszcze 40 lat, kiedy naprawdę opcje są bardzo wąskie. Granica singielstwa przesuwa się ku górze, więc spokojnie dasz radę znaleźć ukochaną osobę. Oczywiście jest trudniej. Obracasz się wśród towarzystwa, które już się rozproszyło i nie znasz nikogo, kto jest wolny i w twoim typie. Właśnie po to chodzi się do pubów, klubów, na wakacje :). Istnieją aplikacje randkowe. Wyjdź na spacer.. Może twój przyszły partner zajada się burgerem na starym rynku a Ty siedzisz w domu i marzysz.. Życia i uśmiechu! Nie jesteś stara, można powiedzieć, ze wręcz przeciwnie!
Innymi słowy: czas na zmianę środowiska, skarbie.
Ja z kolei, poza coronatime, robię tyle rzeczy, że spotykając się z mężatymi, dzieciatymi znajomymi mam wrażenie, że to ICH życie stoi w miejscu i obraca się wokół codziennych spraw, zwykłych codziennych czynności. Nie mamy z niektórymi o czym gadać, bo ja nie wiem jak to jest być rodzicem dość sporego (w sumie żadnego) dziecka, a oni często nie mieli nawet kawałka moich przeżyć, bo wcześnie się wpakowali w rodzinę.
Żadnej opcji nie oceniam. Po prostu do autorki: zmień środowisko i zmień swoją rutynę, bo chyba masz w niej za mało ekscytujacych bodźców.
Jak można nazwać kogoś odpadem bo z różnych powodów nie związał się z nikim na studiach? Wszystko z Tobą w porządku?
Wiesz co się jeszcze mówi? Że w okolicach 30-stki nadchodzi pierwsza fala rozwodów z tych studenckich miłości. I jakoś tą prawidłowość obserwuję sama.
Źle zrozumiałaś mój komentarz. Napisałam, że tak się mówi, a nie, że ja tak uważam. Napisałam, że TROCHĘ prawdy w tym jest. Nikogo nie nazwałam odpadem, broń Boże. Chodzi mi tylko o to, aby zwrócić uwagę na faktycznie trochę trudniejsze warunki poznawania nowych ludzi pozostając w środowisku, w którym już każdy się ustatkował. Nie ma w tym nic uszczypliwego. Tym bardziej żadna z takich samotnych osób nie jest w jakikolwiek sposób gorsza! Zwyczajnie nie zrozumiałaś do czego zmierzam :)
"Napisałam, że tak się mówi, a nie, że ja tak uważam. Napisałam, że TROCHĘ prawdy w tym jest. Nikogo nie nazwałam odpadem"
Zobacz jak sama sobie przeczysz.
To tak jakbym powiedział, że ktoś Cię uważa za debilkę ale ja tak nie uważam, chociaż trochę prawdy w tym jednak jest jak dla mnie.
Tak jakby ktoś powiedział, że nie warto pomagać nikomu wyjść z nałogów bo to strata czasu, sił i środków i że coś w tym jednak musi być. A jednak są osoby, które mają w jakimś momencie motywację i odpowiednio ukierunkowana pomoc może tu dokonać przełomu, bo bez niej mimo chęci samego zainteresowanego nic się nie zmieni.
Albo że nie Murzyni to złodzieje, choć coś w tym jest. Albo muzułmanie chcą ogniem nawracać świat na swoją religię, a to też nieprawda w odniesieniu do wszystkich.
Czasami wśród błota można znaleźć prawdziwą perłę i dlatego nie powinno się zamykać na ludzi mimo porażek, bo nieważne ile razy upadniesz, ważne ile razy wstaniesz, otrzepiesz kurz z ubrania i pójdziesz dalej.
Ostrze, rany.. Chodzi mi o to, że troszkę prawdy jest w tym, że po skończeniu studiów zostaje wiele osób, które nie potrafią znaleźć drugiej połówki. A ludzie nazywają ich takim,, odpadem". Nie pochwalam. Sama tak nie uważam. Uważam jedynie, że jest w tym tyle prawdy, ile napisałam wyżej. Źle się wyraziłam. Mój błąd. Powinnam była wziąć to w cudzysłowie. Ostatnio rozmawiałam z szefem, który użył tego sformułowania w formie żartobliwej wobec samego siebie, bo sam jest starym kawalerem i zwyczajnie nie uważałam tego zwrotu za tak obraźliwy jak się okazał po czasie.
Mam 27 lat i długo po zakończeniu studiów nie chciałam się z nikim wiązać. Zastanawia mnie czy już byłam „odpadem” czy tylko „ 3 do odpadu”?A mój aktualny 32-letni facet? Już „2 po odpadzie”, czy może po prostu wciąż młody człowiek o którego wartości matrymonialnej nie stanowi magiczne przekroczenie 30-stki? A co w przypadku rozwodów? Powtórnych małżeństw? Czy to już recykling? Tyle pytań nasuwa się gdy ludzie używają tak podłych określeń na klasyfikowanie innych ludzi.
Ja mojego faceta poznałam na portalu randkowym. Jeśli masz cierpliwość, by grzebać w śmieciach szukając skarbu to polecam.
"grzebać w śmieciach szukając skarbu" - dobre! Od razu Tinder mi na myśl przychodzi :P
Dlaczego jestes smutna u siebe w pokoju?
To prawdziwe pytanie. Przemysl i odpowiedz, jesli bedziesz chciala.
Bo jest samotna?
Jesli tak, to nastepne pytanie byloby jak to zmienic. I tak krok po kroku.
W takim razie pytanie brzmi, czym ja wypelnic.
Bardzo prawdopodobne i bez watpienia. Jednak mozliwe.
@ Beza: Nikt nie twierdzi, ze to proste. To jest wrecz jedna z trudniejszych rzeczy w ogole. Mimo to, probowac i szukac warto. Az do skutku. Bez poddawania sie.
SokoliWzrok jest trudne. A jeszcze trudniejsze jest dbanie o tę osobę.
Tu się nie zgodzę.
Jeśli mamy to szczęście i trafimy na kogoś, kogo naprawdę kochamy i wiemy, że ta osoba też nas kocha, to dbanie o tę osobę nie jest obowiązkiem czy wyzwaniem a zwykłą, szczerą przyjemnością.
Ostrzenozeinozyczki i tak i nie. Jeśli rzeczywiście poznamy dobrze tę osobę włącznie z jej wadami to dbanie bywa bardzo trudne. Nawet jeśli kochamy miłością obustronną.
W sensie wiesz chodzi o to że nie lubię przedstawiania miłości w sposób mistyczny. Bo potem gdy przychodzi trudny czas to ludzie uciekają bo wierzyli w ten mistycyzm. A po prostu jest tak że jest i dobrze i czasem źle. I to jest normalne bo trzeba ciągle się starać by było dobrze.
Przynajmniej ja to tak widzę.
Ok, być może źle się wyraziłem. Zdarza się najlepszym :D
Jasne, że musimy się starać. Nic nie przychodzi samo z siebie. Po prostu zabrzmiało, jakbyś to całe "staranie się" opisywała jako ciężką walkę, jakiś codzienny znój aby ten związek funkcjonował. I cały ten przemijający mistycyzm o którym mówisz wydaję mi się zwykłym przejściowym stanem zauroczenia, który z prawdziwą miłością nie ma zbyt wiele wspólnego ;)
Ostrzenozeinozyczki fakt może też źle się wyraziłam. Chodzi o takie codziennie starania. O takie miłe i o te gdzie tolerujemy wady partnera.
I tak chodzi o to że niektórzy mylą etap zauroczenia z miłością ale nie tylko. Chodzi mi o ludzi którzy wchodząc w związki mają tylko oczekiwania lub po jakimś czasie gdy przychodzi etap przyzwyczajenia stwierdzają że to nie to. Zazwyczaj takie osoby uważają że miłość to coś tak niesamowitego że zdarza się raz w życiu. Często uważają że w związku musi być zawsze cukierkowo. Bardzo nie lubię tego postrzegania miłości.
"Sex". Dżoanokrupizm...
kochana, ale wiesz, ze te dzieci i te malzenstwa nie sa fajne 100% czasu, tylko ogladasz wycinek ich zycia? moze byc tak, z emaja problemy, ktorych przy ludziac nie wyciagaja np.
to jak z instagramem- pokazuje sie to, co blyszczy, a reszte chowa pod szafe
Dlaczego nie skorzystasz z portalu randkowego (niekoniecznie Tinder, ale i tam można kogoś poznać). Moja kuzynka poznała na czacie męża z którym ma dwoje dzieci. Wiadomo ludzie gadają by się nie przejmować i to się samo wydarzy, ale fakt jest taki że dla jednego się wydarzy, dla drugiego nie. Równie dobrze można zacząć kogoś szukać.
Ja korzystałam z portali randkowych. W tym z tindera. I co? I po prawie 5 latach korzystania nie poznałam nikogo sensownego.
Zależy kogo lajkujesz. W moim towarzystwie prawie wszystkie pary są z Findera albo Badoo i mówię tu o dłuższych już związkach.
Wśród znajomych sama mam taką parę, która poznała się przez internet - ona grubo po trzydziestce, on parę lat starszy. Zaczęli się spotykać, a dziś są po ślubie, mają dwójkę dzieci i z tego co wiem, są całkiem szczęśliwi.
czasnakrucjate, może nie. Moja znajoma po pierwszej randce z Tindera poznała swojego chłopaka. Poza tym szczerze mówiąc nastawienie musi być zasadniczo dobre. Jak będzie złe nastawienie, to będziesz spotykać niewłaściwe osoby. Nie wiem jak to działa ale tak jest
Jestem singielką, szukam faceta co przytuli i będzie kochał, i który w ramach prezentu zawsze będzie miał dla mnie coś słodkiego pokitrane po kieszeniach, żeby jak powiem "zjadłabym coś słodkiego" to powie mi "poczekaj" i nagle rums bums magic trick i z kieszeni nagle się pojawia michałek, albo taki lizak za 50 gr. Na urodziny wystarczy mi princepolo mleczne. Nie chce prezentów, zaproszeń do drogich restauracji. Wole spacer po lesie, granie w planszówki i piwo nad rzeką. Jestem posiadaczem karty wędkarskiej i trzech kotów, jakkolwiek to by się nie miało wiązać. Lat mam w przedziale 25-30.
Powyższe jest faktem, ale napisałam to pół żartem pół serio, bo widzę że dużo osób mówi o obniżeniu wymagań... Ja próbuje grać w tą grę na minimalnych i mi nie idzie, a nie odstraszam swoją aparycją, no chyba że chęć posiadania poczciwego człowieka obok to wygórowane wymagania w dzisiejszych czasach???
Jeśli tak, to wolę być sama 😊
Aha, jeszcze dodam że lubię gotować i niecierpie jak się za mnie płaci 😄
Agares94 jaka miła propozycja 😊
Agares94
pianissimo1993@op.pl
Przepraszam za zwłokę ;)
A probowalas kiedys poszukac partnera na jedna z podrozy? Facebook ma specjalne grupy dla takich osobw. Oczywiscie nie mowie, ze zaraz masz szukac tam meza, ale kto wie. Moim zdaniem lepsze to niz tinder, bo jednak polaczy was cos wiecej - pasja do podrozy.