#X0NEo
Mam kuzynkę młodszą ode mnie 4 miesiące. Od małego pamiętam, jak nas porównywano do siebie, która jest lepsza, a która jest gorsza. Niestety ja zawsze byłam tą gorszą. Zawsze miałam swoje zdanie, potrafiłam pyskować, jak mi się coś nie podobało i byłam szczera aż do bólu (charakterek po mojej babci ze strony taty), ale byłam osobą zawsze otwartą i uprzejmą dla ludzi. Moja kuzynka była mozolna, leniwa i udająca pokrzywdzoną przez los. W tym momencie mamy po 25 lat, nie lubimy się i wciąż jesteśmy do siebie porównywane.
Zdałam maturę, skończyłam studia, mam fajną pracę i planuję sobie kupić własne mieszkanie, zaś moja kuzynka skończyła zawodówkę, pracuje za grosze w jakiejś fabryce. Przynajmniej dziadek docenił to, że nigdy nie szłam na łatwiznę w życiu i na dobry start zapisał na mnie mieszkanie, zaś moją kuzynkę podsumował jako najgorszą zakałę rodziny :)
No tak, kiedyś inni Was porównywali, a teraz sama się do niej porównujesz. Ja wiem, że wiele lat czułaś się pokrzywdzona, a teraz się cieszysz że Ci się dobrze wiedzie. Ale to że nas wszystkich anonimowych chcesz teraz przekonać że jesteś lepsza od tek kuzynki, świadczy raczej o tym, że w Twojej głowie ona jednak ciągle wygrywa. Skup się po prostu na swoim życiu i szczęściu, zamiast wyszydzać kuzynkę.
Czasem jestem pod wrażeniem przenikliwości komentarzy tutaj. I to jest właśnie ten przypadek. Autorko - do przeczytania, czytaj tak długo, aż przyswoisz ;)
To nie do końca wina tego że urodziłyście się w jednym roku. Porównywanie do innych osób z rodziny jest prawie zawsze, nawet jeśli twoja siostra jest starsza o 15 lat będziesz słyszała komentarze w stylu: w jej wieku Kasia umiała już pisać; kiedy Kasia była w trzeciej klasie sama odrabiała lekcje. Takie życie
O dokładnie. Ja byłam porównywana do 3 (równocześnie!) kuzynek. Nie dość że one jako siostry mogły razem więcej wykonać obowiązków niż ja jedna to wiele przechwałek ciotki były kłamstwem (jako kuzynki bardzo się lubiliśmy i opowiadały jak było w rzeczywistości). Nie docierało nic, a ja zawsze byłam tą gorszą w stosunku do nich. Bolało oj bolało.
Tylko że to nie powód żeby samemu się do nich porównywać i głupio dążyć do bycia lepszym od kogoś. To niewiele wnosi.
Mnie nikt nigdy nie porównywał, ale widziałam różnice w traktowaniu przez pewnych ludzi i kiedyś mnie to bolało, a dziś po prostu nie utrzymuje kontaktu. Chciałabym zobaczyć zdziwko na twarzy mojej chrzestnej kiedy zamiast zaproszenia dostanie zawiadomienie o zamążpójściu ;) nie będę jej fatygować przecież ;)
Brzmi jak mokry sen odstającej od reszty rodziny osoby.
Najwyraźniej nie uporałaś się że swoim dzieciństwem i nadal to rozdrapujesz. Czy jest sens? Naprawdę jesteś szczęśliwsza, kiedy porównujesz sienie do kogoś? ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto jest w czymś lepszy od Ciebie. I wtedy co - znów poczujesz się jak przegryw?
Patrz na siebie, nie na innych. Praca w fabryce nie hańbi - jest niezbędna do funkcjonowania całego społeczeństwa- nawet teraz, gdy inne gałęzie gospodarki stoją, znaczna część fabryk jest aktywna. 🤷♀️
Najgorsza rzecz, jaka moga zrobic rodzice dzieciom to porownywanie ich z innymi dziecmi. Niezaleznie czy to rodzina, znajomi, czy obce osoby.
Rodzice mogą też bić, znęcać się psychicznie, wykorzystywać seksualnie, albo zabić swoje dzieci, ale tak - najgorsze jest porównywanie do innych.
Bezdomna, naprawde nie ogarnelas, ze jest to komentarz w stylu, i nawiazujacy do, wyznania?
No po prostu słowo w słowo chciałem napisać taki sam komentarz.
Raz23babajagapatrzy, co nie zmienia faktu, że w obu przypadkach, użycie tego słowa jest wielką przesadą.
Przemoc emocjonalna albo ekonomiczna też nie jest przestępstwem ani nie jest karana, więc trochę nietrafione to upieranie się przy swoim nawet jeśli się nie ma racji i ktoś to logicznie pokazał.
Naprawdę? Czyli jakbym zaplanowała zajść w ciążę, to powinnam konsultować to z siostrą, bratem i wszystkimi kuzynkami, byleby nikt nie miał dziecka w zbliżonym wieku, a w razie zbliżonych planów z dziecka zrezygnować na kilka lat modląc się, by nikomu się dziecka nie zachciało po raz kolejny? Nieźle się w główce poprzewracało.
Też mam kuzynkę, ona zawsze była ta szczera do bólu i odważna, a ja ta cicha i spokojna. Zawsze byłam tą lepszą, a ona tą gorszą i wiesz co? Szczerze tego nienawidziłam. Wstyd mi było za to jak nas porównywano i nigdy się od niej lepsza nie czułam. Zawsze jej wypominano, że ma grubą dupę, a ja taka szczuplutka. W moich oczach ona zawsze wyglądała atrakcyjnie, a ja jak wieszak.
Tu nie jest problem z posiadaniem kuzynostwa w tym samym wieku, tylko z podejściem rodziny do nich. Mam koleżanki, które mają dzieci w podobnym wieku do mojej córki i często słyszę teksty typu "Oh, a ta twoja to już umie to i to, jakbym chciała, by moja też już się tego nauczyła" i aż mi się włosy od tego jeżą na głowie. Zawsze wtedy odpowiadam, że owszem, potrafi to i to, ale nie potrafi tego i tamtego, co potrafi te drugie dziecko i dodaję, że tu nie ma co porównywać, bo każdy jest inny, rozwija się inaczej, interesuje się czym innym, itp i że obie są wspaniałe takie jakie są.
To drugie dziecko.
Brzmi jak wyznanie małej dziewczynki, a nie dorosłej kobiety, która za wszelką cenę chce teraz wszystkim udowodnić, że to ona jest ta "lepsza". Właściwie dlaczego? Bo jesteś wyszczekana? Nie każdy lubi takie osoby. Bo skończyłaś studia? Wiele osób je ma, to o niczym nie świadczy. Bo nie jesteś powolna czy "mozolna" jak ta kuzynka? Serio? Tak, rodzice zrobili Wam krzywdę tym porównywaniem, ale skoro jesteś dorosła, to już może czas się z tym pogodzić... Jak jesteś taka wygadana, to im wygarnij, może poczujesz się lepiej. Co będzie dalej - wyścig o lepsze wesele, męża, zdolniejsze dzieci? Szkoda na to życia. Co do końcówki wyznania, to ciekawe, jak się czuje siostra Twojej mamy wiedząc, że jej tata mając dwie wnuczki, zapisał mieszkanie jednej z nich, a drugą uznał za zakałę rodziny, chociaż dziewczyna uczciwie przecież pracuje. Ten Twój złośliwy uśmieszek na końcu dla mnie jest obrzydliwy.
Szanuję ten komentarz.
Nie uważam zeby data urodzenia miała jakieś znaczenie. Moja siostra ma syna w tym samym wieku co ja córkę i nic takiego sie nie dzieje. Mogłabym porównywać swoje do dzieci koleżanek co też mają z tego samego roku ale tego nie robię wiec jak dla mnie to kwestia charakteru rodzica
Nie porównuj się do niej, bo oszalejesz podobnie jak wasze matki.
Moja mama często powtarzała "inni mnie nie obchodzą, ważne co ty robisz", co jej ochoczo przypominam za każdym razem, jak próbuje porównywać dzieci koleżanek albo z rodziny do mnie.
Jestem w identycznej sytuacji, 3 miesiące różnicy. I kocham ją jak własną siostrę. Zawsze byłyśmy trochę porównywane no ale to normalne. Z tego wyznania bije mi takim "Chce być najlepsza więc będę się wściekać za każdym razem jak to nie ja dostanę pochwałę"
No tak, bo przecież praca w fabryce i brak wyższej edukacji to taka straszna życiowa porażka. Może dziewczyna jest szczęśliwa z tym co ma?
Uważam, że Ty nie jesteś, skoro mimo dorosłości nadal masz potrzebę porównywania się do kogoś, by czuć się tą lepszą.
Trochę mi ciebie żal.