#7PN3m
Pewnego dnia dostał propozycję od firmy produkującej rogaliki z czekoladą. Wszystko super, mój tata (typowy wodzirej) bez problemu sobie z nimi rozmawia.
Nagle pada ostatnie pytanie.
- Co pan sądzi o naszym produkcie?
Na co mój tata już na "luzie", w 100% pewny, że dostanie te robotę, mówi:
- No fajny, fajne te rogaliki są, no ale strasznie oszukujecie te dzieci, bo pchacie tej czekolady tyle co kot napłakał.
Pracy w rezultacie nie dostał.
Ja bym mu dała za szczerość. Wyznanie nieanonimowe, plusa nie będzie
Typowe, zadawanie takich pytań, żeby im w tyłek włazić. Rozumiem sens, sprawdzenie, jak umie zachwalać produkt. Ale z drugiej strony, gdyby słuchali szczerych opinii mogliby produkt ulepszyć.
chyba nie za bardzo chca, bo to kosztuje :)
Ulepszyć, czyli dołożyć więcej czekolady, czyli podnieść koszt jego wytworzenia. I podnieść cenę sprzedaży. To nie jest takie proste.
I na pewno ta historyjka nie jest opowiadana na wszystkich spotkaniach rodzinnych itd....
Domokrążcy. Najgorszy podgatunek człowieka.
Zaraz, kto w tamtym wyznaniu jest niby domokrążcą?
Pokaż mi akwizytora sprzedającego rogaliki, geniuszu😅
chyba wiem o które rogaliki chodzi.
Moim zdaniem szczerość to dobra cecha. A takie pytanie są po to by włazić w tyłek jeszcze na rozmowie
Fascynujące.