#WruHS
Potem mama poznawała "mężczyznę życia" i ja jako córka, która miała super kontakt z mamą, stawałam się wrogiem. Zaczynały się kłamstwa, wymysły. Wychodzenie z domu bez słowa, w późniejszym czasie wyganianie mnie z domu, abym spała w aucie ze względu na czyjąś wizytę. Przygotowałam obiad, mama przychodziła po pracy i tylko mnie wyśmiewała, bo ona idzie na kolację. To może się wydawać komiczne, ale dla 16-latki, która na co dzień spędzała dużo czasu z mamą było straszne. Nie byłam przeciwna jej miłości, a jej zachowaniu. Można zjeść obiad, a potem wyjść na spotkanie czy tam randkę.
Takich sytuacji było wiele, zamknęłam się w sobie. Można powiedzieć, że to tylko relacje z matką, a dla mnie były tak destrukcyjne, że nie radzę sobie do dziś, nie potrafię. Nigdy nie było między nami normalnego układu. Dla niej istniały tylko dwa światy - życie z córką albo układanie swojego własnego życia bez balastu.
Gorszy okres w naszej relacji przeplatał się całe życie. Już w wieku 8 lat próbowałam sobie podciąć żyły, bo nie radziłam sobie z emocjami i tym co mnie spotkało. Każdego gorszego dnia wyobrażałam sobie, że jak założę własną rodzinę, to nie popełnię tych błędów i będę szczęśliwa.
W wieku 22 lat dowiedziałam się o swojej bezpłodności. Wypłakałam morze łez, tyle niewypowiedzianych marzeń mam w głowie. Postanowiłam zostać sama, nigdy nie będę już szczęśliwa. Kiedyś przed snem wyobrażałam sobie swoją szczęśliwą rodzinę, a obecnie znów wyobrażam sobie w jaki sposób mogę umrzeć. Moja choroba nie jest wyleczalna; to przypadłość, która spotyka jedną kobietę na tysiąc (przedwczesna menopauza). Nie zaadoptuję dziecka (nie byłabym w stanie).
Żyjcie dobrze.
Wiesz, przepraszam, że to napiszę, bo zaboli. Może dobrze, że nie możesz mieć dziecka. Masz traumę, przeżyłaś koszmar i wymyśliłaś sobie, że ty będziesz inną matką, że twoje dziecko będzie takie szczęśliwe jak ty chciałaś być. Tylko że dzieci nie są lekarstwem na nasze smutki, nie są plastrem na rany. Te rany trzeba najpierw wyleczyć. To ty powinnaś być szczęśliwa, a nie jakieś dziecko, które mogłabyś mieć. Tymczasem ty chcesz siebie nadal karać. Postanowiłaś, że zawsze będziesz sama i nigdy nie będziesz szczęśliwa. To przerażające. Dziecko nie jest sensem życia, nie może nim być. Dzieci nie zawsze są takie jak sobie wymarzymy, czasami są chore, czasami głupie, czasami umierają, czasami nie są takie jak w marzeniach i co wtedy?
Żyj i postaraj się pokochać najpierw to dziecko, które jest w tobie. A później zacznij je rozpieszczać. Nie wiem czy chcesz pomagać innym czy raczej podróżować, ale może warto dać coś tej 8 letniej dziewczynce, która chciała podciąć sobie żyły. Trzymam za Ciebie kciuki. Naprawdę możesz być szczęśliwa.
Dzięki za tę odpowiedź. Trafiła nie tylko do autorki postu
@Postać bo to osobny człowiek, który ma prawo do własnego wyboru kim chce być. A może wcale nie chcieć być sensem czyjegoś życia.
@postac
Bo takie nastawienie krzywdzi i rodzica, i dziecko. Dziecko czuje się osaczone, kontrolowane, a rodzic okręca cały swój świat wokół potomka, jakby ani jedno, ani drugie nie było osobnym człowiekiem i nie miało własnego życia. Jakby dziecko było drogą zabawką albo symulacją w Simsach. Rodzice, którzy mają takie myślenie względem własnego dziecka poza tym nie potrafią się pogodzić z jego indywidualizmem, samodzielnością i faktem, że kiedyś dzieciak dorośnie, wyprowadzi się, stworzy własną rodzinę, własne grono przyjaciół, własny świat. Rodzic zawsze będzie chciał ingerować, a przy przecięciu mentalnej pępowiny nie będzie potrafił normalnie żyć.
Zdrowa, silna więź między dzieckiem a jego rodzicem czy rodzicami jest jak najbardziej czymś pięknym i potrzebnym, ale robienie z jakiegokolwiek CZŁOWIEKA sensu swego życia jest niezdrowe.
To tak jakby np. żona była całym światem dla swojego męża, który oprócz niej nie ma innych zainteresowań, nic co niezwiązane z nią go nie obchodzi i kręci się wokół niej (możemy też wyobrazić sobie sytuację odwrotną albo po prostu wstawić w miejsce tych dwojga ludzi innych, z innym typem relacji)
niezaleznie od przypadku autorki, jak ktos mial kijowe dziecinstwo, to powinna byc najpierw psychoterapia, a potem dopiero decydowanie sie na rodzicielstwo
inaczej ejst duze prawdopodobienstwo, ze zrobi sie temu dziecku krzywde poprzez powtarzanie bledow lub nadkompensacje
Mądra,dojrzała odpowiedz .Pozdrawiam serdecznie autora .
dnoiwodorosty a może wcale nie chce się urodzić? Nie mamy na wiele rzeczy wpływu. Dzieci stają się sensem życia, bo to takie dopelnienie i owoc miłości. Sama nie chce mieć dzieci, ale rozumiem dlaczego inni chcą je mieć, aczkolwiek czasem ta potrzeba przesłania wszystko i dla niektórych zaczyna się liczyć tylko to, żeby mieć dziecko.
Duszycien - mylisz pojęcia. To o czym piszesz to patologiczna relacja. Dla moich rodziców jestem jednym z sensów ich życia, mimo to nigdy nie ograniczali mojego rozwoju w żaden sposób. Sukcesy ich cieszą, przy porażkach akceptują i wspierają. Mój syn też jest dla mnie sensem życia, jak mógłby nie być? Ale przy tym mam kochanego męża, fajną pracę, swoje zajęcia i przyjaciół.
@Niezywa wszystko fajnie, tylko takie podejście leci madkizmem i odpieluszkowym zapaleniem mózgu. Plus - kiedyś te dzieci z rodzicielskiego domu wyfruną, założą swoje rodziny. I to będą ci rodzice, którzy szczególnie boleśnie odczują tzw. syndrom pustego gniazda, i będą najmocniej naciskać na wnuki, bo "sens życia". Widzisz toksyczność? Dlatego zdrowiej dla wszystkich jeśli sens życia zawiera się w obrębie własnego życia, nie czyjegoś.
Czasem są takie wyznania, że nie wiem nawet jak je skomentować - są tak mocne i wstrząsające.
Zdzira nie matka. Dziecko się na świat nie pchało
Kochana bardzo dobrze cię rozumiem. Powiedziałabym, że przechodzimy podobne piekło. Więzi z mamą też nie miałam, również nie mogę mieć dziecka, a bardzo chciałabym być mamą, lepszą, niż była moja mama. Chciałabym ci tylko powiedzieć, że kiedyś to uczucie minie, będzie to bolesny i męczący proces, ale dasz sobie z tym radę. Możesz też udać się do terapeuty, u mnie na przykład zdiagnozowano zespół stresu pourazowego spowodowany odpałami matki i dopiero po tej diagnozie zrozumiałam swoje emocje. Odciąż się trochę psychicznie od przeszłości. Wierzę, że będzie u ciebie lepiej. Trzymam kciuki ❤️😪
oddalabym wam swoja plodnosc jakby bylo mozna...
Ale masz stuprocentowo pewne wyniki badań, które mogłyby wpłynąć na tę menopauzę? I na marginesie: robiłaś RM miednicy? A czy wykluczono Ci takie rzeczy jak guzy przysadki, nadnerczy, zaburzenia różnicowania rozwoju płciowego?
Bo może to tylko jakaś choroba niezdiagnozowana, która zablokowała Cię hormonalnie?
I może to tylko reakcja potraumatyczna? Matka zafundowała Ci niezłą traumę, może po terapii z dobrym psychotraumatologiem okaże się, że organizm tak się bronił, żebyś nie powielała błędu? A może to utrwalona reakcja dysocjacyjna? Nie takie rzeczy w organizmie potrafi zmienić zdysocjowany mózg...
Dlaczego chcesz zostać sama? Wiesz, ile mężczyzn nie chce mieć dzieci? Czy to znaczy, że nie kochają? Mówią mi co chwilę, że mój mąż byłby idealnym tatą, bo z dziećmi w swojej rodzinie ma dobry kontakt, ale nikt nie akceptuje faktu, że oboje nie chcemy mieć dzieci. Nasza rodzina to my i nasz kochany pies i to jest pełna rodzina, tylko po swojemu. Pogódź się że stratą w swoim tempie, ale nie skreślaj swojego życia, jest tyle mężczyzn, którym nie zależy na daniu mu potomka, ale na wspólnym oglądaniu filmów do rana czy wybraniu psiaka że schroniska :) Nie odbieraj sobie szansy na spokojne życie po swojemu, to, że musisz zmienić plany na przyszłość nie oznacza, że masz ją całą zaprzepaścić...
Życie może być takie piękne.. a kobiety sprowadzają swoje szczęście do rozpłodu.. straszne.. przerażajace.. mamy takie możliwości w dzisiejszym świecie! Jedno marzenie nie wypaliło to można realizować drugie! No chyba ze twoje zainteresowania sprowadzają się tylko do reprodukcji.
twoja mama wpadala w zwykly krag przemocowy
przepracuj to z psychologiem, bedzie ci latwiej, moze znajdziesz swoj sposob na szczescie?
kurcze chetnie zamienilabym sie z toba na plodnosc...
przytulam cie :)
jeeezu, obwiniac powinna przede wszystkim siebie za brak lub niedostateczna antykoncepcje lub brak aborcji,a nie dziecko, ktore sie na swiat nie prosilo
mogla cie oddac
obwiniac moze tylko siebie
Trzymaj się kobieto, będę trzymać za ciebie kciuki aby ci się udało, dużo w życiu przeszłaś zasługujesz na szczęście. Pozdrawiam cię serdecznie
Dziecko można adoptować