#03Bdp

Jakiś czas temu miałem trudny test z historii, pochłonięty nauką do późna zasnąłem w fotelu. Obudziłem się rano. Dzień jak co dzień. Wyszedłem z psem (tak mi się zdawało), poszedłem sobie do sklepu po Pepsi w butelce 0,5L (2,99zł). 

Daję kasjerce 2zł i pytam z dumą "Mogę być winny grosika?". Nic bardziej mylnego, babka popatrzyła na mnie jak na idiotę i powiedziała, że to ona może być winna grosika. No i tak stoję ona się patrzy na mnie, nie chce mi dać tego grosika, (wywalone na tego grosika tylko czemu mi nie chce dać tej pepsi do ręki). Mijają trzy kolejne sekundy i dopiero zajarzyłem, że dałem jej 2 zamiast 3zł, zacząłem mówić w tym samym czasie co ta kasjerka, ona mi tłumaczy, że dałem złotówkę za mało, a ja jej, że jestem troszkę zaspany. 

Nie chciało mi się cofać do domu i znów iść po picie, więc powiedziałem kasjerce, że idę wziąć coś mniejszego. Szybkim i w miarę ogarniętym krokiem szedłem zamyślając się jaki ze mnie idiota i odstawiłem butelkę pepsi i wziąłem puszkę za 1.99zł. Szczęśliwy podszedłem do kasy, kasjerka się na mnie spojrzała zaczęła się śmiać i powiedziała "poproszę dowód osobisty". Tak tak, przez pomyłkę wziąłem Warkę w tej puszce 330ml, nie patrząc co biorę. 

Potem już bezbłędnie kupiłem sobie Pepsi w puszce i wyszedłem ze sklepu modląc się, aby na ową kasjerkę w życiu nie natrafić. No i wychodzę z tego sklepu i spoglądam na rurę, do której zawsze przypinam psa, gdy wchodzę do sklepu. Psa nie ma, zdenerwowany kładę puszkę Pepsi na schodkach i wybiegam na ulicę w poszukiwaniu psa. Zapewne źle go przywiązałem. Przebiegłem się jeszcze w stronę domu i przypomniało mi się. O w mordę, przecież ja psa nie wziąłem. 

Biegnę szybko do domu, mama pyta, dlaczego na tak długo wyszedłem bez psa, gdzie byłem blablabla i takie tam. Do wyjścia zostało mi jakieś 8min. no to zdarzę myślę. Biorę szybko psa i wychodzę z domu no i tak sobie myślę, gdzie moje Pepsi. Ehh... no tak, zostawiłem je przy sklepie, gdy szukałem "niby" zgubionego psa. 

Idę więc ponownie pod sklep. Pepsi oczywiście nie było. Wracam smutny do domu, odstawiam psa i wychodzę do szkoły. Jadąc już tramwajem zorientowałem się, że nie wziąłem karty miejskiej i legitymacji. Akurat głupi ma szczęście i na kanara się nie natrafiłem. A sprawdzian mi poszedł znakomicie! 

Po wszystkich lekcjach już wracam szczęśliwy do domu i oczywiście wystraszony, że przecież może być kanar, wsiadłem z tyłu no i akurat ze mną wsiadła para kanarów. No nic, przy sobie miałem tylko złotówkę, której rano zapomniałem będąc w sklepie. Złotówkę, jak się okazało, miałem ciągle przy sobie, ale w innej kieszeni i dopiero w tramwaju ją obczaiłem. Zbliżam się powolnym krokiem oblany zimnym potem w stronę motorniczego kupić bilet. Zamyślony zapomniałem, że bilet kosztuje 1,50zł. Poprosiłem o bilet, daję motorniczemu złotówkę i wtedy już wiedziałem, że coś nie tak, bo ten nie chce mi dać biletu i coś tam gada. Na szczęście akurat był przystanek, wysiadłem i odetchnąłem z ulgą myśląc, że nic gorszego się stać nie może, byłem akurat na przystanku dalekim troszkę od mojego domu. 

Odpalam więc na telefonie apkę "JakDojadę" włączam transfer 3G i szukam. Wyświetliły się mi wtedy wiadomości z messengera. Kumpel z 10 min. temu do mnie napisał (on już długo w domu, bo mieszka blisko szkoły). No to mu odpisuję i zaczęliśmy pisać, ja o swoim dupowatym dniu, on tam coś o Wiedźminie, rozmowa tak czy siak zeszła na sprawdzian z historii, który tamtego dnia pisaliśmy.

Tak sobie z nim piszę piszę i w pewnym momencie taki przebłysk myślowy w mojej głowie. @#€&*0 - przekleństwo przez mój mózg przeszło. Przecież ja do jasnej cholery nie odwróciłem drugiej strony testu. Nasza babka od histy to oszczędna kobieta. Z zawsze robi sprawdziany na jedną stronę A4, tym razem było inaczej, szczególnie, że był to ważny test. No trudno, napisałem całą pierwszą stronę, podpisałem się i oddałem kartkę. 

Gdy bezpiecznie wróciłem do domu pomyślałem sobie, że może kumpel mnie jednak wkręcał i ten test był taki jak zawsze - wszedłem więc w E-Dziennik, a tam Historia | Sprawdzian | Waga 5 | Ocena: 2. No niech to wszystko Luj strzeli! Ta dwójka niestety potwierdziła moją ocenę końcową z historii czyli 3, a miałem 3/4... Do czerwonego paska brakuje mi 0,03 :c 

Jeden dzień rozwalił mi humor na dość długo. Myślę, że przez całe wakacje będę czuł ból i niedosyt tego paska.
Krzeselkowy Odpowiedz

Ale się to wyznanie trudno czyta.

KlaraBarbara

Bo to ciężki dzień był

JeslemKrolem Odpowiedz

Nie warto zebys czul bol z tego powodu, przed toba cale zycie pelne rozczarowan i nieszczesc duzo większych

Doge2 Odpowiedz

Koniec świata, dwujka z pszyrki...

Alexiu Odpowiedz

ty chcesz czerwony pasek z takimi wypocinami?

Karboksyhemoglobina Odpowiedz

Matko boska skąd nagle tyle wyznań napisanych przez dzieciaki, które od razu trafiają na główną?

Cudanakiju Odpowiedz

Dzień świra ;D

KrowkaMaja Odpowiedz

Dobranoc.

Dodaj anonimowe wyznanie