#WdNNc

Czuję, że codziennie zawodzę oczekiwania. Co najgorsze głównie własne, wobec samej siebie.

Od dobrych 8 lat walczę z depresją, nerwicą i zaburzeniami żywienia. Kiedy mam dobry dzień, potrafię być z siebie dumna, że mimo wszystko skończyłam liceum i powoli idę w dobrą stronę, ale zaraz przypominam sobie ile chciałam osiągnąć w moim wieku, a gdzie jestem faktycznie. Wiem, że jestem inteligentna, wiele mogłabym dać światu i wiem, że dałabym sobie radę ze wszystkim, gdyby nie błędy dorosłych, które zawaliły mi cały okres dojrzewania i w efekcie moją dorosłość. To strasznie frustruje, taki smród zmarnowanego potencjału, który czujesz cały czas. Aż wyć się chce.
Retiro Odpowiedz

Odnoszę wrażenie, że cierpisz z powodu tego co Ci się przydarzyło, z powodu przeszłości, zawiedzionych marzeń i wygórowanych oczekiwań wobec samej siebie. Ktoś coś schrzanił w Twoim życiu, tak się niestety dzieje, to jest nędza tego świata, nie czuj się jednak ofiarą tego, bo z obwiniania innych nic dobrego nie wynika. Liczy się to co Ty możesz zrobić, to co Ty możesz zdziałać by osiągnąć swoje cele. Ta agonia i niepokój to coś co nigdy nikogo nie opuszcza definitywnie, to jest część dorosłego życia. Raz rozlanym mlekiem nie da się ponownie napełnić butelki, ale nie wolno z tego powodu rozpaczać ani jednej chwili, bo nie ma z tego absolutnie żadnych korzyści, to tylko samo-zatruwanie. Skup się na tym co robisz dobrze, na tym co już udało Ci się osiągnąć, poważnie zastanów się nad tym co masz, za co jesteś wdzięczna, co Cię uszczęśliwia, zwłaszcza, że sama piszesz, że zdajesz sobie sprawę ze swoich zasobów. Odrobina radości, szczęścia i zadowolenia potrafi sprawić, że obieramy inne, lepsze ścieżki i jesteśmy w stanie dokonać czegoś więcej niż normalnie byśmy osiągnęli surowo się oceniając i obwiniając. Trzeba najpierw coś sobie wybaczyć, uwolnić się od tego i potem spojrzeć na siebie łagodniej.

sea

Dziękuję Ci za ten komentarz, mam ostatnio bardzo trudny czas a re słowa są zebraniem w całość wszystkiego, co próbowałam sobie powiedzieć.

DisabledBunny Odpowiedz

Jesteś już dorosła. Teraz twoje porażki są tylko i wyłączanie twoją winą. Nie zwalaj winy na "błędy dorosłych".

Whiteknight Odpowiedz

Wiesz, co Ci powiem? Jestem w podobnej sytuacji, chociaż nie mam zaburzeń odżywiania, depresji oraz nerwicy (a coś, z czego się nie wyleczę - skrzywioną osobowość). Największe spośród moich oczekiwań wiążą się z inteligencją i każda krytyka wywołuje we mnie nagły spadek samooceny.
Nie potrafię Ci powiedzieć, co z tym zrobić, a powtarzanie cudzych rad nie ma sensu. Żadna nie sprawiła, że czuję się lepiej. Nawet własna decyzja o tym, by przestać winić innych. Nawet jeśli przez decyzje dorosłych straciłem szanse na dostęp do narzędzi, które pomogłyby mi się lepiej wykształcić. To boli, ale czasu nie cofnę.
Myślę jednak, że za jakiś czas wiek przestanie mieć znaczenie. W ogóle, że te cele i problemy są zupełnie bez znaczenia. To rekompensata czegoś. Nie byłem w stanie osiągnąć tego, co zaplanowałem, w wyznaczonym czasie i to główne ze względu na tę presję. Gdyby nie wewnętrzna presja, pewnie byłbym w zupełnie innym miejscu. Prawdopodobnie nie chcę robić tego, co robię w tej chwili, a raczej próbuję komuś coś udowodnić. Komu? Nie potrafię sprecyzować. Kiedy analizuję swoje cele, wydają mi się kompletnie bezsensowne, sprzeczne. A innych nie mam. Nie ma rzeczy, które sprawiają mi frajdę, satysfakcję, jest tylko rywalizacja i presja.
Nie chciałem tu pisać o sobie, ale wyszło na to, że nie potrafię dodać do Twojej krótkiej relacji innego wyjaśnienia niż to, które przytrafiło się mi. Może chociaż trochę poczujesz się zrozumiana.
Gdybyś kiedykolwiek myślała o terapii (w którą trochę zwątpiłem, ale której daję jeszcze ostatnie szanse), spróbuj z terapią schematów. I dobrze sprawdź, do kogo idziesz. Trzymaj się i mam nadzieję, że uda Ci się kiedyś stanąć na nogi.

hyde989 Odpowiedz

Można całe życie szukać winnych swoich niepowodzeń i mieć wymówkę dlaczego nie osiągnęło się nic, a można po prostu zacząć coś faktycznie robić w kierunku spełnienia swoich marzeń. Mam przykłady w swoim otoczeniu, że nawet pochodząc z biednej rodziny, mieszkając na wsi zabitej dechami można po 20 latach będąc już człowiekiem w średnim wieku zdać maturę i pójść na studia. Tylko trzeba coś zacząć robić zamiast tylko narzekać.

zimbirem Odpowiedz

Polecam Ci bardzo książkę "Mam wątpliwość" Aleksandry Radomskiej - jest mega tania (w empiku niecałe 22 zl) i myślę, że mogłaby Ci pomóc, mi pomogła. Oczywiście nie jest to magiczny środek, który sprawi, że wszystkie Twoje problemy zniknął, ale na pewno sprawi, że zaczniesz się zastanawiać ile z tych oczekiwań było naprawdę Twoich a ile wpojonych przez innych tak żebyś myślała, że są Twoje. A to już pierwszy krok do samoakceptacji :)

Dragomir Odpowiedz

A co niby byś miała osiągnąć w tak młodym, jak przypuszczam, wieku?

KaskaDupaska Odpowiedz

Zapomniałaś dopisać o megalomanii.

Doge2 Odpowiedz

Nie ma to jak siedzieć, wyć, szukać winnych i rozpamiętywać przeszłość. Na pewno to poprawi twoją sytuację. Zmarnowany potencjał to zasługa twoich wyborów.

KajKoLukx Odpowiedz

Pocieszę cię: wcale nie byłoby tak pięknie, jak sobie wyobrażasz, niewykluczone, że byłoby całkiem podobnie. Z lepszej strony; dobrze, że masz wysokie poczucie własnej wartości, to się przydaje w życiu.

KUBA3310 Odpowiedz

Trzymaj się dziewczyno, sam wychodzę z ciężkiej depresji, ledwo sobie daje rade ale staram się żeby było ok. Trzymam za Ciebie kciuki!

Dodaj anonimowe wyznanie