#WVDEB
Dwa miesiące temu mój stan się pogorszył. Z tygodnia na tydzień czułam się coraz gorzej, mniej jadłam, nie mogłam uprawiać sportu. W połowie marca poszłam do lekarza - wczesna ciąża. Byłam załamana. Antykoncepcja zawiodła. Mój stan zdrowia wciąż się pogarszał. Z końcem marca przestałam jeść. Wszystko powodowało ból i wymioty. Trafiłam do szpitala, a tam? Moje problemy zostały zbagatelizowane. To ciąża! Nic pani nie będzie i wypuścili mnie do domu z zaleceniem lekkostrawnej diety (przecież nie mogę jeść!) i brania no-spy. A ja czułam się tylko gorzej. Nie mogłam jeść, pić. Kolejni lekarze, to były kolejne leki i diety. Zero poprawy. Lekarze na wieść o ciąży rozkładali ręce i odmawiali inwazyjnych zabiegów.
Postanowiłam, że albo ja zadbam o swoje zdrowie, albo nikt inny tego nie zrobi. Podjęłam decyzję - aborcja. Przez internet zdobyłam leki. Przyjęłam je wg zaleceń. Czułam się źle, wiedziałam, że muszę to zrobić, ale jednocześnie rozumiałam konieczność tego co robię. Usunęłam.
Minęło kilka dni, a moje zdrowie wciąż nie notowało poprawy. Trafiłam kolejny raz do szpitala. Tym razem, jako nieciężarna, dostałam komplet badań. Gastroskopia, kolonoskopia, itd. Okazało się, że mam ostry, przewlekły stan zapalny żołądka oraz wrzody. Kolejna moja wizyta zbiegła się z krwawymi wymiotami, co okazało się na szczęście nie perforacją zmian w żołądku.
Dziś wciąż jestem w szpitalu. I będę tu jeszcze jakiś czas. Choroba odebrała mi zdrowie, kilogramy (przy wzroście 174 ważę 43 kg - schudłam 17 kg), urodę. Wypadają mi włosy, moja cera jest jak z papieru, nie mam siły nawet na kurs łazienka-łóżko. Prysznic sprawia, że bez leków wymiotuję z wysiłku.
Do czego zmierzam? Ciąża nagle pogorszyła mój stan. Nie mogłam w ogóle jeść. Czułam się coraz gorzej. Wymiotowałam nawet po łyku herbaty. Ciąża sprawiła również, że lekarze zbagatelizowali mój stan. Nikt mnie nie słuchał kiedy dowiadywał się, że jestem w ciąży. Tylko dziecko to, dziecko tamto. Mówiłam, prosiłam i w szpitalu, i lekarzy, z którymi rozmawiałam. Nikt nie chciał wykonać żadnego badania. Nikt nie słuchał, że czuję się coraz gorzej, że nie jadłam najpierw od 10 dni, potem od 14, aż do trzech tygodni. Mówiłam - nie utrzymam tej ciąży, jak mi nie pomożecie. Ale nikt nie słuchał. Wiec zrobiłam to co uważałam za słuszne.
Teraz wracam do zdrowia, ale pełna złości i żalu do wszystkich, których spotkałam w ciągu ostatnich tygodni, a którzy zapomnieli, że przez chwilę byłam nie tylko matką, ale i człowiekiem, który potrzebował pomocy.
Przypomniał mi się fragment książki znanego ginekologa (Romualda Dębskiego) w którym opisywał jak przyszła do niego matka jednej z pacjentek - młodej dziewczyny w ciąży - która leżała na OIOMie nieprzytomna, a bodajże neurolog odmówił badań bo ciąża... I błagała go o interwencje. Wziął na dywanik tamtego lekarza i spytał czy jego zdaniem ciąża wyklucza ratowanie życia matki, bo dziewczynie nie wdrożono żadnej terapii, nie zlecono żadnych badań, a nikt nie wiedział co jej jest. Bardzo chciałabym mieć kiedyś dziecko, ale to jest coś co mnie przeraża - że zachoruję w trakcie ciąży i po prostu nikt mnie nie będzie leczył
No cóż, to prawda. Co Cię nie zaboli to zawsze wina ciąży.
Ja przez, prawdopodobnie, rwę kulszowa nie mogłam przez 3 dni wstać w łóżka ani przewrócić się z boku na bok. Wyłam z bólu.
Oczywiście to przez ciążę...
wiesz dlaczego odmówił? Bo matka by go potem pozwała i by przegrał sprawe.
nooo... tak jak "dobry ratownik to ZYWY ratownik"
tak szanse donoszenia ciazy ma tylko albo glownie zdrowa kobieta, wiec to ejj zdrowie jest priorytetem
lekarze sie boja, ale przeciez mozna podpisac zgody na badania z uwzglednieniem, z ewie sie o ryzyku poronienia...
ananasek- ta "taka pani uroda", nosz kurde
Oglądałam ostatnio vlog kobiety której nie podano antybiotyku na zapalenie ucha, bo była w drugim miesiącu ciąży. Skończyło się na pilnej operacji, bo miała ogromny ropień, który w każdej chwili mógł ją zabić...
Ogólnie kazda dolegliwość to wina ciąży. Tak samo jak kobietę z bolącym brzuchem odsyła się na ginekologię bo "to to!". Z tą różnicą, że ją na tej ginekologii badają, ciężarna już ma ciężej, bo to napewno wina ciąży i tak "taka pani uroda" xd
ananasek, no nawet bol zeba czy ucha to wina ciazy, a jakze
RosaVarAttre Wiem o którym filmie piszesz. Nie wiem jak ty ale ja słuchałam tej historii ze zrozumieniem. Lekarka z tą panią wspólnie ustaliła że będą leczyć zapalenie ucha bez antybiotyku, to była jej świadomy wybór, a infekcje uszu są jak najbardziej wyleczalne domowymi sposobami. To że mimo ciągłego bólu ucha przez kilka miesięcy nie przyszła na wizytę kontrolną do lekarza to wina jej głupoty a nie "bo lekarze wszystko zwalają na ciążę". Ludzie myślcie.
anonimowapuza chciałam zobrazować możliwe skutki. I myślę, że jednak lekarz powinien ustalić z nią co robić kiedy to nie przejdzie i jak długo można czekać. Pacjent ma prawo być "głupi". Nie zna się i może coś zbagatelizować, więc widzę tu zaniedbanie ze strony osoby wykształconej. Widywałam w pracy pacjentki w ciąży u których próbowaliśmy uniknąć podania antybiotyku jednak zostały uświadomione, że sprawa jest poważna i były w stałym kontakcie z gabinetem.
Wiele dolegliwości przypisuje się ciąży i panikujacej przyszłej matce. Zrobiłaś bardzo dobrze. Szkoda że w Polsce trzeba z podziemi wykopywać podejrzane środki żeby usunąć ciążę
Właśnie bardzo dobrze. Morderstwo powinno być jak najtrudniej dostępne.
GeddyLee w takim wypadku masturbacja to też morderstwo, bo giną plemniki, które mogłyby stworzyć dziecko. :v
@GaddyLee Czyli Twoim zdaniem autorka powinna umierać w katuszach wraz z dzieckiem, które miała w sobie? Obyś Ty nigdy nie był w sytuacji, gdzie Twojej ciężarnej żonie nikt nie będzie chciał pomóc, bo będzie chora. Bo wtedy albo Twoja żona będzie morderczynią jak autorka, albo będziesz oglądał jak osoby, które kochasz odchodzą i Ty nic nie poradzisz na to.
geddy rozumiem, ze lepiej zeby umarla z odwodnienia?
w imie idei?
morderstwo, art 148kk, kto zabija czlowieka
zeby stac sie w pl czlowiekiem, trzeba sie najpierw urodzic
szach-mat :*
GeddyLee - aborcja nie jest morderstwem (zabójstwem) według prawa, bo po pierwsze - nie jest zbrodnią ani nawet przestępstwem, tylko występkiem, po drugie - za przerwanie ciąży grozi maksymalnie 8 lat więzienia (za zabójstwo nawet dożywocie) i to tylko w przypadku, gdy w momencie aborcji dziecko byłoby zdolne przeżyć samo poza organizmem matki (w innym przypadku maksymalnie 3 lata). W dodatku, karę może ponieść jedynie osoba, która aborcji dokonuje, nie matka.
W takim razie na jakiej podstawie ty twierdzisz, że jest to morderstwo?
Jedynym źródłem, które tak twierdzi, jest Kościół, więc jeśli bliżej ci do Kościoła, niż do Konstytucji, to jest to wyłącznie twoja sprawa i nie możesz wymagać od innych, by ignorowali Konstytucję, a zamiast tego myśleli tak jak Kościół.
Poprawka, aborcja oczywiście jest przestępstwem, ale nie zbrodnią, tylko występkiem* ;)
Geddy - nie jestem za aborcja, a rozumiem motywacje autorki. Została pozostawiona sama sobie przez niekompetentnych lekarzy, więc dziewczyna ratowała swoje zdrowie jak potrafiła. Jak dla mnie to są właśnie te przypadki, przez które dyskusja nad aborcja powinna być otwarta.
Krilan2 może sprawdzisz czy nauczyciele nie wysłali Ci zadań do zrobienia? :)
Krila pogadamy jak w tej sytuacji bedzie twoja zona lub siostra, w sumie nie wiem, jakiej tam plci jestes
I jak zwykle - temat aborcja, a najgłośniej o morderstwie itp ryczą faceci. Dissapointed but not even slightly surprised.
To nie była kwestia ciąży, tylko trafiłaś na niekompetentnych lekarzy. Normalny lekarz wykonałby badania, nawet jeślibyś miała czworaczki w brzuchu.
Ta, jasne. Tylko zachoruj na coś poważnie to zobaczysz jaka to gehenna. Lekarze będą Ci wciskać leki na chybił trafił byle tylko nie zlecić żadnych konkretnych, droższych badań, a zarobić na dystrybucji tych leków. Baba mi grzybicę witaminą b w zastrzykach leczyła. Aż stojąc w kolejce po zastrzyk spotkalam jeszcze 2 osoby z tym samym lekiem. Znajoma dostawała no spe na ból brzucha i żaden lekarz nie chciał słuchać, aż za własne pieniądze zrobiła kolono i gastro i wykryli ostatnie stadium raka.
Jawiem - i te dwa przykłady świadczą o tym, że wszyscy lekarze są niedouczeni i bagatelizują objawy? Nie wiem, po co takie osoby jak ty w ogóle próbują się leczyć, odpal wujka google i do dzieła! Służba zdrowia działa jak działa (czas oczekiwania na badania i zabiegi to koszmar), ale lekarzy mamy różnych. Wielu świetnych specjalistów, którzy ciężko pracują, narażają swoje zdrowie i poświęcają się dla swoich pacjentów.
Po co współczujecie kobiecie, która poroniła? Skoro nie było to dziecko tylko zlepek komórek? Czemu płody dzieli się na chciane i nie chciane? Te pierwsze to każdy opłakuje i współczuje, a drugie traktuje jak śmieci. Przykre trochę, bo każdy kiedyś będzie stary i niepotrzebny dla społeczeństwa i inni moga powiedzieć to samo o nas, po co mamy Cię utrzymywać?
juan1717 kilkutygodniowy zarodek nie myśli, nie czuje, nie ma świadomości istnienia. W przeciwieństwie do tego "starego i niepotrzebnego". Ciąża to nie jest kwestia utrzymywania kogoś, a poświęcenia swojego ciała i narażania zdrowia. Do tego nikt nie powinien być zmuszany. A kobiecie, która poroniła i z tego powodu cierpi współczuje się z oczywistego powodu. Bo cierpi.
Dodam, że nikt nie ma obowiązku poświęcenia swojego ciała dla osoby już urodzonej. Kobieta, która nie może usunąć ciąży miałaby później pełne prawo skazać dziecko na śmierć np. nie oddając mu szpiku czy nerki. W ten sposób nie w pełni ukształtowany organizm jest uprzywilejowany i postawiony ponad tym który jest na świecie. To nielogiczne.
To był tylko zlepek komórek, więc cierpi ale cóż utraciła? Albo jak patus pobije kobietę i ta poroni, to jedyne spowodował jej ciężki uszczerbek na zdrowiu i pozbawił tylko jakiegoś zlepka komórek?
juan1717 nie wiem co chcesz osiągnąć. Jeśli interesuje cię jakie jest moje osobiste zdanie na temat tego czy płód jest człowiekiem - to ludzki płód, więc tak. Jednak po pierwsze, na tym etapie rozwoju nie myśli, ani nie czuje. Nie postawię go na równi z osobą już ukształtowaną. Po drugie, przede wszystkim jestem przeciwniczką zmuszania do poświęceń i narażania zdrowia (po raz kolejny podkreślę czym jest ciąża). Jeśli ktoś do przeżycia potrzebuje czyjegoś poświęcenia, a on się na to nie zgadza to ma pecha. Brutalne i przykre, ale tak wygląda życie. Zostając przy moim porównaniu, jak już urodzona osoba ma białaczkę to nie pobiorą nikomu szpiku wbrew jego woli. Ba, dawca ma prawo do ostatniej chwili zmienić zdanie i nikt go nie zmusi, mimo, że skazuje chorego na śmierć. Patrząc na to pod tym kątem to czy uznamy płód za człowieka tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, a nawet w pewnym sensie przemawiałoby na jego niekorzyść. W końcu jeśli już nie jesteś płodem, a ktoś nie chce się dla ciebie narażać - umierasz.
Nie wiem czy to faktycznie zabiegi inwazyjne przy ciąży ale ja bym zebrała dowody na odmowę tamtych lekarzy oraz aktualne wyniki badań i ich pozwala. Masz na to 10lat (bodajże) zanim sprawa ulegnie przedawnieniu
Logicznie myśląc - tak, ale czasami jest się w takim szoku, że się nie pomyśli.
mozna to zrobic do 5 lat po zdarzeniu albo nawet wiecej w zaleznosci od klasyfikaji czynu, ma czas
moze zrobic to teraz
poprosic najpierw o ksero dokumentacji medycznej z ciazy i po ciazy
i zalozyc sprawe
Bazienka
jeżeli lekarz na wizycie powiedział, że nie zrobi jakiegoś badania, bo ciąża, to raczej nie było wpisu do karty medycznej, no bo nie wpisuje się badań, których się nie przeprowadza. Z kolei po czasie jakby chciała wyciągnąć ,że nie zrobiono jej takiego badania, nie wiem, czy nie spotkałaby się z argumentem, że skoro badanie nie było przeprowadzone, to nie było takiej potrzeby i nikogo do odpowiedzialności nie zdoła pociągnąć
Tak mi się przynajmniej wydaje
wystarczy na proces poszlakowy
kazda wizyta jest rejestrowana w nfz, a na temat jej stanu sa informacje w tej wizycie po aborcji, kiedy wreszcie sie tym zajeli
mozna ustanowic bieglego, ktory okresli, jak dlugo tkai stan sie rozwijal- jesli w tym czasie sa w systemie wizyty, to znaczy, ze lekarze bagatelizowali problem
mozna powolac na swiadka ojca dziecka iw szystkie osoby, ktore np. mieskzaly z nia i obserwowaly jej niejedzenie, wymioty itp.
duzo mozna zrobic
nie mowie, ze to bedzie szybkie, ale do osiagniecia
No może i tak
Nie wi m, nie byłam w takiej sytuacji na szczęście
Bazienka - a autorka nie będzie miala problemów? W końcu miała aborcję na życzenie i to nie jest u nas legalne. Nikt nie może się do niej o to przyczepić?
matka nie odpowiada prawnie za aborcje, tylko osoba, ktora tej aborcji dokonuje np. lekarz
poza tym zawsze moze powiedziec- panie wyjechalam za granice, wzielam tabletki, wrocilam- jesli za granica jest to legalne, to nie, nie bedzie miala zadnych problemow
Bazienka - dzięki za wytłumaczenie, jak to działa :)
zastanaiwma sie czy nie mozna ich popozywac za jakies zaniechania i ryzykowanie zdrowiem i zyciem pacjentki ( niejedzenie 3 tygodnie przy wymiotach grozi odwodnieniem i smiercia)
Czytałam niedawno o kobiecie, która będąc we wczesnej ciąży miała wylew, ale przez jej stan żaden lekarz nie podjął się leczenia. Kobieta jest warzywem, partner wychowuje sam ich młodsze dziecko i słusznie wini lekarzy... Ale niestety w takim kraju żyjemy...
Jestem w szoku. U mnie podejrzewano wrzody żołądka kiedy byłam w ciąży i normalnie byłam diagnozowana. Ginekolog dał mi skierowanie do poradni gastrologicznej, bo stwierdził, że dolegliwości które zgłaszam są mało ciążowe.
Bo tak jest na ogół. Zawsze można trafić do konowałów, niestety. Ale przynajmniej usprawiedliwiła sobie aborcję, łatwiej było usunąć, niż poszukać dobrego lekarza.
@anchem, naprawdę myślisz, że to tak łatwo? Psychicznie i fizycznie? Że kobiety usuwają, bo im dzień porodu wypada akurat na wizytę u kosmetyczki? Zastanów się, co piszesz. A jak usprawiedliwisz lekarza, który postawił zdrowie płodu nad zdrowie matki? Ta kobieta ratowała własne zdrowie i życie, a ty to traktujesz jako usprawiedliwienie aborcji, co tylko pokazuje, że nie rozumiesz istoty problemu. Jak znakomita część naszego społeczeństwa, które uważa aborcję za lekką, łatwą i przyjemną antykoncepcję awaryjną, a kobiety za dziwki, które potrafią jedynie rozkładać nogi w nieodpowiednich momentach.
Ale co łatwo? Kompletnie nie rozumiem co masz na myśli. Jeżeli masz na myśli aborcję, to jakby jej było trudno, to by tego nie robiła, tylko kompetentnego lekarza szukała. Zamiast szukać lekarza, to wolała usunąć i taka prawda. Patrząc po komentarzach nie tylko ja na takiego trafiłam więc tacy są, wystarczy poszukać, o ile komuś zależy. A jak nie zależy, to nie ma o czym gadać. Takich lekarzy nie bronie ale co mam zrobić? Przecież wszystkich do sądu nie podam, jak na nich nie trafiłam ani nie miałam styczności. Nie usprawiedliwiam konowałstwa tylko robię jak rozsądny człowiek i szukam dalej. Mi zależało na dziecku, na tym żeby żyło i zrobiłam wszystko żeby tak było. Jej najwyraźniej nie zależało, zresztą od razu na dzień dobry pisze, że to była wpadka, to usunęła. Proste. Jak dla mnie tylko znalazła sobie powód do usunięcia, którego chciała od razu. Takie moje zdanie i sobie je tutaj piszę. Nie popieram aborcji i trafienie na lekarza- masakrę, wg mnie jej nie usprawiedliwia. Tym bardziej, że nie pisze ona o chorobach dziecka, co by jakoś mogło być wytłumaczeniem. O lekarzach ... Że szpitala pisze. Wystarczyło ginekologa znaleźć prywatnie pójść i może udałoby się uratować dziecko ale po co szukać jak można usunąć. Podsumowując - dla mnie, trafienie na niekompetentnego lekarza w żadnym stopniu nie usprawiedliwia aborcji.
Dobrze zrobiłaś. Gdybyś nie podjęła takiej decyzji to skończyłabyś jak ta dziewczyna (nie pamiętam nazwiska ale to była polka) u której też lekarze bagatelizowali zły stan zdrowia "bo dziecko ważniejsze" i która w końcu zmarła (dziecko też zmarło) i nie pomagały prośby jej narzeczonego i jej matki "ratujcie ją kosztem ciąży".
Dziecko nie jest ważniejsze od matki, nigdy. Ja też bym wolała żeby ratowali moje zdrowie i pewnie zrobiłabym to samo co ty, gdyby nikt mi nie chciał pomóc przez głupią ciążę.
Na anonimowych widać oznaki kolejnego sporu o projekt obywatelski - czyt. Krystyna Czubówna.