#VmT8e
Chodziłem na terapię, wiem, że mam alter ego, ale je uwielbiam. Kocham Wojciecha, bo jest częścią mnie. Mój umysł stworzył go, aby przeżyć trudne chwile. Żyjemy tak razem od prawie 20 lat. Zawsze gdy chcę się poddać, odejść, gdy nie widzę nadziei, on przejmuje kontrolę i „naprawia moje życie”. Sęk w tym, że bywa niebezpieczny.
Kilka razy pobił kogoś, kilka razy próbował otruć, kilka razy nawet wypchnąć przez okno. Zarówno terapeuta, jak i psychiatra nauczyli mnie, jak zakończyć wspólną egzystencję, ale anonimowe jest to, że ja tego nie chcę! Kocham Wojciecha, bo jest lepszą wersją mnie – bez traumy, jest silny i gdy tracę kontrolę nad swoim życiem i psychiką, to on ją odzyskuje. Potrafi znaleźć pracę ot tak, gdy ja szukam miesiącami, jest przebojowy i niebezpieczny. Potrafi poderwać każdego, gdy ja jestem wycofany i nieśmiały. Dobrze mi z nim, ale boję się, że któregoś dnia przejmie kontrolę nad naszym życiem całkowicie... i zniknę.
Nie, to nie ,,Wojciech" kilka razy kogoś pobił, nie ,,Wojciech" kilka razy próbował kogoś otruć, nie ,,Wojciech" podał sałatkę z porem, wiedząc że ktoś jest uczulony na pory, tylko ty. Myślisz że jak w końcu trafisz przed sąd, to będą sądzili twoje alter ego, że ,,Wojciech" pójdzie do więzienia, a ty sobie zostaniesz na wolności? Nie, to ty pójdziesz do więzienia. Nawet jeśli ,,Wojciech" przejmie kontrolę w więzieniu, to i tak ty nadal tam będziesz, nie rozdzielicie się na dwie osoby. A w więzieniu ,,Wojciech" może już nie być taki silny i przebojowy, bo trafi się ktoś silniejszy, kto ustawi go do pionu, a przy tym i ty możesz oberwać, bo ciało nadal twoje. Na zostanie uznanym za niepoczytalnego raczej nie miałbyś szans (a nawet jeśli, to nie znaczy że puszczą cię wolno, bo to tak nie działa, tylko trafiłbyś do psychiatryka na przymusowe leczenie, być może na dożywotni pobyt w psychiatryku), bo z wyznania wynika, że jesteś poczytalny. Doskonale wiesz co robi ,,Wojciech", nie ma tak że nie pamiętasz co robiłeś jak on przejął kontrolę, a w dodatku terapeuta i psychiatra nauczyli cię jak zakończyć wspólną egzystencje, ale ty tego nie chcesz, będąc całkowicie świadomym, że ,,Wojciech", jest niebezpieczny. Trauma nie jest żadnym usprawiedliwieniem i nie będzie dla sądu. Wiele ludzi przeżyło jakąś traumę, ale nie każdy tworzy sobie niebezpieczne alter ego i nie chce się go pozbyć, mimo wiedzy, że stanowi zagrożenie. Są inne sposoby raczenia sobie z traumą.
Psychiatra się nie spisał, skoro nadal udajesz, że jest jakiś
Wojciech. To ty jesteś niebezpieczny i ciebie w końcu zamkną w więzieniu, skoro terapia nie pomogła.
Alter ego, które regularnie krzywdzi innych, usiłuje wywołać ostrą reakcję alergiczną u kogoś z premedytacją, usiłuje kogoś zabić jest lepszą wersją Ciebie?
Szkoda że cię nie wyrucha w dupę, od razu byś się odczopował psycholu. A ten lekarz czy tam terapeuta powinni zgłosić policji twoje niebezpieczne zachowania. Chyba że je też sobie wymyśliłeś, to tam pół biedy, nieszkodliwy.
W twoim postrzeganiu Wojciech to bohater który Cię ratuje, a tak naprawdę to nikt inny jak zwykły kibol, który za dnia lata w garniturku i załatwia ci pracę i odnosi sukcesy w podrywach, a po nocach napierdala się na ustawkach. Więc jeśli już masz go wielbić to wielb takim jakim jest a nie wyidealizowanego, któremu "czasami" się coś zdarzy. Bo "czasami" to można przejśc na czerwonym świetle a nie kogoś wypychać z okna. I tak na koniec... To wiesz że to ciagle ty, co nie? Że to nadal TY znajdujesz pracę, podrywasz, osiągasz sukcesy? Czyli że to TY jesteś do tego zdolny i jakbyś chciał to mógłbyś to osiągnąć bez Wojciecha?
Maska albo Gruby i Chudszy w realu
Każdy dzień kończ nagraniem na dyktafon w telefonie: ,,Ja Kamil ukradłem dziś ze sklepu baton, więc jutro pójdę go oddać. Ja Kamil uderzyłem dziś znajomego, więc do niego zadzwonię z przeprosinami. Ja Kamil goniłbym z karabinem Putina i nie przepraszałbym za to. Ja Kamil nie będę już robił problemów lekarzom, będę brał leki na regenerację mózgu, np.przeciwpsychotyczne oraz zainteresuję się czymś np. sytuacją geopoliczną na świecie i będę ją komentował spod swojego imienia, gdyż brzydzę się kłamstwem".