#VkyeM

Byłam w klubie ze znajomymi, gdy pojawił się ON. Bóstwo. Nic tylko go brać. Oczywiście do tego dążyłam. Kolejne shoty i lecimy na podryw. Oczywiście byłam wciśnięta w kieckę, ukazującą dokładnie to, co trzeba i wysokie szpile. I te szpile mnie zgubiły.
Sytuacja, kochani, wyglądała tak:
Ja, niczym dzika kocica, sunę ku mojemu przystojniakowi krokiem godnym Anji Rubik na wybiegu.
On stoi i czeka, wyciąga rękę i wyczytuję z jego ust zdanie "Chodź tu do mnie".
Tak to wyglądało z mojej perspektywy. A z jego?

Wyobraźcie sobie nawaloną mnie, idącą (czyt. "czołgającą się niczym dwunożna gąsienica") ku mojemu ideałowi. I nagle BUM. Leżę. Widzę sufit. Szpila złamana. Kiecka w górze, podciągnęła się dosłownie pod sam biust. Majty na wierzchu. I mój tekst, do NIEGO, który podszedł mi pomóc.
- Bierz mnie, ogierze.

Nie, nie wziął mnie. Nie, nie jesteśmy po ślubie. Nie, nie jesteśmy nawet razem. Nie, nie spotkałam go już potem.
I nie, nie załamałam się. Do dziś się z tego śmieję, choć minęło już parę lat. Tak że... no. Uważajcie na wysokie szpile! I kolejne shoty...:D
HansVanDanz Odpowiedz

Pijana (upodlona) kobieta nie budzi na ogół pożądania wśród mężczyzn ;) Przynajmniej u tych z minimalnymi zasadami.
Fajnie, że skończyło się bez większych problemów, a ty masz zdrowy dystans do siebie. To nie takie częste zjawisko.

wyzwolonaa Odpowiedz

To obrzydliwe, powinien chociaż pójść z tobą do łóżka. Ja wyglądam tak co piątek i jakoś znajduję facetów (potem mój chłopak odwozi mnie do domu)

miensnywonsz

ale tak z żulami?!

wyzwolonaa

Jakimi żulami? Autorka po prostu trochę wypiła, chyba nie myślisz że kobieta ma zachowywać czystość i abstynencję?

Dodaj anonimowe wyznanie