#VceE8
Kocham moje dziecko mimo wszystko. Do siebie jednak mam ogromny żal, że dopuściłam do tej nieplanowanej ciąży, tracąc tym samym kontrolę nad własnym życiem. Czuję, że żyję wbrew sobie - poświęcając się 1. Dziecku, 2. Mężowi - który co rok, dwa musi, z racji wykonywanego zawodu, zmieniać pracę, przez co odczuwam totalny brak stabilności... Nie mogę robić ''kariery'', nawiązać przyjaźni, myśleć o przyszłości - to życie praktycznie z dnia na dzień...
To wszystko i wiele więcej sprawia, że popadam w depresję... Oddałabym wiele, by cofnąć czas i nigdy nie dopuścić do tego, by związać si z mężem, a nawet by urodzić...
Tęsknię za życiem, gdy żyłam sama dla siebie i żałuję wielu, z perspektywy czasu, błędnych wyborów.
Wiem, że teraz myślisz, że życie się skończyło, ale to nieprawda. Będziesz miała zaledwie 40 kiedy twoje dziecko będzie prawie gotowe do opuszczenia gniazda. A na pewno nie będzie potrzebowało twojej opieki. W tym czasie twoje koleżanki będą się męczyły z małymi dziećmi. A Ty będziesz znowu wolna.
Ja urodziłam swoje dziecko tuż przed trzydziestką i teraz żałuję, że nie wcześniej, bo już bym była wolna, ale nie, muszę się użerać z najkokońszą na świecie nastolatką, zgroza. Wydaje mi się, że dopiero teraz wiem co zrobić z życiem, że właśnie je polubiłam na nowo. Także uszy do góry. Nie ma czego żałować, trzeba żyć do przodu, a nie rozmyslać, co by było gdyby. Bo może wcale bo nie było tak fajnie jak ci się wydaje ;)
I co jej to da? Pójdzie z grupą znajomych na dyskotekę? Wyjadą spontanicznie na weekend do Włoch? Pojadą na miesiąc pomagać stawiać szkoły w Afryce czy zwyczajnie wpadnie w weekendowy melanż? Po to ma się 20 lat, żeby robić głupoty, bawić się bez zobowiązań i podejmować głupie decyzje. "Szaleństwa" po 40 nie będą już takie same oraz nie ma zazwyczaj innych równolatków chętnych do takich zabaw. Autorka ma rację, że straciła ten fajny czas. Szkoda, że się nad tym tak rozwodzi teraz ale mam nadzieję, że w końcu jej przejdzie.
Jak czytam Twój komentarz Paella to czuję się, jakbym nigdy nie miała 20 lat :d
@paella Jejku, to po 40stce już nie można szaleć? Do dyskotek wpuszczają tylko 20stki?
W jakimś sensie wiem co masz na myśli, ale absolutnie nie zgadzam się z Twoim zdaniem.
Ja nie uznaję, że czegoś nie wypada ze względu na wiek, bo nie obchodzi mnie, co myślą o mnie inni.
Ja nigdzie nie pisze, że nie wypada czy, że nie wolno po 40stce ale nikt mi nie wmówi, że to to samo co szaleć mając 20 lat i brak zobowiązań w postaci rodziny/kredytów/stresującej pracy itp. Sama chodzę nadal na imprezy ale to nie to samo co naście lat temu.
Kurina, wypada, ale życie, ciało, psychika 40-stki a 20-stki są inne. Autorka nie będzie mogła tak eksperymentować i ryzykować jak może tylko wkraczająca w życie dziewczyna, nie dlatego, że jest starsza ale dlatego, że jest już z kimś związana i za kogoś odpowiedzialna. Ja też mimowolnie się wzdrygam gdy słyszę, że w pewnym wieku czegoś „nie wypada”. Tu jednak nie chodzi o „wypadnie”. Autorka związała się młodo z kimś z kim teraz nie chce być, jest odpowiedzialna za dziecko, nie jest stabilna finansowo. To nie są warunki na to by wesoło pójść w świat i układać siebie na nowo. A przynajmniej nie bez zniszczenia tego co już ma. Tym się różni od dwudziestolatki właśnie, zazwyczaj dwudziestolatka może i powinna być egoistką. Matka i żona nie zawsze. Myślę, że autorka czuje, że właśnie to straciła, czas na bezkarny egoizm. Żadna potańcówka w kółeczku w gronie koleżanek w średnim wieku, które na jedną sobotę wymknęły się rodzinom z domu tego nie zrekompensuje.
Paella, spontaniczny wyjazd do Wloch w wieku 20 lat? Kogo na to stac? W wieku 40 lat to masz przynajmniej za co szalec. Gdy urodził się mój brat moi rodzice byli w wieku autorki. Ja urodziłam się 4 lata później. Teraz jesteśmy dorośli a moi rodzice są przed 50. My wyprowadzilismy sie z domu a oni przezywaja druga mlodosc. Mowia ze nie zaluja i ze nie wyobrazaja sobie biegac za kilku latkiem w wieku 40+ lat. Wczesne rodzicielstwo (tylko bez szalenst, nie takie przed 18) to nie jest koniec swiata.
Ja myślę, że to nie wiek powoduje, że nie "szalejemy", tylko rzeczy za które jesteśmy odpowiedzialni. W przypadku autorki, wierzę, że jeśli będzie chciała odbić sobie swoją 20stkę po 40stce to to zrobi. I będzie bawiła się równie dobrze.
Wielu młodych ludzi stać na wyjazd do (wpisz kraj), bo da się takie wycieczki zorganizować niedrogo, a nikt nie mówi o wyjeździe na dwa tygodnie do hotelu.
Po 40 można (i trzeba) żyć, ale jak masz 20 lat, to będziesz się dobrze czuć w klubie, będziesz mieć towarzystwo równolatków. Co z tego, że autorka będzie "wolna" w wieku 40 lat, skoro jej znajomi nie będą? Ma chodzić sama do klubów? Można, ale nikt mi nie wmówi, że to nie będzie dla niej dziwne, gdy prawie wszyscy dookoła będą młodsi, bo starsze osoby wybierają zazwyczaj inne miejsca i idą do nich ze znajomymi.
Będzie jeździć sama na wakacje, bo większość znajomych pewnie będzie wolała pojechać ze swoją rodziną? Można, ja na przykład lubię jeździć sama, ale zauważyłam, że jednak ludzie zazwyczaj wolą jeździć w towarzystwie.
Tak więc największą zaletą tutaj jest odchowane dziecko i w sumie tyle. Bo nawet nie można mówić o pieniądzach, patrząc na to, co napisała sama autorka.
@beza żadne Bieszczady! Trzeba nabrać nadgodzin i zarobić się na śmierć żeby doroslemu Tomusiowi i Kamilce zbudować dom/kupić mieszkanie bo sami sobie nie poradzą 😂
@Oretyrety dobra, wszystko fajnie ale Twój plan zakłada poprzestanie na jednym dziecku. Moja koleżanka urodziła w wieku 18 lat i wcale nie jest tak, że przed 40 będzie wolna bo jednak koło 30 roku życia zdecydowała się na drugie. Moja mama też urodziła młodo bo jak miała 20 lat, a później było kolejne dziecko i ostatnie w wieku 38 lat. Poza tym ludzie się potrafią po tych 10-15 latach rozwieść i z nową osobą też chcą założyć rodzinę więc co Ci po tym, że urodzisz nawet mając lat 17 jak poznasz kogoś, zakochasz się i koło 30-stki urodzisz drugie? A dwójka dzieci to wcale nie tak dużo.
Wyglada na to, ze to bardziej maz niz dziecko sprawia, ze jestes nieszczesliwa. Moze na tym warto sie skupic?
Chcesz do konca zycia tkwic w nieszczesliwym zwiazku? Szczegolnie, ze napisalas, ze kochasz dziecko, ale o mezu ani slowa.
Autorko postu...!!! Ja mam 25 lat.Mam 3letnie dziecko .Jestem samotną matką.Mieszkam sama z dzieckiem,pracuje,rozwijam się zawodowo i zawsze znajdę czas dla siebie. Zwalasz winę na nieplanowaną ciążę bo nie możesz żyć tak jak byś chciała ? a może to nie kwestia wpadki tylko Twojego niezorganizowanego życia i użalania się nad sobą, zamiast ruszyć dupę i coś w końcu zacząć robić ze swoim życiem.Dziecko w niczemu nie przeszkadza a tylko motywuje jak się tylko chce
hmmm dlaczego niby nie mozesz robic kariery? sa przedszkola, szkola, dziecko nie jest malenkie
jesli maz zmienia prace to moze wyjazd do duzego miasta, by zmienial w jego obrebie, a bys ty mogla pracowac? i miec cos wiecej niz poswiecenie?
W 21 wieku czytam wyznanie o tym, ze kobieta nie może robić kariery, ba, nie może nawet spotykać się ze znajomymi i nawiązywać przyjaźni bo ma jedno, siedmioletnie dziecko? Zlikwidowali przedszkola i szkoły, kiedy nie patrzyłam? Zakaz otwierania ust do osób innych niż potomstwo wprowadzono? O co chodzi?
Córkę urodziłam jak miałam 22 lata, obecnie mam 31 lat. Kocham moje dziecko, kocham męża, naprawdę. Ale uwielbiam takie dni, kiedy młoda jest u dziadków, mąż w pracy, a ja mam wolne. Czasem dla własnego zdrowia psychicznego trzeba sobie po prostu zrobić taką "przerwę" od bycia żoną i matką. Co do reszty wyznania, mam wrażenie, że brak Ci poczucia bezpieczeństwa. Nie wiem czy pracujesz, ale jeśli nie, to polecam Ci znaleźć jakąś pracę (i nie szukać wymówek). Po pierwsze, dzięki pracy możesz mieć szansę na kontakt z ludźmi, a po drugie, własne pieniądze zawsze dają jakąś namiastkę stabilności.
Oczywiście, że możesz żyć nie tylko życiem dziecka. Jest mnóstwo kobiet, które nie ograniczają się tylko do roli matki i żony. to, że dałaś się wtłoczyć właśnie w taką formę zawdzięczasz już sobie.
Czyli dziecko ma 6 lat. Więc co za problem zostawić u dziadków i korzystać z weekendu?
Moga a) mieszkac daleko, b) miec zly kontakt, c) nie zyc, d) nie miec ochoty.
To można znaleźć nianie.
Wszystko już ładnie zostało wytłumaczone pod komentarzem Oretyrety, poczytajcie sobie.
Obie moje babcie były młodsze od ciebie, jak rodziły swoje pierwsze dzieci. Ja wiem, że dzisiaj się perspektywa zmienia i pierworódki są częstym zjawiskiem nawet po 30stce, ale nie jest to znowu jakaś bardzo wczesna ciąża.
A ja myślę, że sami wciskamy się w jakieś ramy. Zacznij widzieć szanse, a nie problemy. Weź dziecko do koleżanki, dogadaj się z mężem, że wychodzisz z koleżankami na babski wieczór, jak idziesz z dzieckiem na plac zabaw to weź książkę i się zrelaksuj. Myślę, że wszystko da się dobrze zaplanować. Życie po 20, po 30, po 40 i tak dalej jest fajne, po prostu każdy czas wygląda troche inaczej, ale zawsze można się dobrze bawić.