Mam trzy przyjaciółki, ale nie mam żadnej. Z jedną nie porozmawiam na temat, który mnie aktualnie męczy. Ona nie lubi o takich mówić. Druga odpowiada: „Ja tak na całe szczęście nie miałam. Nie doradzę”. Trzecia, odkąd urodziła, mówi tylko o dziecku i o sobie. Każdy inny temat zbywa, aby znów odnieść się do jej życia. Zaczynam się przyzwyczajać, że żadna nie wykaże chęci, aby chociaż odrobinkę mnie wesprzeć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie myl pojęcia "przyjaciółka" z "koleżanka".
Często spotykam się z tym, że ludzie nie czują emocji tak głęboko jak ja i nie mają przestrzeni na to, żeby słuchać o moim skomplikowanym życiu wewnętrznym. Przykro mi z tego powodu, dlatego bardzo Cię rozumiem. Moje wszystkie prawdziwe przyjaźnie mam na odległość, przez co czuję się często samotna, zwłaszcza, że aktualnie potrzebuję wsparcia na poziomie pomocy w posprzątaniu mieszkania...
A Ty jakiego rodzaju wsparcia potrzebujesz? Może jasne wskazanie, co mogłoby Ci pomóc sprawi, że któraś z przyjaciółek je okaże.