#VaZJL

Moja dziewczyna dała mi wybór - albo ona, albo mój brat.

Jakiś czas temu obiecałem mojemu bratu, że będzie mógł zamieszkać u mnie, żeby mieć bliżej do szkoły. Spowodowane to było również tym, że młody ma... problemy. Dużo problemów. Od rozwodu rodziców skazany jest na bardzo toksyczną matkę, która wywołuje w nim stany lękowe, problemy emocjonalne, problemy z tożsamością... niestety muszę to powiedzieć o własnej mamie - jest niezrównoważona psychicznie. Ja w dzieciństwie byłem katowany, potem mnie wywaliła z domu, kiedy miałem 13 lat. Tata walczył o to, by młody mógł mieszkać z nim, ale sądy w Polsce przyznają dziecko matce. Zawsze. Chyba że by się wykazało patologię - a tego nie udało się zrobić. W każdym razie młody dorósł do wieku, w którym mogłem go ratować - nasz ojciec, mimo chęci, nie był w stanie, mieszka w zupełnie innym mieście i nie zarabia dobrze, w zasadzie po latach dopiero się zebrał w sobie po tym, co z życia zrobiła mu nasza matka. On sam zresztą ma problemy - jego życie niszczyła jego matka, życie mojej matki jej rodzice - tak to sobie idzie.

W każdym razie obiecałem młodemu pomoc. I jakoś tak się stało, że jakiś czas temu wpadłem w związek. Związek moich marzeń, szczerze mówiąc. Moja dziewczyna szybko się do mnie wprowadziła - polubiła młodego bardzo. Problem polega na tym, że młody ma... problemy. W wieku 18 lat nie sprząta po sobie (chyba że się go poprosi), żyje w brudzie, dodatkowo wygląda na to, że możliwe, że nie zda kolejnego (trzeciego już z rzędu) roku w szkole. Ma spore problemy, musi zacząć terapię u psychologa. Przez pandemię koronawirusa wszystko stanęło, ostatnie dwa miesiące mieszkaliśmy ze sobą i non stop byliśmy w trójkę na siebie skazani. Ja musiałem się zająć pracą, ponieważ nagle odcięło mi dopływ gotówki (bo koronawirus), więc dopływ kasy był ze strony moich rodziców i od mojej dziewczyny.
Nie mogę jej więc nie zrozumieć - nie ma obowiązku wychowywać mojego brata. Nie ma obowiązku żyć w "trójkącie" z "toksycznym" młodym człowiekiem z problemami. Nie ma obowiązku uczyć go, jak żyć i przypominać mu ciągle, by umył coś po sobie. I tak wytrzymała długo, zanim się nie wyprowadziła.
A wyprowadziła się, bo stwierdziła, że ona nie potraf tak dłużej żyć. Postawiła mnie w zasadzie między wyborem - albo mieszkam z nią, albo wyrzucam brata, to znaczy wraca on do toksycznej matki. Nie zrywa ze mną, po prostu nie umie tak mieszkać. Najgorsze jest to, że nie mogę jej winić - nie dziwię jej się ani trochę.

Chociaż mam przeświadczenie, że ja nigdy nie stawiłbym drugiej osoby przed takim wyborem, a teraz moje życie to piekło - nie mogę pracować, nie mogę spać. Czuję, że jestem między młotem a kowadłem, w sytuacji bez wyjścia.
dnoiwodorosty Odpowiedz

Czy brat jest typem rokującym?
Czy ma świadomość, że jest tak zaniedbany i problematyczny, że ludzie od niego uciekają?
Czy podczas tego wspólnego mieszkania poczynił jakiekolwiek postępy?

Oretyrety Odpowiedz

Czyli ty sobie poradziłeś, ogarniasz życie, umiesz sprzątać, pracować, jesteś odpowiedzialny. Twój brat natomiast żeruje na twojej dobroci i poczuciu odpowiedzialności. Nie sprząta, nie uczy się, domyślam się że nie pracuje. Tobie jest go żal, ok, jesteś wrażliwym fajnym facetem, ale... Być może twój brat jest bardziej jak twoja matka, nie jak ty. Dorosły chłopak, który nie chce się uczyć powinien zacząć pracować. Może niech teraz pojedzie pomieszać z ojcem, ruszy tyłek i zacznie pracować. Przestań go niańczyć, bo nie tędy droga.

didja

Wiesz, to nie zawsze tak. Jeżeli młody był ofiarą przemocy ze strony matki, i to takiej wyrafinowanej, że trzy osoby są skrzywione psychicznie, a matce i tak nie można było odebrać dziecka - to z pewnymi rzeczami, oczywistymi dla osoby zdrowej, tak łatwo się nie upora. Co więcej, odesłanie go do toksycznego "domu" pogłębi problemy. A w obecnej sytuacji koronawirusowej, która sama w sobie jest trudna, zapewne nie poradzi sobie sam i np. nie będzie miał za co wynająć mieszkania.

Pytanie, czy młody jest na etapie, w którym uda się wypracować na szybko pewne zachowania (np. sprzątanie) umożliwiające dalszy wspólny pobyt.

supermasywnadziura

Wiesz...Jak już wspominałam - też mam taką siostrę. Wychowywali nas ci sami rodzice, w podobnym czasie, w tym samym domu. Ja jestem normalna, zaś moja siostra ma braki w podstawowej higienie, nieprzypilnowana potrafi dosłownie śmierdzieć, nie sprząta, jest otyła ja własne życzenie. Jaki z tego wniosek? Różni są ludzie. Czasem czynniki psychologiczne przekreślają szanse na normalne wychowanie. Zwłaszcza ze w przypadku autora wystąpiły problemy rodzinne, których piętnem może być takie zachowanie u brata.

diq1

Ja, mając stany depresyjne, wg twojej definicji lekkie, bo nie robiłam pod siebie, tylko byłam w stanie wyjść z domu i zrobić co ode mnie oczekiwali, bo wymagało to mniej wysiłku, niż odwoływanie, tłumaczenie się i odkręcanie, też nie sprzątałam, bo nie widziałam bałaganu. Zupełnie mi nie przeszkadzał, był jakimś tłem, a mi było wszystko jedno, i tak częściej widywałam sufit niż podłogę.

Oretyrety

didja, oczywiście, nie zawsze, ale często. Jeden się otrząśnie drugi stoczy. Czasami pomoc i branie na siebie odpowiedzialności za drugą dorosłą osobę, to nie jest najlepszy pomysł.
I nie na szybko, nie wyrzucić za drzwi i niech sobie radzi, ale nie niszczyć swojego życia dla kogoś.

ohlala Odpowiedz

Cóż, nie dziwię się dziewczynie wcale i nie oznacza to też, że jest złym człowiekiem. Chcesz pomagać bratu i go wychowywać (bo widać, że tego zabrakło), spoko, ale po prostu musisz się pogodzić z tym, że dziewczyna tego nie chce.
Teraz jest trudny okres, ale za jakiś czas musisz sprawdzić, czy brat faktycznie ma tyle problemów ze sobą, czy trochę jednak Cię wykorzystuje. Niech idzie do pracy weekendowej i zapisze się na terapię. Jeśli odmówi, to częściowo masz odpowiedź. Pamiętaj, że nie pomożesz komuś, kto nie chce tej pomocy przyjąć. Wzięcie kogoś do domu to nie zawsze jest pomoc (wędka, ryba i te sprawy).

Widzę też, że niektórzy tutaj naskakują na brata, bo autorowi samemu się udało wyjść na prostą. Fajnie, ale każdy jest inny, ma inną psychikę i wcale nie wiemy, jak dokładnie brat był traktowany. Mógł mieć jeszcze gorzej. I nie chrzańcie, że osiemnastolatek to taki dorosły gość. To wciąż dzieciak, tyle że ma dowód osobisty.

arizona41 Odpowiedz

Pomimo tego co przeszliście, weź pod uwagę że twój brat jest już dorosły, że powinien zacząć cokolwiek ogarniać swoje życie. Traumatyczne przeżycia z młodości nie są żadnym usprawiedliwieniem, żeby się nie uczyć, czy posprzątać w domu. Ludzie w wieku dużo młodszym szli na wojnę, zabijali ludzi i widzieli jak ich bliscy giną, a później wracali do domu i funkcjonowali jak normalni ludzie. Twój brat powinien zrozumieć, że nie jest już małym dzieckiem, że nikt nie będzie wiecznie trzymać go za rączkę i podcierać pupcię.

KajKoLukx Odpowiedz

Ale przecież nie zerwała, czyli nie każe ci wybierać, tylko sama nie chce mieszkać tam gdzie się źle czuje. Aż tak bardzo musisz z nią mieszkać? Nie możecie na razie rozmawiać przez internet, a potem zacząć spotykać się u niej? Mieszkanie oddzielnie, to jeszcze nie związek na odległość.
Jesteś pewny, że mieszkałbyś z toksyczną, obcą osobą, byle tylko być w jednym domu z dziewczyną?

Ekoniks

Są już w takim wieku, gdzie powinni myśleć o wspólnej przyszłości (skoro już raz zamieszkali razem), a przez brata się to komplikuje. Może autor nie nadaje się do związku? Dziewczyna ma wybór mieszkać z autorem i jego dorosłym bratem, który jest brudasem albo zastanowić się nad sensem związku, bo brat będzie cały czas w ich życiu i pewnie będzie wyciągał łapki po pieniądze od brata zwalając wszystko na traumatyczne dzieciństwo. Wygodne.

LiscMiety Odpowiedz

No ale brat to już nie maluch tylko dorosły gość. Skoro nie potrafi się ogarnąć to niech znajdzie pracę i wynajmie sobie pokój.

HenrykGarncarz Odpowiedz

Ona nie ma obowiązku wychowywać brata, ale Ty tez nie. Pomogłeś jak umiałeś, dałeś możliwości itp ale on tez musi dać od siebie. Nie może być tak ze sie będzie leczyć Twoim kosztem i Ciebie w dół ciągnął

milka90 Odpowiedz

Ja się jej wcale nie dziwię. Ty mu pozwalasz na bycie taką ofiarą losu a on (takie mam wrażenie) pięknie to wykorzystuje. Każdy ma problemy w życiu, prawie każdy miał trudne dzieciństwo i toksycznych rodziców , ale to niczego nie usprawiedliwia. Całe życie bedzie żył w brudzie, kończył szkole i żył na twoim garnuszku?

Vito857 Odpowiedz

Może już najwyższy czas ustalić bratu jakieś granice albo priorytety?

Komika Odpowiedz

Jest pełnoletni, niech idzie do pracy. A nie ty musisz go utrzymywać. Ogarnij siebie i brata, bo może później będziesz płakał, że straciłeś swój ideał.

bylowarto

@Komika W wieku 18 lat jest się w połowie szkoły średniej. Widać, że autor ma ciężko z młodym, ale to nie oznacza, że ma go zostawić na pastwę losu. Moim zdaniem dobrze, że mu pomaga, wszystko przyjdzie z czasem. Nie można wymagać, od młodego, który został mocno skrzywdzony i jest pogubionym nastolatkiem, że z dnia na dzień stanie się złotym dzieckiem.
Oczywiście związek autora też jest bardzo istotny, ale dziewczyna wiedziała w jakiej jest sytuacji. Na pewno mieszkanie w trójkę nie jest kolorowe, ale nie rozumiem jak można wymagać od chłopaka żeby wyrzucił z domu swojego młodszego brata, który jest Jego rodziną. Tymbardziej wiedząc jaki los czeka go z matką. Bardzo współczuję autorowi i mam nadzieję, że postąpi słusznie. Trzymam kciuki!

AncientDragon

@bylowarto Zgadzam się z tym, że 18 lat to nie koniecznie "dorosły chłop, który powinien znaleźć pracę i mieszkać samodzielnie", zwłaszcza jeżeli miał ciężko w domu, lecz czy jest to usprawiedliwienie do życia w brudzie i nie sprzątania po sobie, zwłaszcza w domu brata, który zaoferował mu utrzymanie?

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie