#VNlZh
Kiedy przez 24 godziny jesteś zamknięty i odizolowany, każdy dzień jest do złudzenia podobny do poprzedniego.
Czujesz się jak w więzieniu, ale przecież to nie więzienie, masz dostęp do pewnych luksusów.
Każdego ranka, o 8.00 stoi przed tobą kawa, sok pomarańczowy, jajecznica i owoce. Po śniadaniu szklanka wody, a z nią witamina D, C, probiotyki i oczywiście antydepresanty, bo istnieje ryzyko, że twoja głowa zabije cię szybciej niż wirus.
Twój dom zaczyna przypominać celę, ale zdajesz sobie sprawę, że przed epidemią czułeś się tak samo i nie wiesz, czy kwarantanna ma z tym w ogóle coś wspólnego.
To twój mózg skazał cię na to cierpienie. Dożywotnie, bez wcześniejszego zwolnienia. Leki tłumią ból głowy i żołądka, pomagają jeść. Ale nie eliminują wszystkich objawów.
Drapiesz się do ran, bo to przynosi ulgę. Przynajmniej chwilową. Dlatego musisz wszystko robić w rękawiczkach, jak w kajdankach. Z bólu i bezsilności zagryzasz zęby, które później bolą jak diabli, co daje ci jeszcze jeden powód do bezsenności.
Jedyne miejsce, w którym mogłeś się uspokoić to las. Ale teraz nie masz do niego prawa. Nie masz już prawa do niczego. Jedynie zachować milczenie.
wspolczuje mocno...
hasaj sobie juz do lasu, juz mozna :)
Dziękuję za miłe słowa :)
Do wszystkich piszących negatywne komentarze - na depresję, spowodowaną traumą z dzieciństwa, cierpię od wielu lat, więc proszę o nie wmawianie mi, że "inni mają gorzej" :( zdaję sobie sprawę z tego, że mam szczęście nie musząc pracować na linii frontu, ale jednocześnie mam prawo czuć się źle
Niektórzy czasem naprawdę myślą, że pocieszają w ten sposób, to jest chyba najgorsze. Raz zapytałam kolegi, czy jak komuś w życiu się coś udało, to czy gratuluje tej osobie, czy wypomina że inni mają lepiej? Przyznał, że nie myślał o tym w ten sposób.
Dobrze, że wiesz lepiej
straszne to jest, taka deprymowanie emocji, jakby umniejszanie ich bo inni maja gorzej
masz prawo czuc, to, co czujesz nawet jesli sa to rzeczy przykre
mam nadzieje, ze bedzie ci lepiej :)
Po komentarzu disabledbunny słów mi zabrakło.
Przecież cały czas mogłeś (mogłaś ?) Iść do lasu. Straż miejska i policja patrolowały jedynie ulice i osiedla. Nikt pieszo nie przeczesywał lasu...
Jestem zaniepokojoną obywatelką, otóż, czy do wszystkich przepisów tak lekko podchodzisz?
Oprócz przepisów drogowych... to w sumie tak :D po prostu autor (autorka?) Pisze, że bez możliwości przejścia się po lesie drapie się do krwi i zaciska z bólu zęby. Gdybym ja się musiał do tego stopnia męczyć, nie patrzyłbym na przepisy tylko nawet w nocy szedł do tego lasu żeby się uspokoić. Serio przepisy stawiasz nad zdrowie psychiczne ?
Kwarantanna dotyczy każdego, bez względu czy jest chory czy zdrowy, czy ma cośz głową nie tak. Jeśli ktoś lekceważy normy społeczne i prawne, to powinien zamieszkać na pustyni jeśli się nie potrafi dostosować.
Już można do lasu. Tylko trzeba bardzo uważać, bo jest cholernie sucho i łatwo zrobić pożar.
Jak mnie już wkurzają takie teksty. Ludzie się zachowują jakby świat się skończył bo muszą siedzieć w domu. I jeszcze rozumiem rodziców z gromadą małych dzieci, to może ich męczyć. Ale jak jeszcze raz ktoś zacznie jęczeć bo nie może wyjść to chyba kogoś zabije.
Uwielbiam to nagłe docenianie możliwości wyjścia na zewnątrz! Większość osób siedziałaby normalnie w domach w celu odpoczynku po pracy. Chcesz mieć prawo do wszystkiego i nie zachowywać spokoju w obliczu zagrożenia? Już nie mówię o możliwości zarażenia siebie, ale o zapełnieniu szpitali i stworzeniu umieralni w domach. Współczuję choroby, ale czy lepiej poradziłbyś sobie w codziennej pracy na kasie lub w szpitalu, gdzie masz kontakt z tysiącami zakażonych ludzi?
Że też nikt się nie zorientował, że to wyznanie to polityczna zagrywka.
bo nie ma ludzi z depresja albo np. schizofrenia, ktorym sie pogarsza od izolacji
no nie ma i juz
mam podobnie
Zespół stresu pourazowego, dodatkowo mieszkam z dwiema osobami z grupy ryzyka, dlatego musiałam ograniczyć wychodzenie z domu do minimum. Miałam bardzo podobnie, też czułam się jakbym trafiła do więzienia z dnia na dzień, bez sądu i bez powodu. Drętwiałam gdy słyszałam karetkę, albo "szczekaczkę" z komunikatem "zostań w domu". Generalnie wystarczyło kilka dni, by psychicznie wrócić do stanu "wrak".
Brzmisz niczym koleżanka mojego faceta. Tylko ona do tego wyzywa mnie, bo myśli że mam co do niej jakieś złe zamiary.