#V6G8V

Nie jestem szczęśliwa w swoim małżeństwie. Mam coraz bardziej dosyć. Zawsze miałam poczucie, że kocham go bardziej niż on mnie, że nie jestem wystarczająco dobra, żeby oczekiwać. Łudziłam się, że to się uda, że się ułoży. Ale z każdym rokiem przeszkadza mi więcej. To, że on codziennie musi wypić 2-3 piwa, ale przecież nie ma problemu z alkoholem. Że potrafi przez kilka dni nie zwracać na mnie najmniejszej uwagi – nie wita się ze mną ani nie mówi dobranoc, ale później oczekuje namiętnej nocy. A gdy jej oczywiście nie ma, to jest obraza majestatu i znowu jestem ta zła, co dyktuje, kiedy coś jest, a kiedy nie. Ciągłe uwagi: „Za mocno jesteś pomalowana”, „Za słabo jesteś pomalowana”, „Tak ubrana wyjdziesz? No tak, z mężem się tak nie stroisz”. Albo „Ciągle chodzisz w tym samym” – a jak coś kupię: „Nie masz na co pieniędzy wydawać?”. Oczywiście, gdy dzieci są nieposłuszne, to też moja wina, bo wszyscy w domu tatę mają za nic…
Do łba wreszcie dostanę, ot co… Ulało mi się.
RykSilnika Odpowiedz

Jestem zmęczona czytając o tym chłopie, a Ty musisz go oglądać na codzien... Po co Ci ktoś taki? Codzienna dawka alkoholu to już choroba. Jeśli tylko masz możliwość to zrób przysługę sobie i dzieciom i zostaw trutnia.

anilka Odpowiedz

To nie małżeństwo, tylko patologia. To mają na myśli redpillowcy, kiedy marzą o "starych dobrych czasach, kiedy wszystko było na swoim miejscu", czyli niedojrzałe emocjonalnie duże dziecko (samiec), który myśli, że jest panem i władcą, a tak naprawdę przerasta go przygotowanie śniadania. Uciekaj, kobieto, na co czekasz

upadlygzyms

Dlaczego samce są niedojrzałe emocjonalnie i przerasta je zrobienie śniadania?

elszkieletor

@upadlygzyms widocznie tak ich matki wychowały xD

Diddl

elszkieletor, a ojcowie to nie biorą udziału w wychowaniu? No w wielu przypadkach ich rola faktycznie kończy się na włożeniu i trafieniu plemnika w komórkę jajową. Ale to nie zmienia faktu, że odpowiedzialność za wychowanie dziecka ponoszą oboje rodzice. Nie twierdzę że matka wyręczająca we wszystkim syna (a często w takich przypadkach i męża) nie przyczynia się do wychowania syna na nieporadnego, którego przerasta zrobienie śniadania czy inne najprostsze czynności, ale ojciec, który nie reagował jak matka wyręczała (a może i jeszcze pochwalał ,,bo od tego są kobiety" i sam nic nie robi w domu (zaznaczę, że naprawienie czegoś raz na jakiś czas się nie liczy, chodzi tu o regularne obowiązki domowe, a poza tym do naprawy np. kranu można wezwać fachowca, nie potrzeba do tego męża) i chętnie pozwala żonie robić wszystko za niego (nie wiem jak taki się nie wstydzi, że nie potrafi np. sam poskładać sobie skarpet i żona robi to za niego) też nie jest bez winy. Chłopiec wychowywany w takiej rodzinie dostaje obraz ,,Kobieta w domu robi wszystko, a facet nic i obojgu to nie przeszkadza, więc to jest normalne". No nie, nie jest. Zresztą weźmy też pod uwagę, że taka matka mogła zostać sama wychowana w domu, gdzie wszystkie obowiązki spadały na jej matkę, na nią i jej ewentualne siostry, a ojciec i bracia nic nie musieli robić. I powiela to w swojej rodzinie, bo nie tak łatwo pozbyć się wpojonych nawyków. Tym bardziej jak się trafiło na faceta wychowanego na nieporadnego.

elszkieletor

@ Diddl oczywiscie, ze biorą, ale to był żart bo gość jest ewidentnie zaburzony, ale dokładnie takie same przypadki zdarzają się u kobiet, a tu jakaś mizoandryczka wyskakuje z jakimiś swoimi wysrywami o redpillu, w dodatku kłamliwymi

Abigaila37 Odpowiedz

Przykro mi, że przez tyle lat musisz się tak czuć. Z tego, co piszesz, jesteś już bardzo zmęczona tą relacją. Nie powinnaś ciągle czuć się niewystarczająco dobra, być obwiniana za wszystko i zabiegać o uwagę własnego męża. Masz prawo do szacunku, czułości i zwyczajnego zainteresowania z jego strony. I nie, nie jesteś mu winna bliskości tylko dlatego, że on akurat ma na nią ochotę. Może warto wreszcie pomyśleć o sobie i o tym, czego Ty potrzebujesz do szczęścia, zamiast wciąż czekać, aż coś się zmieni.

Dodaj anonimowe wyznanie