#nDfjH
Kuzyn (nazwijmy go Krystian) od dzieciństwa lepiej się czuł w towarzystwie dziewczynek. Wolał bawić się lalkami, chodził na koncerty idoli nastolatek, farbował włosy, tego typu rzeczy. Już w podstawówce znalazł sobie grupkę koleżanek, szczególnie blisko trzymał się z dwoma (powiedzmy Julka i Kaja). Dla nikogo nie było zaskoczeniem, jak w szkole średniej zaczął się spotykać z Kają. W klasie maturalnej dowiedzieli się, że zostaną rodzicami. I właśnie wtedy wyszło na jaw, że on na jakiejś imprezie zdradził ją z najlepszą przyjaciółką (niby po pijaku). Kiedy okazało się, że również Julka jest w ciąży, rodzice całej trójki zaczęli się zastanawiać, jak z tego wybrnąć. I wtedy oni zrobili coś, czego nie potrafię zrozumieć. Uznali, że w sumie od dawna są prawie jak rodzina i skoro już tak się stało, to nie ma sensu niszczyć wieloletniej przyjaźni.
Najdziwniejsze, że ten ich układ trwa już trzy lata. Mieszkają w domu Kai (jej rodzice przez większość roku pracują za granicą). Wszyscy troje studiują i zarabiają na pół etatu. Poszli na uczelnie dopiero w zeszłym roku, jak już dzieci trochę podrosły. Teraz wnukami zajmuje się głównie matka Krystiana (emerytka policyjna). No właśnie, dzieci jest czworo. W naszej rodzinie jest sporo bliźniaków i mój kuzyn podtrzymuje tradycję. Nie wypytywałam oczywiście o sprawy intymne, ale sami powiedzieli mi, że nie są o siebie zazdrośni, a to, co było na początku, już dawno wyjaśnili. Podobno „w związku najważniejsze jest, żeby jednocześnie być przyjaciółmi”. Co ciekawe, zamierzają mieć więcej dzieci, jak już skończą studia.
Szczerze mówiąc, jestem zszokowana. Niby wszyscy troje tego chcą, ja jednak mam wątpliwości. Boję się, że takie wzorce negatywnie wpłyną na dzieci. Wiadomo, sama też nie jestem święta, ale nigdy nie spotykałam się z dwiema osobami naraz. Z drugiej strony jak słyszę, że każde z nich ma swoje życie i znajomych, że nie muszą tłumaczyć się, dlaczego wrócili później, tylko po prostu ufają sobie nawzajem... Zestawiając to z moim byłym, który robił mi awantury, jak poszłam na piwo ze starym znajomym, mam łzy w oczach. Cała rodzina stara się tolerować tę sytuację, może to ja przesadzam?
Autorowi scenariusza do ,,Mody na suckces” to ty możesz co najwyżej buty czyścić.
Ich życie, ich sprawa🤷♀️
Jak są szczęśliwi to niech będą.
Mysle ze awanturnik w domu wplywa gorzej na dzieci niz kochajaca sie rodzina. ( Nawet jesli rodzicow jest wiecej niz normalnie, lepiej niz mniej).
jak się kochają to ch*j z nimi
Film "Profesor Marston" opowiada o prawdziwej historii Williama Marstona, jego żony Elizabeth oraz ich partnerki Olive Byrne, którzy w latach 30. i 40. XX wieku żyli w udanym, potrójnym związku. Ich wspólne życie toczyło się przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych
Marston to człowiek, który stworzył komiksową postać Wonder Woman i czerpał ogromną inspirację ze swoich obu partnerek – żony Elizabeth oraz ich wspólnej ukochanej Olive Byrne.
Mimo że William zmarł na raka, relacja obu kobiet nie rozpadła się i twała kolejne około 40 lat. Kobiety wspólnie prowadziły dom i dalej wychowywały czwórkę swoich dzieci.
To tylko taka ciekawostka.
Nie wiem jaki to ma wpływ na dzieci ani jak się mają takie relacje w Polsce.
Pozdrawiam