#IitcO
Przepracowałam tam ponad 19 lat. Bardzo lubiłam tę pracę, chociaż atmosfera w ostatnim czasie była niezwykle ciężka.
Jestem w takim dołku, że ponad moje siły jest szukanie nowej pracy. Nie chcę żadnej innej! Jestem po prostu przerażona i załamana. Poczucie niesprawiedliwości i strach przed tym, co dalej, całkowicie mnie paraliżują. Nie wiem nawet, jak powiedzieć rodzicom, że zostałam na lodzie. Czuję się beznadziejnie.
Czy ktoś z Was przechodził przez coś podobnego – nagłą stratę pracy po wielu latach i poczucie, że świat się zawalił? Jak udało Wam się poukładać to wszystko w głowie i zrobić pierwszy krok?
Będę wdzięczna za każdą myśl i każde dobre słowo.
Tak, przechodziłem przez coś takiego.
Zostałem "zredukowany" w firmie, dla której poświęcałem się całym sercem i która na mojej pracy zarabiała konkretne ciężkie pieniądze.
U mnie wszystko się ułożyło znakomicie i nawet mi się nie chce wspominać tamtej pracy. Jestem teraz w o wiele lepszym miejscu, powodzi mi się całkiem nieźle.
Również tobie życzę takiego rozwoju sytuacji
Informację o "redukcji etatów" dostałam pod koniec urlopu macierzyńskiego. Wykształcenie takie, że nie w każdym mieście znajdzie się fajna robota.
No to założyłam własną firmę. I choć ZUS był (jak zawsze) zniechęcający, a nawiązywanie kontaktów (czyli szukanie zleceń) wymagało sporego zaangażowania, to nie żałuję.
Po paru latach zawiesiłam działalność - wtedy był mój wyjazd do Niemiec i różne inne tematy.
(O właśnie - może spróbujesz swoich sił w sąsiednich krajach?)
Mam nadzieję, że ludzie z Twojej byłej firmy nie zrobili Ci zbyt czarnego PR-u w okolicy i uda Ci się znaleźć sensowne zajęcie.
Bo ten temat też jest istotny - w mniejszym środowisku, gdzie ludzie dobrze się znają, za swoje "niewygodne dla innych" stanowisko możesz dostać wilczy bilet do podobnych zakładów pracy.
Mam nadzieję, że mimo wszystko poradzisz sobie. Trzymaj się dzielnie 🌻
Masz prawo czuć żal i złość, szczególnie po 19 latach pracy. Nie podejmuj pochopnych decyzji pod wpływem emocji. Najpierw sprawdź, czy pracodawca prawidłowo przeprowadził zwolnienie, a jeśli podejrzewasz odwet za zgłaszanie nieprawidłowości, skonsultuj się z PIP. Daj sobie chwilę na ochłonięcie, a potem działaj krok po kroku. Nie jesteś beznadziejna, a utrata pracy nie przekreśla Twoich umiejętności ani doświadczenia.
Chciałabym mieć takie problemy… jesteś na etacie, więc prawdopodobnie masz 3 miesiące okresu wypowiedzenia, może nawet odprawę. To lepiej niż 47% pracowników w Polsce które albo mają na czas określony, albo inną formę zatrudnienia. Utrzymałaś tą pracę 19 lat - u nas rotacja to 2-3 lata, pomiędzy często okresy bezrobocia. 19 lat stałego miejsca pracy i poczucia bezpieczeństwa to dużo, żeby pogłębić kwalifikacje, zbudować poduszkę finansową. Masz 40+ lat - nie musisz tego mówić rodzicom. Każdy przeżywa inaczej, ale może nauczmy się patrzeć na swoją sytuację obiektywnie, i nie z każdego wyzwania/problemu, robić tragedię, która doprowadziła nas na dno emocjonalne, psychiczne, czarną rozpacz i coś, po czym nie możemy się pozbierać i nas paraliżuje (cytat).
Mnie nie zwolnili nagle, firma miała problemy finansowe i zapowiedzieli nam że w ciągu roku się zamkną i mamy się rozglądać na nową pracą. I to był okropny rok. Jedynym tematem rozmów było to jakie nowe oferty pracy kto wypatrzył w internecie i na jakiej rozmowie rekrutacyjnej kto był. To był rok kiedy ciągle byłam smutna, bo mimo że praca miała bardzo dużo wad, to jednak przez 8 lat zdążyłam się zżyć z ekipą. No ale jakoś to przeżyłam. Współczuję Ci i trzymam kciuki żebyś po pierwsze się pozbierała, po drugie znalazła fajną pracę!
To teraz wyciągnij lekcję z tej nauki o tym całym "dobru firmy i poświęceniu".
Może tak właśnie miało być, może to jest po coś? Planuj, systematycznie, ale nie nerwowo. Trzymaj się tego, że znajdziesz alternatywę. Wierz mi znajdziesz ją. Nie łap powietrza jak ryba na lądzie, szukaj wody. A tak zwyczajnie to wyluzuj, dasz sobie radę.
3 razy dostalem wypowiedzenie lub umowa nie została przedłużona po ówczesnym poinformowaniu mnie. Raz się skończyła bo to było zlecenie na konkretny okres czasu. Kilka razy sam wypowiadałem. Jestem dalej i tej pracy w której teraz jestem nie zamieniłbym na żadną inną (no chyba że własną działalność, ale to nie jest tak łatwy krok jak się nie ma dobrego zdrowia, bo jak przyjdzie najgorsze to zostanę z niczym). I nie rozpaczam. Jak mnie gdzieś nie chcieli, to niech się fakają madafaki :)))