#Ux4pZ
Wszystko wyszło na jaw pewnego dnia, gdy kuzynka zmierzała do szkoły i akurat w tym momencie w tym samym miejscu pojawił się mój narzeczony - akurat tamtędy wracał z pracy z nocnej zmiany. Zauważył kuzynkę i już miał do niej podejść i krzyknąć "cześć", gdy obskoczyły ją właśnie te dziewuchy, szarpiąc ją za ubrania. Podszedł powoli aby ich nie spłoszyć i zapytał: "Anka, co jest grane? Czemu one cię szarpią?" - Ania tylko spuściła wzrok. Powtórzył pytanie, tym razem do dziewczyn "Co wy odpieprzacie, czemu szarpiecie moją siostrę?". "Przepraszamy, to tylko taka zabawa, to nasza koleżanka". Zdezorientowany i zmęczony narzeczony powiedział dziewuchom żeby to był ostatni raz i odprowadził Anię do szkoły.
Dwa dni potem byłam u Ani w odwiedzinach, zapytałam jak leci, czy dalej tak się bawią z koleżankami w jakieś napady. Ania powiedziała, że już wszystko jest OK. No cóż, uwierzyłam jej, aczkolwiek postanowiłam trzymać rękę na pulsie i gdy przy następnej wizycie w jej domu zauważyłam siniaki na jej rękach, połączyłam fakty z tamtą sytuacją.
Z samego rana zasadziłam się w tym samym miejscu, w którym wtedy była szarpanina, weszłam do obcej kamienicy i z okna na korytarzu na 1 piętrze obserwowałam drogę Ani do szkoły. Nie myliłam się, w tym dniu nastąpił atak, był on jednak krótki, bo gówniary widocznie się gdzieś śpieszyły, postanowiłam jednak jeszcze w związku z tym się nie demaskować. Nazajutrz zrobiłam to samo, sytuacja się powtórzyła. Po południu, gdy Ania była już w domu sama, odwiedziłam ją i zapytałam jak sprawy, oczywiście Ania twierdziła, że wszystko jest w porządku, lecz ja cisnęłam dalej. W końcu Ania pękła i o wszystkim mi opowiedziała.
Kolejny dzień dla dziewuch nie był kolorowy. Rano zerwałam się z łóżka i popędziłam, dziewuchy już tam stały, czekały na swoja ofiarę, nie wiedząc, że to one dziś zagrają tę rolę. Ulica była pusta, żadnych kamer, zaszłam je od tyłu, bez słowa wyjęłam tazer, każda dostała dawkę prądu, zaczęły upadać na ziemię, a ja wyjęłam pałkę teleskopową i każdą uderzyłam raz po żebrach. Jedna próbowała wstać i się rzucać. Dostała takiego kopa, że będzie pamiętała do końca życia. Powiedziałam, że jak tylko komuś powiedzą, to będzie powtórka. Gorsza.
Sytuacja z Anią się skończyła, omijały ją szerokim łukiem.
Może okrutne to co powiem, ale jeśli ta historia jest prawdziwa, to bardzo dobrze zrobiłaś
Super i czego je to nauczyło? Dało potwierdzenie, że silniejszy ma prawo bić słabszego. Bo one miały ofiarę, która była słabsza. I je tez pobił silniejszy. Dostały lekcje prawa silniejszego. Super podejście. Nikt bez powodu nie atakuje, one mają jakiś problem. Im też trzeba pomóc i dla dobra społeczeństwa doprowadzić do resocjalizacji. Kurator, psycholog mogliby im pomóc. Może maja sytuację rodzinna, która je takich zachowań nauczyła?
@Diana masz racje, że przeważnie bicie niczego nie uczy, że to po prostu argument silniejszego, ale...czasem o dziwo ten argument ma najwiecej racji. A wiesz dlaczego? Bo ktoś kto jest pozbawiony empatii i nawet nie stara się myśleć co czuje ofiara, nagle sam się nią staje. I czasami dopiero wtedy czuje jak to jest być tą ofiarą, jak to jest nie mieć siły się bronić, jak to jest gdy się jest poniżonym i gdy boli. Uwierz, że czasem taka lekcja jest więcej warta niż całe gadanie, psycholog i nie wiadomo co jeszcze, bo czasem człowiek musi empirycznie poczuć się jak ofiara, by zacząć się z nią utożsamiać i zrozumieć, że to co robił było złe, po prostu.
Wedlug mnie trzebabylo to wszystko nagrac i zglosic na policje. Poszly by siedziec albo poniosly by konsekwencje, a tak to sa tylko poobijane i tyle.
Dokladnie. Nic by im nie zrobiono, a gówniary śmiały by sie jej jeszcze w twarz.
Moja siostrę takie gowniary pobiły tak ze wylądowała w szpitalu. To była ich druga sprawa o pobicie. Nie dostały ŻADNEJ KARY
Nic im by nie zrobili. Za duzo znam takich sytuacji
Uważam, że to więcej je nauczyło niż kurator.
Gówno tam siedzieć, szkoła y to zamiitla pod dywan.
siedziec by nie poszly, musialyby miec powyzej 17 lat albo 15 i zrobic jej ciezka krzywde
ale mialyby kuratora, w najgorszym przypadku poprawczak
Tak jak powyżej nie miałyby konsekwencji, a tak w sumie mają do tego lekcję życia.
melancholija, sa w wieku powyzej 13 lat, wiec rozprawa w sadzie rodzinnym za czyn karalny
najprawdopodobniej kurator, moze poprawczak za dlugie znecanie sie
nie ma tak, ze nic by nie dostaly, to tak nie dziala
a jesli sie przypadkiem zdarzy, to sie odwoluje do sadu okregowego, gdzie orzeka 3 sedziow
serio, tydzien temu mialam z tego egzamin ;)
@GabberForLife dzieci w takim wieku nawet za morderstwo nie ponoszą wysokiej kary a co dopiero za pobicie i to mało dotkliwe
Oczywiście, że tak, zwłaszcza, że wykorzystując takie metody sama zachowała się jak patologia.
BARDZO BARDZO DOBRZE! Super! Każdy oprawca powinien tak skończyć. Do tych ludzi przemawia tylko argument siły. A zwolennicy „rozmów” i „trzeba im wytłumaczyć ze źle robią, to tylko dzieci” niech sami pozwalają się bić po ryju.
Dlatego ja od małego wpajam dziecku,
Nie wolno Ci bić, ale oddać musisz.
W trakcie czytania coraz bardziej utwierdzałam się w podejrzeniu, że historia jest nieprawdziwa... Nikt nie zauważył, że jakaś kobieta bije, razi prądem i przypala papierosami kilka nastolatek NA RAZ? Nie krzyczały, żadnej nie udało się uciec?
@tewu Mnie się wydaje ze gdyby mnie ktos od tylu zaszedł i prądem przypalił to bym się nie mogła za bardzo ruszać a już na pewno by mnie wmurowało i nic bym nie krzyknęła
Gdzie tu jest coś o papierosach???
uzytkownik, nie ma nigdzie
mogly sie na nia rzucic w obronie kolezanki i dostac palka
No właśnie widziałam w opowieści "tazer" i pałkę a o papierosach ani słowa - a w komentarzu jest jeszcze o przypalaniu papierosami i zwątpiłam w mój wzrok i umiejętność czytania ze zrozumieniem...
az specjalnie przeczytalam drugi raz na wypadek gdybym cos pominela
bylo o siniakach, nie o przypalaniu
W pierwotnej wersji tego wyznania był, że jedna z nich paliła papierosa i autorka powypalała im każdej z nich dziury w ubraniach.
Nie popieram przemocy ale niestety w tym przypadku to było jak najbardziej słuszne. Należało im się.
Jakie posłuszne dziewczynki, wszystkie trzy czekały, aż dostaną tazerem. Może jeszcze w kolejce się ustawiły. Chyba ktoś tu fantazjuje o zostaniu super bohaterem (który bije dzieci).
a bronienie kolezanki? stupor? mowi ci to cos?
Dla tych, co pytają o papierosy: w pierwotnej wersji tego wyznania był, że jedna z nich paliła papierosa i autorka powypalała im każdej z nich dziury w ubraniach. Widzę, że ktoś przeredagował ten tekst.
Wg mnie autorka nie zastosowała przemocy tylko przemówiła do nich w ich języku.
Wątpie żeby to je rozumu nauczyło. Odpowiedziałaś agresją na agresje, nic odkrywczego do sytuacji to nie wniosło. Pobocie dwójki głupich nastolatek to nie powód do dumy.
Właśnie może coś takiego je nauczy. Do niektórych nie docierają żadne prośby, czy groźby, żaden kurator, tylko przemoc. Jak ktoś dostanie po tyłku, to może taką akcje popamiętają do końca życia.
Masz racje. Przecież mogła powiedzieć im „bardzo przepraszam dziewczynki czy możecie jej nie szarpać bo ja boli? Nie to ze nalegam ale może przestaniecie? Bardzo proszę?” To na pewno by poskutkowało. Wobec osób które agresje maja za zabawę. Na pewno.
Kto nie rozumie, musi poczuć na własnej skórze.