#UsQPo

Historia nie o mnie, ale o moim wujku... W sumie to o bracie mojego dziadka, więc nie wiem, czy nazwa "wujek" w 100% pasuje, ale niech tak zostanie.

Wstęp: Mój wujek był alkoholikiem, kiedy tylko miał za co - pił. Kiedy nie miał za co, pożyczał, by się napić. Nie był po alkoholu agresywny, ale miał swoje fazy.

Historia właściwa: Moja mama, kiedy była bardzo młoda, razem ze swoją siostrą miały kota. Któregoś dnia postanowiły ubrać swojego kota w ubranka lalki. Założyły mu czapeczkę, wcisnęły na siłę jakąś sukienkę i zostawiły w pokoju mojego wujka.
Jakiś czas późnej moja babcia dostała telefon z... policji. Okazało się, że wujek trafił na policję pijany jak kłoda. Poszedł tam sam, jak twierdził - ktoś mu podrzucił niemowlę do pokoju. Zawinął niemowlaka w prześcieradło i zaniósł na komendę, jednak kiedy dotarł na miejsce i zaczął opowiadać historię podrzuconego bobasa okazało się, że w "tobołku" z prześcieradła nie ma nic...

Okazało się, że był tak pijany, że pomylił kota ubranego w ubranka z niemowlakiem, więc zawinął go w prześcieradło, jednak kocur po drodze gdzieś mu zwyczajnie uciekł, czego mój pijany wujaszek nie zauważył i takim sposobem dotarł na komisariat ze zwiniętym prześcieradłem tłumacząc, że podrzucono mu dziecko... Policjanci odstawili wujaszka do domu, wuj zapierał się, że naprawdę ktoś mu dziecko podrzucił, a on nie wie czyje! Babci wstyd, dziadkowi wstyd, moja mama z siostrą śmiały się wniebogłosy, ale policji tak do śmiechu nie było...

Do tej pory (mimo, że wujaszek dawno nie żyje) historia jest opowiadana na rodzinnych spotkaniach. Ciekawi mnie tylko pierwsza reakcja policji, kiedy na komisariat wlazł pijany człowiek z prześcieradłem w rękach, krzyczący o podrzuconym dziecku... No i do tej pory nie wiem, czy ubrany kotek wrócił do domu, czy nie.
Qeertt Odpowiedz

Historia fajna, sympatyczna ale jednak ten biedny kotek, męczony przez dziewczynki a później zgubiony..

Dragomir

Kot jak kot, wyszedł na podwórze i już. Gorzej mieli ci, którzy mieszkali z pijakiem pod jednym dachem. Ten smród, to mamrotanie, jazdy a może i rzucanie się o byle co.

BezczelnymOkiem Odpowiedz

Dobry odruch wujaszka, że podrzucone "dziecko" nie zostawił samo sobie tylko odniósł tam, gdzie ktoś mógłby mu pomóc.

Aikido Odpowiedz

Znaczy się dobry wujaszek, zaopiekowal się niemowlakiem i odniósł na komendę...
💖

Vemonis Odpowiedz

Ten kto na ulicy zobaczył kota ubranego w.pampersa pewnie zdziwił się jeszcze bardziej.

Dragomir

Tak, na pewno mieli pampersy wtedy...

JMoriartyy Odpowiedz

Ciekawe, że policja go nie zabrała na izbę wytrzeźwień.

kociambe Odpowiedz

Chrzanić kota.
Na warszawskiej Pradze był ze dwa lata temu wypadek gdzie pijany wujaszek wywalił niemowlaka przez okno w czasie imprezy.

Agatulka

I pisze to ktoś kogoś nazwa nicki kojarzy się z kotami.

ad13

Bo to taki kotek, którego pierdolnął młotek...

Dragomir

Kotek wpadł w pokrzywy, i pisze tu wysrywy.

Dodaj anonimowe wyznanie