#Uja57
Ale do sedna... Miałam jakieś 10 lat, bawiłam się na podwórku z koleżanką z sąsiedztwa. Później zaproponowała, żebyśmy pobawiły się jej lalką, która stała wysoko na szafie i się kurzyła. Wzięłyśmy ją na podwórko, pobawiłyśmy się przez jakiś czas, później koleżanka wróciła do domu, a ja zostałam jeszcze na dworze. Tak sobie spacerowałam i oto moim oczom ukazał się rulon pieniędzy. Od razu pobiegłam do domu i dałam go mamie.
Mama przeszczęśliwa, wyjęła z portfela swoje ostatnie drobne i wysłała mnie do sklepu po wafle Grześki dla mnie i rodzeństwa, takie święto, to można zaszaleć (dodam, że na co dzień nie mogliśmy sobie pozwalać na takie "rarytasy").
Jakąś godzinę później przyszła zapłakana sąsiadka (mama tej koleżanki), zginęły pieniądze! Okazało się, że brat tej koleżanki, już dorosły facet, schował sobie do tej lalki swoje uzbierane pieniądze, stwierdził, że i tak leży wysoko i siostra się nią nie bawi, to skrytka będzie w sam raz, nikt tam nie zajrzy. Oczywiście nie wiedzieli o moim znalezisku, kiedy przyszła sąsiadka, mama również jej o tym nie powiedziała, ale poszliśmy pomóc szukać tych pieniędzy na podwórku...
Mamie było głupio się tak przyznać, że znalazłam te pieniądze i ona je zabrała, więc wymyśliła, że da mi je, ja będę je trzymać w kieszeni i udawać, że szukam, a w końcu niby znajdę je w krzakach i oddam. Tak też się stało. Sąsiadka, a raczej jej syn, odzyskał swoje pieniądze, a moja mama została bez ostatnich drobnych... Może ta historia to dla niektórych nic, ale mi na jej wspomnienie zawsze robi się strasznie przykro, tak mi wtedy było szkoda mamy.
Czyli Wam się nie przelewało, ale ojciec regularnie "przelewał"...smutne to.
Widzę, że masz własnego fana, Dragomir. Cóż, ja już od dawna mam swojego. Piratpaci czy jakoś tak.
Tobie Umbriak przelewa, dzięki temu "liźniesz" trochę kulturwy i postępactwa.
Szacun dla twojej mamy, że pomimo trudnej sytuacji oddała sąsiadce pieniądze, nie każdy by tak postąpił.