#UbYYR
Mając około 15 lat, przeżywałam swoją pierwszą miłość. Oboje byliśmy niedojrzali i trochę się sprzeczaliśmy, ale jakoś to było. Siostra nie mogła się powstrzymać od wykręcenia mi numeru i pewnego dnia, kiedy brałam prysznic, wzięła sobie moją komórkę i napisała dość przykrą wiadomość do ówczesnego chłopaka (oczywiście podając się za mnie). Posprzeczali się, zerwała z nim w moim imieniu i usunęła całą konwersację. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy do niego zadzwoniłam i dowiedziałam się o wszystkim. Niestety, nie uwierzył, że to wszystko sprawka mojej siostry. Co więcej, uznał, że jestem nienormalna. Miarka się przebrała.
Postanowiłam się jej odpłacić tym samym - też zrobię z niej wariatkę. Zaczęło się bardzo niewinnie, od zwykłego przestawiania rzeczy. Kiedy spała, zostawiałam papierki po jedzeniu przy jej łóżku, zmieniałam ubrania, które zawsze leżały przygotowane na następny dzień. Gdy siostra po raz kolejny znalazła swoją kurtkę w zupełnie innym miejscu niż ją wcześniej położyła, przestała samej sobie ufać. Zaczęła między innymi pytać mnie o potwierdzenie, np. pakowała sobie przy mnie kanapki do szkoły i kazała mi zajrzeć do plecaka i upewnić ją, że na pewno tam są. Wtedy korzystając z okazji, że znika na chwilę, wyjmowałam wspomniane jedzenie. Następnie, gdy wracała ze szkoły i mówiła, że rano pakowała drugie śniadanie przy mnie, ja mówiłam jej, że taka sytuacja nie miała miejsca.
Siostra powoli zaczęła wpadać w paranoję, a ja posuwałam się dalej. Również brałam jej telefon i pisałam do jej znajomych (nic obraźliwego, zwykłe "Hej, co tam?"), a ona nie miała pojęcia kiedy do nich pisała. Nigdy mnie o nic nie podejrzewała, w końcu jestem jej siostrą-frajerką. Rodzice rzadko bywali w domu i raczej zbywali jej problemy.
Stała się kłębkiem nerwów, odkryłam, że zaczęła zapisywać co robi w ciągu dnia, z kim rozmawia. Zajęło mi to trochę czasu, ale nauczyłam się podrabiać jej pismo i dopisywałam coś od siebie.
Miała już naprawdę dość, bała się. Pewnego dnia wyżaliła mi się ze wszystkich swoich problemów. Zrobiło mi się jej trochę szkoda, poradziłam jej pójść do terapeuty, w końcu była dorosła i nie potrzebowała zgody rodziców. Lekarz stwierdził nerwicę i kilka innych zaburzeń. Ja przestałam ją gnębić.
Otrzymawszy pomoc, siostra wróciła do siebie. Liczyłam, że po okazaniu jej wsparcia (jako jedyna), zacznie mnie choć trochę szanować. Niestety, znów zaczęła być dla mnie wredna. Żałuję, że zagrałam na jej zdrowiu psychicznym, ale nigdy jej nie powiem, że to ja zrobiłam z niej wariatkę. Mimo tego jak mnie teraz traktuje, nie zrobiłabym tego ponownie.
Bycie ch*jem lvl master. Ale szczerze? Należało się jej.
A ona nie była? Zachowała się okropnie, przez nią siostra straciła miłość i wyszła na wariatkę
Szanuję Cię, że to zrobiłaś.
Nawet jeśli było to głupie
A wygarnęłaś jej jaką jest paskudną mendą, czy po prostu siedzisz cicho? Gdyby któraś z moich sióstr napisała do mojego chłopaka, że z nim zrywam to wyciągnęłabym ją za kudły z pokoju prosto do rodziców, by zobaczyli jak wychowali swoją pociechę. Ja rozumiem sprzeczki między rodzeństwem, ale to już jest znęcanie się psychiczne, a na to nie powinno się pozwalać. Ten chłopak to też jakiś kretyn, że Ci nie uwierzył. Weź ją wyjaśnij i tyle, a nie dajesz sobą pomiatać.
W ogóle co to jest za związek, który da się ot tak rozbić w godzinę? Nawet nie wiem co ona musiała napisać, by tak łatwo doprowadzić do nieodwracalnego zerwania i nie dało się z łatwością odkręcić...
Mieli wtedy 15 lat a autorka sama napisała ze byli niedojrzali.
To, co autorka zrobiła (jeśli to prawda) to metoda gaslighting - opisywana jako jedna z najokrutniejszych, najpodlejszych metod psychopatów, przemoc psychiczna, manipulowanie. Tragiczne w skutkach. Nic, tylko płakać, płakać, i płakać nad siostrami bez serc...
Szczerze mówiąc, podejrzewam autorkę albo o psychopatię, albo o wręcz o zmyślanie (lub pomijanie istotnych szczegółów). Trudno mi uwierzyć, że najpierw ktoś bez protestów daje się gnębić, a potem (wręcz perfekcyjnie) przeprowadza coś takiego przez naprawdę długi okres czasu.
Jak łatwo niektórym ludziom zrobić pranie mózgu.
Wystarczy tylko trochę czasu i uporu...
Pasywna agresja, w dodatku bardzo szkodliwa. Niefajne.
nie , nie zasluzyla. To co zrobila autorka tego wyznania bylo wyjátkowo zle i podle. Ale karma wraca.
Nie zasłużyła. Nikt nie zasługuje na takie rzeczy.
No, prawie nikt. Ale mowa tu raczej o mimo wszystko normalnych ludziach, nie najgorszych kryminalistach...
A idź Ty, ja bym to zrobiła i 10 razy, byle się zemścić.
Nieprzypadkowo jesteś beznadziejna.
+1, nie słuchaj Dragomira
Mogłabyś znów spróbować. Wydaje mi się, że Twoja siostra jest mało inteligentna albo strasznie zapatrzona w siebie. Od razu powinna zapalić się jej lampka ostrzegawcza, że coś jest nie tak, ustawić kamerki, dyktafon, cokolwiek, by mieć dowód, że jest lub nie jest psychiczna. Zapomniała o świńtwie, które Ci zrobiła? Trochę dziwne, że wierzyła Ci w wielu sprawach, a potem się żaliła.
Coś z nią nie tak, czy zmyśliłaś wyznanie?
Pomimo tego, że Twoja siostra była okropna to jednak przyznam szczerze, że boję się spotkać tak okropne osoby jak ty i co najgorsze im podpaść by zniszczyły mi psychikę...
Mi się wydaje, że gdyby siostra nie była dla niej wredna latami, nie doprowadziłaby jej do tego. Nikt się nie rodzi okropny.
to samo pomyslalem o nieby lekkim wpisie, autorka jest chora z nienawisci i po prostu podla
brawo, siostrze to zostanie na przyszlosc. Ale to nie ona ma cos z glowá tylko ty. Widzialas co robisz, obserwowalasre akcjé, mialas satysfakcjé. Fajnie sié czulas.....gratuluje