Wybrałam się na zakupy do jednego z popularnych marketów. Podczas gdy błądziłam między półkami podeszła do mnie niziutka starsza pani z twarzą osłoniętą szalikiem - widać było, że taka forma ochrony bardzo ją męczy. Z wyraźnym zawstydzeniem zapytała, czy mogłaby poprosić mnie o drobne zakupy na kolację i zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, zaczęła się tłumaczyć - że emerytura niska, a produkty są coraz droższe i chcąc nie chcąc musiała zacząć szukać pomocy u obcych ludzi. Poprosiła o zakup chleba i "czegoś na kanapkę", od razu zastrzegła, że chciałaby zrobić te zakupy za dosłownie 10 złotych. Zgodziłam się i umówiłyśmy się, że zaczekam na nią w określonym miejscu w sklepie, a ona przyniesie to, co najbardziej jej smakuje. Pani znalazła mnie po chwili, trzymając w rękach opakowanie chleba i wiaderko twarożku. Natychmiast zaczęła recytować ceny: "wzięłam taki chlebek, kosztuje 2,49, i taki twarożek za 6,49, ale takie wiaderko mi starcza na długo, czasem smaruję jeszcze dżemem, ale nie wzięłam, bo byłoby więcej niż 10 zł". Już po chwili stałam przy kasie z chlebem, twarogiem i słojem truskawkowego dżemu. Pani zdążyła jeszcze krótko wytłumaczyć szalik, którym zasłaniała usta i nos: "wie pani, te maseczki też drogie" i tylko było mi cholernie przykro, że akurat tego dnia nie miałam przy sobie zapasowej maski wielorazowego użytku.
Nie chcę robić z siebie bohatera, nie uważam tego za niezwykły wyczyn. Po prostu pamiętajcie, że są wśród nas ludzie, dla których obecna sytuacja jest wyjątkowo trudna i potrzebują pomocy. Oprócz tego proszę, jeśli możecie, noście w kieszeni jedną zapasową maseczkę - niektórych nie stać na zapłacenie mandatu albo po prostu są przerażeni sytuacją.
Dodaj anonimowe wyznanie
U mnie w mieście dawali każdemu maseczki za darmo. Myślałam, że jest tak wszędzie
U nas na zadupiu też, więc nawet jeśli to jest małe miasteczko/wieś to wydaje mi się, że również powinni byli rozdawać.
chyba prędzej właśnie w małych miasteczkach i wsiach rozdawali. mieszkam w dużym mieście i nikt nawet nie wpadł na taki pomysł.
Mieszkam w 100 tys mieście i u nas straż miejska rozdawała maseczki tylko pierwszego dnia, gdy miały być obowiązkowe.. Całe 100 sztuk chodząc tylko po centrum miasta. Więc niestety nie jest tak wszędzie.
Mieszkam w jednym z większym miast w Polsce i nie widziałam takiej możliwości u nas
mieszkam w miescie wojewodzkim, maseczek nie dawali
Mieszkam na wsi i maseczek nie dawali. Gmina co prawda zakupiła, ale tylko dla mieszkańców tej wsi, gdzie jest urząd gminy.
Mieszkam w dużym mieście i u nas albo nie dawali, albo dawali tylko wybranym (ale nie wiem komu), bo ja darmowych maseczek nawet na oczy nie widziałam.
U mnie w mieście wiem, że rozdawali bezdomnym. Inni ludzie w gorszej sytuacji to nie wiem czy też mieli za darmo.
U mnie na wsi dawali tylko osobom starszym. Moja mama uszyła sama i OSP je rozwoziła
Może i rozdawali, w trójmieście podobno też, szkoda tylko, że nie oglądam telewizji A w Internecie reklamy przewijam najszybciej jak się da, nie wszyscy musieli wiedzieć gdzie te maseczki rozdawano ^^
nikomu nie zycze by byl w takiej sytuacji, by musial zaczepiac obcych ludzi o cos do jedzania... oczywiscie sa tacy, ktorzy z zebraniny wyrabiaja wiecej niz z normalnej pracy, ale jak sobie nie wyobrazam, bym kiedykolwiek byla w stanie cos takiego zrobic...
Miałam podobną sytuację z tym że pani o nic nie prosiła.
Po prostu zobaczyłam w jej koszyku taka najtansza pasztetową i nic więcej. Stała przed pólkami i tylko ogladała i dawała na miejsce.
Podeszłam i spytałam się czy czegoś jej nie kupić,co potrzebuje,
Ona że nic,wszystko ma.Była biednie ubrana koło 70.
Nic juz więcej nie kupiła bo stałam za nia w kolejce.Jak wyszła to pobiegłam za nią
i dałam jej 100 zł do kieszeni.Jak widzę takie osoby to mi się płakać chce.
I myslę wtedy że one były kiedyś ładnymi,młodymi dziewczynami i myślały że świat stoi
przed nimi otworem a teraz na stare lata nie mają co jeść.
Wiem że każdy kieruje swoim losem ale na pewne rzeczy nie mamy wpływu.
@Tosislawa ❤️
Też mnie kiedyś w carrefourze zagadała taka biedna starowinka z bielmem na oku, z pytaniem czy nie zapłacę jej za chleb i jakiś pasztet czy inny serek który miała w koszyku. Różne gówna i tragedie widziałem w życiu ale to był jeden z najsmutniejszych widoków jakie pamiętam. W Gdańsku dla odmiany jak byłem, też widziałem chyba trochę chorą psychicznie kobiecinę która pod biedronką prosiła przechodniów o najtańsze parówki i bułki. Miejscowi mi powiedzieli, że podobno syn zabiera jej wszystkie pieniądze z renty czy tam emerytury i później sama nie ma co jeść...
Z kolei krew mnie zalewa jak widzę, że zdrowe i młode chłopaki podbijają do mnie o drobne na browar. I najgorsze jest to, że z takimi można pojechać a po nich i tak to spłynie jak po kaczce i podejdą do następnego.
Ja to się boje takim powiedzieć coś niemiłego, bo jeszcze jacyś nacpani będą i mi coś zrobią
Najlepiej się nie odzywaj, nie reaguj nawet i mijaj ich bez słowa, pewnym szybkim krokiem.
To jest najgorsza zaraza na ulicach.
Rozumiem ludzi na wózkach którzy żebrzą, czy innych zniszczonych życiem którzy widać, że nawet do pracy się nie nadają.
Ale młodzi i sprawni którzy stukają bo nie chce im się robić, te wszystkie punki czy inne brudasy to najgorszy syf który nadaje się jedynie do utylizacji.
Nie dawajcie im nigdy nawet złotówki.
w gda glownym w tunelu kolo empiku swego czasu siedziala laska, ktora dzien w dzien zebrala kase i jedzenie, czasem byla z psem
kiedys widzialam jak rozmawia przez smartfona, jedne z najnowszych modeli
w okolicy przejscia od city forum a madisonem albo kolo lotu grasuje grube babsko zebrajace a to na bilet a to na jezdzenie, a potem widzialam ja palaca fajki za tym rossmannem
Ten tunel nazywa się u rodowitych gdańszczan "stumetrówa". Ogólnie zajebiście wspominam Gdańsk. Balety nad motławą na wyspie spichrzów czy na górce gradowej na fortach.
Niesamowite miasto :D do dzisiaj mam dobrego przyjaciela ze stogów którego przynajmniej raz w roku odwiedzam i ruszamy na miasto :D i byłą z suchanina która ciągle szuka ze mną wojny, nawet po tylu latach xD
Ostrzegam byście się nie dali na numer z kupieniem biletów
w sensie zbieranie hajsu pod pksami? jak mi sie jeszcze chcialo z nimi gadac to mowilam- dawaj, kupie ci ten bilet... i bylo krecenie ;)
odczuwam zlosliwa satysfakcje z dissowania takich akcji
W moim pięknym Bydgoszczu po przystankach autobusowych i tramwajowych chodzą i i proszą o danie im biletu za 3zł bo zgubili, czy tam im pieniądze wypadły. A co drugi biedak się złapie i mają pod koniec dnia sporo takich biletów i je sprzedają
Biedna, nie wyobrażam sobie jak bardzo musiała się wstydzić. Co musi się zadziać w życiu, by pchnęło do proszenia ludzi o zwyczajne, tanie produkty spożywcze i jeszcze tłumaczenie się z ich wyborów? U mnie w mieście działają dwie jadłodzielnie, gdy pierwszy raz niosłam tam jedzenie, myślałam ze zobaczę kolejkę jak spod MOPSu- karyny i sebixów, deje, za rogiem bmw. Nie, byly same starsze, schludnie, choć ubogo ubrane osoby. No tak, ale jadlodzielnie nie dają hajsu, tylko jedzenie🙍
Przypomniała mi się inna sytuacja, jeszcze sprzed kwarantanny - okolice Świąt. Szedłem akurat do ucznia i trochę się przez to spóźniłem, ale wyjaśniłem sytuację. Starsza pani próbowała wnieść ważący chyba z 30 kg wózek i jeszcze jakieś siaty na czwarte piętro. Po drodze po schodach opowiedziała mi, że to dla rodziny, że to dopiero pierwsza taka wycieczka z pięciu. Od słowa do słowa doszliśmy do tego, że rodzina w ogóle jej w przygotowaniach nie pomaga, że i tak tego nie docenią, więc próbowałem jej zasugerować, żeby może trochę ograniczyła te przygotowania. Chciała mnie wpuścić do mieszkania i dać mi jakieś pieniądze za fatygę. Odmówiłem przyjęcia tych 20 zł, a ta propozycja wejścia do mieszkania aż mnie zmroziła. Powiedziałem, że do mieszkania nie będę wchodził i ostrzegłem, żeby nikogo obcego nie wpuszczała.
A co do maseczek - w przypadku chorych ludzi to chyba nie obowiązuje, prawda? Może starsi ludzie mogliby się na to powołać, jeśli ich nie stać.
Smutne, niestety często spotykane. Dobrze, że ta kobieta trafiła akurat na Ciebie. Niestety najczęściej ludzie odmawiają pomocy takim osobą, rzadko zdarzy się ktoś kto pomoże.
Teraz już nie trzeba będzie nosić masek
Uff w takim razie wyznanie można wykasować. Co tam że w sklepie dalej będzie trzeba, ta kobiecina i tak nie ma hajsu zeby iść na zakupy
Aż miło na sercu się robi 😊