Dawno temu, gdy mieszkałem jeszcze z rodzicami, a właściwie to nie, bo byli oni na wakacjach, umówiłem się z kolegą Kamilem (imię niezmienione) na małą dewastację wątroby. Po odbyciu konsultacji telefonicznej z nim doszedłem do wniosku, że mam jeszcze 30 minut, idealnie na prysznic, żeby się odświeżyć. Szoruję się pod owym prysznicem, a tu nagle dzwonek do drzwi. Kamil miał jeszcze 20 minut, no ale widocznie się pospieszył. Przepasany ręcznikiem idę do drzwi, pod nosem przeklinając i stwierdzając, że kupię mu na urodziny zegarek, skoro nie wie co to jest pół godziny. Otwieram. Sąsiadka stoi jak słup, ja w szoku. Pani wtedy lat 51-55, szczupła, z widocznymi znamionami, że nie ma już 20 lat, ale raczej zadbana. Uważana za taką żonę, matkę oraz kurę domową godną naśladowania, i jak każda lubiła opowiadać innym kurom domowym co słychać za ścianą u sąsiadów. Jej wzrok powoli obszedł moje mokre ciało, z lekkim uśmiechem w tej dramatycznej sytuacji prosi mnie o przysługę. Chodziło o otwarcie zamka z drzwi do komórki w piwnicy. Jako że nasz blok wyjęty z PRL, to jest pewien wspólny łącznik, 95% drzwi w piwnicy można otworzyć tym samym kluczem, wiecie, takim dużym, bez żadnych rowków czy innych zabezpieczeń, a że nic specjalnie nigdy nie zginęło, to nikt z tym nic nie robił. Miałem pewne doświadczenia w takim otwieraniu, bo zdarzyło mi się podbierać ogórki, ale tylko te małosolne, potem już nie. No to mówię jej "OK, zobaczę co da się zrobić, tylko się ubiorę". Pani Teresa (imię niezmienione) z przekąsem rzuciła "W sumie nie musisz, tak też może być". Myślę sobie - co ja jestem, jakiś striptizer dla pań po 50?
Dochodząc do sedna: drzwi otwarłem za darmo, cały blok i tak podśmiechiwał się ze mnie, że mogłem zrzucić ręcznik. Z Kamilem impreza się udała.
Czasami miałem różne myśli, jak ta historia mogła się potoczyć dalej, wiecie, fantazje z sąsiadką od ogórków w roli głównej, nawet rozważałem otwarcie małego biznesu jako striptizer dla strudzonych kur domowych w zaciszu przytulnego blokowiska, ale studia pokrzyżowały mi plany, nie wiadomo, gdzie bym teraz był i ile miał pieniędzy.
Pozdrawiam tych uśmiechniętych :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Czekałam z niecierpliwością na jakaś akcje, a tu zero polotu 🤭
Podbieranie ogórków małosolnych (potem już nie) jest całkiem polotowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Fenomenalny przykład, tak zwanego "lania wody". Takie długie wyznanie, całkiem nieźle opisane,właściwie o niczym. Wiele razy otwierałam drzwi owinięta ręcznikiem, raz też proszono mnie o pomoc w otwarciu piwnicy i nie przyszło mi do głowy,by to tu tutaj opisać. Teraz sama nie wiem,czy nie zmarnowałam pewnego potencjału.
Moim zdaniem w Twoim komentarzu przez 'źle' jest niepotrzebnie wstawione 'nie'.
Ty chyba pornosów nie oglądasz. Sąsiadka prosi cię o otwarcie drzwi do piwnicy, a Ty otwierasz jej drzwi do piwnicy?
🤣🤣🤣👍🏻👍🏻
Przerost formy nad treścią...
I po co tu wzmianka o koledze, w dodatku imię zmienione? XD
Pewnie kolega nasłał tę starszą kobiecinę, żeby umożliwić ci pracę w zawodzie. Z*ebałeś.
Oj, ty złodzieju ogórków!
Już mi się tworzył w głowie scenariusz jak Cię tam zamyka w tej piwnicy i przetrzymuje 😂
Ale to zakończenie też jest fajne.
Historia o niczym, ale fajnie napisana :D Pierwsze zdanie super! A dalej tylko lepiej.
W sensie no, nie jest to dzieło na Nobla, ale i tak fajne.
"bo zdarzyło mi się podbierać ogórki, ale tylko te małosolne, potem już nie" 😂😂