#Twnyb
Mojego obecnego męża poznałam kilka lat temu, dzieli nas kilka lat i wiele poglądów na różne sprawy. Ale dziś dzięki mnie jest innym człowiekiem, co sam potwierdza. Chłop ma fach w ręku, jego poprzedni szefowie zawsze go sobie chwalili, chciałam żeby poszedł na swoje. Założyliśmy wspólnie firmę, początki nie były łatwe, dzięki pomocy moich rodziców jakoś to przetrwaliśmy. Na dzień dzisiejszy stać nas nawet na kilku pracowników.
No właśnie, i teraz przechodzimy do sedna. Mój mąż ma dwie młodsze siostry, każda z nich z kilkorgiem dzieci. Jedna w związku z facetem, mają 4 dzieci, druga w zaawansowanej trzeciej ciąży, a ojca ani widu, ani słychu. Co chwila spotykamy się z prośbami o: zawiezienie gdzieś tam, kupienie zabawek dla dzieci (dość drogich), pożyczki pieniędzy (oddamy, jak będziemy mieli - trochę sobie poczekasz). I kiedy odmawiamy, słyszymy: NIE MACIE DZIECI, TO NIE ROZUMIECIE! Wszystko rozumiemy, proponujemy pomoc w znalezieniu pracy, nawet w naszej firmie coś się znajdzie, a z chęciami z ich strony jesteśmy w stanie rozszerzyć działalność. Oni jednak wolą żyć na socjalu, rodzić dzieci i liczyć, że wszystko dostaną od ludzi. Z początku im ulegaliśmy, ale teraz dostrzegliśmy nasze błędy.
To, że jesteśmy rodziną nie oznacza, że prowadzimy instytucję charytatywną, jeśli mam nadmiar pieniędzy, wolę oddać jakieś konkretnej fundacji. Jestem wykończona ciągłymi prośbami i mało brakuje aż wybuchnę, hamuję się, ale nie wiem ile to potrwa. A boję się, że jak pęknę, to rozpętam piekło. Wystarczyły nam chęci, żeby coś zmienić w życiu, to przecież nic wielkiego. Czasem warto zaryzykować.
No, dobrze zrobiłaś. Nie wiem co więcej można tu dodać. Takich ludzi jest mnóstwo i póki mamy rząd jaki mamy, to będziemy produkować ich coraz więcej. Nasz kraj nie jest jeszcze na tyle rozwinięty, aby móc rozdawać ot tak pieniądze.
Odciąć się.
Jak ja nie cierpię takich ludzi. Tylko daj i daj. A Ty się nie hamuj i powiedz co o tym myślisz. Oczywiście w kulturalny sposób.
Wybuchnij i rozpętaj to piekło, a będziecie mieć święty spokój. Sami sobie te dzieci zrobili z nieprzymuszonej woli, więc to oni powinni na nie zapierdalać i tyle.
A twój mąż to co? Nie może porozmawiać ze swoimi siostrami?
To jest straszne, że aż tyle jest tych słynnych ,, madek".
No i bardzo słusznie, nie macie obowiązku robić za taryfę lub instytucję charytatywną. Musicie się odciąć albo raz na zawsze dać im to do zrozumienia - jeśli będą miauczeć to niech spadają.
Przede wszystkim nie wrzucaj takiego gówna tutaj.
Czasmi warto zaryzykowac? To może zaryzykuj i każ sie im odczepić.