#TMdlF
Nie było mi to dane. Miałyśmy przedłużać umowę wynajmu, gdy nagle, bez uprzedzenia, oznajmiła mi, że znalazła sobie "tańsze" mieszkanie i się wyprowadza. Fajnie, że miałam kilka dni na ogarnięcie czegoś dla siebie, cudem znalazłam kogoś na jej zastępstwo.
No więc ja zostaję w mieszkaniu, ona się wyprowadza. ALE JAK ONA SIĘ WYPROWADZA! Proszę państwa, z przytupem!
Miała przyjść wczoraj spakować swoje rzeczy. Wracam sobie z uczelni, a tam sajgon w kuchni... Przeszukała dokładnie każdy kąt, przegrzebała pojemnik z przyprawami, żeby nie zostawić mi czasem na wpół zużytej paczki papryki za 1.30 zł, którą ONA KUPIŁA. Przesypała sobie do woreczka dwie łyżki płatków ryżowych, bo tyle zostało z paczki, którą ONA KUPIŁA. Przy okazji zakosiła sporo moich produktów, no ale szanujmy się, ja mam równo pod sufitem, nie będę walczyć o puszkę kukurydzy i makaron spaghetti, to nie Fallout. Poszła, uznałam, że coś z nią nie tak, ale już powinnam mieć spokój.
Ale to nie był koniec. Dzisiaj, godzina 22:10. Ona wpada do mieszkania, ja akurat biorę kąpiel. Gdy wychodzę, pyta mnie wkurzona, gdzie są jakieś pudełka po żarówkach (ja z ręcznikiem na głowie mam rozkminę, że WTF pudełka po żarówkach, na co ci?). Cóż, przyjechała WYKRĘCIĆ DWIE ŻARÓWKI, no bo ONA KUPIŁA. I robi awanturę o pudełka.
Pudełek nie znalazła, wzięła żarówki i pojechała.
Zastanawiam się teraz, czy zawsze była taka walnięta, a ja nie zauważyłam, czy to nowa sprawa.
Ogólnie to chyba już wiem, jak to się rozwodzić, choć ślubu z nikim jeszcze nie brałam.
Bez fanfar. Oby nowa współlokatorka była normalna.
egzemita ma rację. Zmień jak najszybciej zamki w drzwiach. Nie wiadomo co jeszcze postanowi wynieść z domu pod twoją nieobecność.
Jeśli wcześniej zachowywała się normalnie to może oznaczać początki choroby psychicznej albo nawet jakieś zmiany w mózgu. Dla pewności zmień z jeden zamek.
Może choroba, może narkotyki, może nowe środowisko. Ale zamki zdecydowanie trzeba wymienić.
Porównanie do Fallout strasznie mnie rozbawiło. Wyobraziłem sobie tą walkę o makaron ;D
Ja też xD
Tu nie brakuje komentarza w którym było to opisane, jakby z drugiej strony?
W sensie, że jakiś komentarz został usunięty? Dobrze rozumiem?
Brakuje, brakuje, ale administracja w zaparte twierdzi, że walczą z okropnym, źle działającym algorytmem do cenzury (w dodatku działającym po długim czasie, nie podczas dodawania komentarza), a to, jakie komentarze znikają to zuuupełny przypadek zawsze, bo zuuupełnym przypadkiem to w nich algorytm zawsze błędnie widzi coś niestosownego.
Ktoś pamięta, co w nim było?
Właśnie, możecie chociaż mniej więcej streścić, co w nim było?
Beza, niech oni koryguja laskawie bledy ortograficzne a nie zjadaja komentarze...
Zmień zamki. Mieszkałam z taką jedną jebnieta. Wyniosła się bez słowa, nie chciała oddać wynajmującemu kluczy. Później kiedy ja też się zdążyłam wynieść, wynajmujący był sam w mieszkaniu i sprzątał. Nagle słychać przekręcenie klucza i suprise :') Koleżanka postanowiła wejść do nieswojego mieszkania, mimo że wiedziała, że już ktoś inny je wynajmuje
Nie zostawiła żadnych rzeczy, po które mogłaby wrócić.
Zwiała bez słowa
zmien te zamki
mi rzucilo sie, ze nie odebralas od niej kluczy po zabraniu tych produktow...
Serio to może być choroba psychiczna, bo nikt tak nagle bez powodu nie zmienia swojego zachowania.
O Kochana... Wiele się jeszcze dowiesz o ludziach.
Zakończ znajomość definitywnie, wymień zamki. I NIGDY jej przed sobą nie rozgrzeszaj. Ona jest jaka jest i pogódź się z tym. Inaczej słono zapłacisz za swoją naiwność i sentymenty.
Kumpela przygarnęła kiedyś dziewczynę w ciąży, którą rodzice wyrzucili z domu. Ta mieszkała u niej jakiś czas i wsio niby grało. Pewnego razu kumpela wraca do domu, a przed blokiem stoi jej pralka... Dziewczę postanowiło zamieszkać z ojcem dziecka, zatem zagarniało sobie właśnie różne rzeczy, potrzebne do nowego mieszkania.
Takich historii znam na pęczki. Problem z dobrymi ludźmi jest taki, że mierzą innych swoją miarą. Dlatego ciągle dostają po dupie, bo zawsze znajdą wytłumaczenie, dlaczego ktoś się podle wobec nich zachował. I dają tej osobie kolejną szansę, i kolejną, i kolejną...
Brzmi jakby miała okropne problemy z kasą, których się wstydzila, a tobie zazdrościła i zaczęła cię nienawidzić za to że masz w życiu lepiej.
Może jej odbiłaś faceta albo coś. Bo nikt się raczej tak bez powodu nie zachowuje.
To wyznanie według mnie brzmi jak naciągane na niekorzyść tej dziewczyny, która się wyprowadzała. Nie wiemy jak było, jest tylko wersja wydarzeń opowiedziana przez Autorkę. Rzadko bywa tak, że tylko jedna strona robi coś nie tak.