#Szluo

Wszyscy wokół myślą, że mamy jedno dziecko i że byłam w ciąży też raz. Co w tym anonimowego? Byłam w ciąży w sumie sześć razy, z czego pięć ciąż było biochemicznych. Gdybym nie miała stymulowanych cykli, a więc dokładnie wiedziała, w którym dniu miałam owulację i w którym robić test ciążowy (z krwi, nie z moczu), nawet bym nie wiedziała, że zaszłam w ciążę, ale zarodek nie przetrwał.
Testy albo pokazywały tak niskie wartości, że na teście z moczu nie byłoby szans na drugi pasek, albo powtórzone pokazywały spadek beta HCG.
Mówiliśmy sobie, że to tylko ciąże biochemiczne, że nie ma nad czym rozpaczać i trzeba żyć dalej. Rozumiemy przecież, że znacznie gorsze są poronienia na późniejszym etapie, a już niewyobrażalnie tragiczne urodzenie martwego dziecka. A jednak smutek nie odpuszczał i ciągle wracały wyobrażenia i rozmowy, jakie byłyby te dzieci, gdyby przetrwały. Nie pomogło nawet pojawienie się na świecie zdrowej córeczki. Kochamy ją nad życie, a jednak potrzebowaliśmy przeżyć żałobę po wcześniejszych stratach. Daliśmy sobie prawo do tej żałoby.
Dawniej planowaliśmy co najmniej dwójkę dzieci, może trójkę. Teraz nie wiem, czy zdecydujemy się na kolejne próby. Straty zbyt obciążają psychikę, a maleństwo nas potrzebuje.
SzumIstnienia Odpowiedz

Przytulam Was bardzo. Oczywiście, że macie prawo do żałoby. Wasze straty nie są mniej ważne.

Tylkopoco Odpowiedz

Macie całkowite prawo do żałoby. Masz całkowite prawo do uznania swojego rodzicielstwa nad utraconymi ciążami. Pewnie, niektórzy powiedzą że to był zlepek komórek, ale jeśli czułaś się już mamą, to nią byłaś. A twój partner był tatą. Nie umniejszajcie swojego cierpienia, nie racjonalizujcie. Przeżyjcie je. Jeśli chcecie, możecie nawet nadać imiona, napisać listy do tych dzieci. Zróbcie to i dla siebie i dla tej małej istotki która jest z wami, byście mogli w pełni się cieszyć jej obecnością, śmiechem i fochami. Póki co, dajcie sobie czas na uzdrowienie. A potem zobaczycie czy chcecie spróbować ponownie. Trzymajcie się mocno!

anonimowe6692 Odpowiedz

Skąd pewność, że w ogóle jakieś ciaze były? Testy potrafią być fałszywie pozytywne

Mam pewność, bo wyniki były spójne i powtarzalne. Badanie krwi pozwala na liczbowy wynik, trzeba je powtarzać kilka razy co 48 godzin i obserwować wzrost jeżeli ciąża się rozwija lub stopniowy spadek jeżeli przestała się rozwijać. Tak było u mnie w każdym przypadku. Oprócz wymaganych przez ginekologa testów z krwi robiłam dla własnego spokoju test z moczu i w pięciu sytuacjach na sześć też był dodatni. W tej jednej sytuacji wynik liczbowy z krwi był za niski, żeby mógł być wykryty w moczu. Oczywiście, że zdarzają się wyniki fałszywie dodatnie lub ujemne, ale nie kilkadziesiąt razy. Miałam kilkanaście cykli monitorowanych że stymulowaną owulacją i zawsze wyniki były spójne. Zastrzyk na wywołanie owulacji może co prawda dać wyniki fałszywie dodatnie, ale żeby uniknąć pomyłki, test musi być wykonany w terminie, kiedy lek już się wydalił.

MarblePlant

To nie są przypadkowe testy z apteki, ale profesjonalne laboratoryjne badania krwi powtarzane 2-3 razy co 48 godzin. Pani mówi też o stymulowanych cyklach, więc lekarz raczej nie był „zwykłym” ginekologiem, tylko ekspertem od leczenia niepłodności, który potrafi odróżnić fałszywie pozytywny test od ciąży.

Dodaj anonimowe wyznanie