#Su4o5
Do szkoły dostaliśmy się oboje. Okazało się, że nawet poszliśmy na ten sam instrument. Nie no to przecież przeznaczenie! Tylko był jeden problem... Na lekcje przychodziła z nim pewna dziewczyna. Zawsze czekała na niego i chodzili razem za rękę. W mojej małej główce dostałam okropnego olśnienia: ona chce mi odebrać chłopaka! A my przecież jesteśmy sobie przeznaczeni!
Musiałam działać. Jako że mój ukochany miał lekcje zaraz po mnie wiedziałam, że spotkam tę dziewczynę i będziemy mogły porozmawiać sam na sam. Gdy wychodziłam z klasy minęłam się w progu z moim ukochanym. Posłałam mu uśmiech który od razu zamienił się w chęć mordu gdy zobaczyłam tę dziewczynę. Po zamknięciu się drzwi podeszłam do niej i powiedziałam, że musimy porozmawiać na osobności. Była trochę zdziwiona ale zgodziła się ciągle mówiąc z uśmiech na twarzy, że jestem słodka czy coś. Mnie osobiście bardzo to denerwowało. Zaprowadziłam ją w jakiś kąt i z spokojem(jak to bywa w różnego rodzaju bajkach i filmach których się naoglądałam) powiedziałam coś w stylu: „odczep się od Michała. Jest mój! Nie zepsujesz naszej miłości!”.
Myślałam, że zacznie mnie przepraszać a ona się śmiała! Bezczelna. Popłakałam się. Ona wtedy się uspokoiła i zaczęła ze mną rozmawiać o mojej "miłości" do jej chłopaka. Na końcu stwierdziłam, że jest całkiem spoko dziewczyną i ostatecznie mogę jej odstąpić Michała.
Tak oto moi drodzy, wyglądała moja pierwsza miłość.
Niestety nie jesteśmy razem, i nie mamy dzieci.
Ostatnio widziałam ich chyba na mieście z wózkiem, więc im w przeciwieństwie do mnie się powiodło :-)
Pozdrawiam singlów!
Dzieci szybko nawiązują "znajomości":) Jak miałem z 12 lat to podbiegł do mnie siedmiolatek,powiedział "cześć" a po mojej odpowiedzi pobiegł do mamy z okrzykiem: "Mamo,mam nowego kolegę!"
Ja z kolei ostatnio byłam w sklepie i ni stąd ni zowąd przytuliła się do mnie dziewczynka z tekstem "a ja panią bardzo lubię" :p
Lupus, to niemal szybciej niż na fejsie!
Kiedyś siedziałam w innym kraju w restauracji na śniadaniu. Obok takiej kolumny. Prawie zawału dostałam, kiedy zza niej wyskoczyła jakaś sześcioletnia dziewczynka w warkoczykach i zaczęła do mnie mówić "Hiiiiii!" i chcieć się bawić.
To fajnie macie. Do mnie podbiegł chłopczyk na świetlicy około 7, 8 letni i powiedział, że jestem ładna i chce mieć ze mną dzieci. Głupszej miny pewnie nie miałam nigdy w życiu. :P (Potem dowiedziałam się, że chłopak miał jakieś zaburzenia, no ale no. XD)
Ja jadąc kiedyś na działkę, na której miał powstać nasz dom, za potrzebą musiałam poszukać toalety, bo nasza działka była jeszcze pusta. I tak z mamą poszłam do pobliskiego Wiejskiego Domu Kultury, gdzie zapytałam małą dziewczynkę, czy jest tu gdzieś WC, z którego można skorzystać.
I tak oto zostałam nową "psyjaciółką" Klaudii :D
Trzeba było walczyć o swoje! Może teraz to byłby wasz wózek :D
Raczej nie biorąc pod uwagę 10 lat różnicy :) autorka być może nie jest jeszcze pełnoletnia :)
Odważna z ciebie była 6 latka :D
Czekaj, czekaj,tego nie odmienia sie SINGLI?? 😂😂
si.
Teraz tak patrzę i muszę przyznać Ci rację :-D
Ja w wieku 6 lat miałam 3 chłopaków jednocześnie :D co prawda nie o tyle starszych, ale jako dziecko podrywało się najłatwiej :D
Naprawdę spoko dziewczyna, super się zachowała!
Od małego walczyłas o swoje!
Przeczytałam "do szkoły dostaliśmy się na oboje" i się zastanawiałam, czemu później jeszcze piszesz, że na ten sam instrument :')
Ten fakt utwierdzał mnie w moich przekonaniach, dodatkowo powodował, że czekając na lekcje lub na autobus w szkole przebywaliśmy w jednym miejscu a nie na dwóch różnych końcach szkoły- miałam na niego dobry widok :-D
Na pewno poradzisz sobie w życiu :D
Mały diabeł z Ciebie. :D